26.05.2016

#59 Moi starzy są do bani!

Dzisiaj Dzień Matki, więc z tej okazji publikuję post, który ma być pewnego rodzaju postem edukacyjnym. Mam nadzieję, że do kogoś dotrze w taki sposób, w jaki powinien. A póki co: Wszystkiego najlepszego dla wszystkim mam!

MOI STARZY SĄ DO BANI,

bo nie dają mi kasy na nowe conversy, iPhone'a i McBooka Pro!

Normalnie koszmar! Co za bezsens, przecież jestem ich jedynym dzieckiem, powinni dbać o mój komfort i dawać mi wszystko czego chcę, a nie to, co uznają za stosowne. Bzdury! Przecież to JA wiem co jest dla mnie najlepsze. Oni się nie znają. Co oni mogą wiedzieć o dzisiejszym życiu? Są starzy, gówno wiedzą i na niczym się nie znają. Nienawidzę ich!


Zmieniły się czasy i podejście ludzi do pewnych spraw. Gdy moi rodzice byli dziećmi, nikt nie myślał o tym, by pyskować swoim rodzicom. Dlaczego? Bo ci mieli jakikolwiek autorytet i szacunek, a nie to, co teraz. Mamy XXI wiek, a młodzież zatraciła jakieś resztki dobrego wychowania - nie wiem tylko czy jest to wpływ ich znajomych, wszechogarniającej globalizacji czy może tego, że rodzice nie mają czasu, a czasem nawet i siły, by zająć się wychowaniem swoich pociech. W pogoni za czasem i pieniędzmi zabrakło jednego z najważniejszych elementów w życiu społecznym - kultury i wychowania, szacunku do ludzi, dzięki którym mamy dach nad głową, ubrania i jedzenie. 

Pozwólcie, że będę pisać o stereotypowym Kowalskim - średnia krajowa, mieszkanie własnościowe, pełna rodzina, a więc dwójka rodziców i jedno dziecko, pewnie jakiś kredyt na głowie, a przynajmniej jakieś raty do spłacenia - za cokolwiek, mogą być za średniej klasy samochód. Nie chcę pisać o rodzinie z jednym rodzicem czy tej, która ma pieniędzy jak lodu. Nie chcę też poruszać tematu rodzin patologicznych, bo nie o to tutaj chodzi. Chcę się skupić na tym, co najbardziej życiowe, najczęściej spotykane. I chcę otworzyć Wam oczy. 

Dzisiejszej młodzieży brakuje wielu rzeczy, ale przede wszystkim szacunku do innych i ogłady. Kwestia pieniędzy i modnych gadżetów to sprawa drugorzędna, a nawet i trzeciorzędna. Internet i telewizja doprowadziły nas do okropnego punktu, który do niczego nie prowadzi. Zostaliśmy zapędzeni w kozi róg, stoimy pod ścianą i nie mamy wyjścia. Co się stało, że świat stoczył się w złym kierunku? Gdzie ludzie popełnili błąd i co można zrobić, by go naprawić? 

Rocznikowo mam dwadzieścia trzy lata. Właściwie to za dziewięć dni. Nigdy jednak nie powiedziałam o moich rodzicach per starzy. Z szacunku i z faktu, że starzy po prostu źle brzmią. Nigdy też, nawet w trakcie typowego buntu nastolatka, nie powiedziałam o nich złego słowa, a już na pewno z moich ust nie padło stwierdzenie, że są beznadziejni czy, co gorsza, że ich nienawidzę. Właściwie to za co miałabym czuć nienawiść? Za miłość, którą mi dali? Za dach nad głową i wychowanie? Czy może za to, że byli (i dalej są!) zawsze, kiedy potrzebowałam ich pomocy i obecności. Nie mam powodu, by ich nienawidzić, nawet jeśli nie miałam imprezy na osiemnastkę godnej littlemooonster96, nie dostałam nowego samochodu czy najmodniejszych gadżetów od Apple'a. Dostałam za to coś więcej - dużo miłości i wspólnie spędzonego czasu. A to naprawdę dużo lepsze od nowego iPhone'a 6. 

Moi rodzice nie są idealni, ale ludzi idealnych nie ma. Popełniamy błędy, a zanim zostaniemy rodzicami to niemal zawsze powtarzamy te same, szumne i bezużyteczne formułki - nie będę krzyczeć na moje dziecko, nie będę niczego zabraniać mojemu dziecku, wszystko kupię mojemu dziecku, będę je wszędzie puszczać, nie będzie miało tylu zakazów i nakazów, nie będę się denerwować na moje dziecko, aż w końcu pada najgłupsze stwierdzenie świata: będę rodzicem idealnym! A potem wszystko się zmienia, gdy już to dziecko pojawia się na świecie. Nagle jest więcej zakazów i nakazów niż mogłoby nam się wydawać. Zaczynamy doceniać naszych rodziców i to, co chcieli nam przekazać czy przed czym nas bronili. Zauważamy, że ten iPhone 6, który został w sferze marzeń, nie trafił w nasze ręce nie dlatego, że rodzice mieli taki kaprys, ale dlatego, że ten kaprys miał wysoką cenę i byłby miesiącami wyrzeczeń. Zaczynamy zauważać, że to głupie: Nienawidzę Cię!, wykrzyczane w gniewie, było bezpodstawne i nieczułe. Było dziecinne. Dla nas było wtedy tekstem rzuconym w złości, ale rodzica mogło zaboleć. Nikt nie chce usłyszeć od własnego dziecka, że coś mu nie wyszło. 

W internecie często trafiam na głupie gadanie dzisiejszej młodzieży. Zawsze jest mi głupio za nich i żal mi ich rodziców. Te dzieciaki nie potrafią docenić tego, co mają. Używają słów, których znaczenie jest bardzo umniejszone, albo po prostu dla nic tego znaczenia nie ma: Nienawidzę moich starych!, Co zrobić, żeby starzy kupili mi nowego iPhone'a?, Chcę (tutaj wstaw drogie buty, których wysoka cena jest jedynie wynikiem znanej marki), a oni nie chcę mi ich kupić. Nienawidzę ich!, Matka nie chce mi dać kasy na nowe Conversy. Mam chodzić w jakichś chińskich podróbach? Jak ja jej nienawidzę!, Starzy powiedzieli, że kupią mi (wstaw cokolwiek, co jest naprawdę drogie), jak tylko posprzątam pokój/będę wychodzić z psem/umyję samochód. Czy oni ochujeli?! Mam to dostać ZA COŚ?! Nienawidzę ich!

Dzieciaku z roszczeniową postawą - zastanów się nad sobą! Być może rodzice za bardzo Cię rozpuścili i teraz, gdy chcieliby naprawić swój błąd, jest już za późno. Pracują po osiem bądź dziesięć godzin i zmęczeni wracają do domu. Zamiast miłego słowa od swojego dziecka dostają pretensje i wyrzuty albo widzą jedynie plecy swojej pociechy, zbyt zajętej telefonem czy komputerem, by chociaż chwilę porozmawiać z rodzicami. Skoro i tak siedzisz cały dzień z nosem w telefonie to odłóż go na moment i spróbuj jednak z nimi pogadać. Powiedz, jak minął Ci dzień, jak było w szkole, co robiłeś ciekawego. Wykaż się inwencją twórczą, zaskocz rodziców. Spróbuj spędzić z nimi jeden dzień, tylko po to, by porozmawiać. O czymkolwiek. A może obejrzycie jakiś film? Pójdziecie do restauracji? Wspólnie coś ugotujecie? Czasem naprawdę wystarczy po prostu posiedzieć razem, w jednym pokoju, by sprawić komuś przyjemność. Nie trzeba szaleć, wymyślać dziwnych rzeczy i na siłę starać się, by zapełnić każdą sekundę wspólnego czasu. Siedzenie razem też jest dobre.

Wiem, że mi nie uwierzycie, ale brak nowego telefonu, markowych ubrań czy laptopa z górnej półki to nie jest koniec świata. To nawet nie jest katastrofa czy góra lodowa. Nie jest to również tragedia. To po prostu pech, że nie można mieć wszystkiego, na co ma się ochotę. Są gorsze rzeczy w życiu. Są też rzeczy ważniejsze, na które powinniście zwracać uwagę - na bliskich przede wszystkim, bo czasem może być już za późno, by cokolwiek naprawić czy zmienić. Życie bywa przewrotne, nie pozwólcie, by chwila buntu zniszczyła to, co ważne w Waszym życiu. Rodziców ma się jednych i trzeba ich szanować, nawet jeśli czepiają się o głupoty, nie pozwalają późno wracać czy wydzwaniają co pół godziny, kiedy Ty bawisz się ze znajomymi na imprezie. Oni nie robią tego na złość - wszystko to robią z miłości, chociaż czasem objawia się w ten sposób ich nadopiekuńczość. Zamiast denerwować się i wyzywać, że mama czy tata dzwonią do Ciebie co chwilę, albo nie pozwalają Ci wracać o tej, o której chcesz... usiądź i porozmawiaj z nimi. Rozmowa dużo daje. 

Nie ma rodziców idealnych, bo nie ma ludzi idealnych. My, dzieci, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile bólu zadajemy naszym rodzicom - często robimy to nieświadomie, ale oni, nawet jeśli nie dadzą tego po sobie poznać, czują ten ból, jest im źle i przede wszystkim, pamiętają o tym, co było przykrego. Zanim następnym razem powiesz: Moi starzy są do bani, nienawidzę ich!, zastanów się czy na pewno są tacy źli, jak myślisz. Czy przypadkiem znowu nie wyolbrzymiasz. Póki możesz - postaraj się nadrobić stracony i zmarnowany czas. Posiedź z nimi, porozmawiaj, zaproponuj wyjście do kina bądź na spacer. Zobacz ile to może sprawić przyjemności. Nie bądź roszczeniowym dzieciakiem, szanuj rodziców i bliskich. Oni naprawdę się starają!



Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.