18.04.2016

#55 nienawidzę littlemooonster96.

Mogłabym w sumie zacząć pisać serię postów o zachowaniu młodzieży, nienawiści w sieci i innych takich, ale kompletnie nie mam pojęcia na to, jak by można było tę serię nazwać. Więc macie takie coś, a zarazem takie nic. Dzisiaj na pierwszy rzut idzie... nienawiść. 

NIENAWIDZĘ LITTLEMOOONSTER96

bo niby kim ona jest? nikim!


O nie! To znowu ona. Czy ona musi być wszędzie? Znowu dodała zdjęcie z kimś sławnym. Ale się chwali! Jeszcze jakby miała czym... Fuj, jest okropna! Kto to widział? Niby czemu jest sławna? Gówno robi, marna vlogerka. Phi, wybiła się na tatuażach. Ani to ładne ani mądre. Zazdroszczę? Niby czego? Przecież nikt jej w sieci nie lubi. Co ona w życiu osiągnęła? Sława? Jaka sława? Głupia małolata! A ta jej osiemnastka? Matko Boska, ale dno! 

Hejted: littlemooonster96


Może po prostu zacznijmy od podstawy, a więc od pytania kim jest littlemooonster96 i skąd wzięła się w mediach społecznościowych, bo myślę, że sporo osób jest w tym temacie zorientowana tak samo, jak moja babcia (i ja do niedawna).

littlemooonster96 czyli Angelika Mucha, to osiemnastoletnia vlogerka, której udało się wybić w sieci i stała się kimś naprawdę medialnym. Prócz swojego kanału na youtubie (461 884 subskrybentów) prowadzi również bloga (3221 obserwatorów), instagram (544 tysiące obserwujących), fanpage na facebooku (178 106 polubień) oraz snapchat (pierwsze miejsce w rankingu pod względem ilości oglądających). Nie da się ukryć - to naprawdę imponujące liczby, do których większość blogerów dochodzi latami, o ile w ogóle udaje im się to zrobić (patrząc na mnie - szanse są poniżej zera, ale zawsze warto się starać). Jedno jest pewna - lm96 jest popularna w internecie. Temu nie można zaprzeczyć. Co więc jest nie tak? 

Zazdrość!


Jestem niemal pewna tego, że w większości przypadków chodzi o zazdrość. Piszę to zupełnie szczerze, bo myślę, że większość ludzi jest bardzo zazdrosna o to, że jej się udało, a oni w dalszym ciągu siedzą znerwicowani przed komputerami w domu i nic im w życiu tak dobrze nie wychodzi, jak włosy i hejtowanie w sieci. Tymi niemiłymi komentarzami ludzie wylewają swoją frustrację. Nic nie robią, nic nie mają, nic im się nie udaje, ale w sumie nic nie robią, by coś w tym kierunku zmienić. Po co starać się zmienić swoje życie, skoro można zwyczajnie na nie ponarzekać, a jeśli tego jest za mało to zawsze można trochę pohejtować w sieci kogoś, komu się udało - a tak, dla zabawy. Nie wiem, sprawia Wam to jakąś frajdę?

Z tego co mi wiadomo (a mogę być w błędzie), gdy Angelika zaczynała nagrywać swoje video-blogi, miała lat piętnaście, albo coś koło tego, więc była kompletnym dzieciakiem i nagrywała to, co wydawało jej się wtedy fajne - między innymi mega popularny (a także główny punkt zaczepienia hejterów) filmik o tatuażach, które rysuje sobie czarnym długopisem żelowym i co chwilę je poprawia, by się nie zmyły. Ot, takie zachowanie gimnazjalisty. Spoko, też pisałam po rękach, za co nawet oberwało nam się - mnie i mojej ówczesnej przyjaciółce - od naszego nauczyciela fizyki. Bo zamiast go słuchać pisała mi po rękach. Nie ważne. Chodzi o to, że przez całe życie popełniamy jakieś błędy i gafy, mniejsze lub większe. Wystawiamy się na pośmiewisko, często zupełnie nieświadomie. Tutaj jednak sprawa wygląda nieco inaczej - najprawdopodobniej to właśnie ten filmik, o tych tatuażach, był momentem zmiany, gdy coś zaskoczyło i ludzie zaczęli ją częściej obserwować, oglądać jej filmy, śledzić ją w sieci. Może początkowo chodziło o oglądanie, by móc się pośmiać. Wynik... cóż, jest nieco inny, ale dalej widoczne są hejty. Dużo hejtów. 

littlemooonster96 się sprzedała!


Zawsze bawią mnie komentarze, w których ktoś oskarża kogoś o sprzedanie się. Super, już widzę, jak ktoś z Was, drodzy hejterzy, dostaje propozycję współpracy (za kosmetyki, telefon, ubrania, cokolwiek innego) i odrzuca ją, bo nie chce się sprzedawać. Serio? Bylibyście pierwsi w kolejce po darmowe dodatki. Machalibyście łapami krzycząc: ja! ja! mnie wybierz! mnie! i nie przyjmowalibyście do wiadomości, że coś może się nie udać. A kiedy już coś dostalibyście do przetestowania to pewnie, bez względu na własne odczucia, wystawilibyście najwyższą opinię, by dostać jeszcze. Jestem pewna, że wrzucilibyście do sieci recenzję z tekstami w stylu: kupujcie, bo są mega! albo kupujcie, bo warto! albo jeszcze coś innego, nawet gdyby było to kompletne gówno, którego nie warto polecić nawet największemu wrogowi.

Mam wrażenie, że zawsze, kiedy padają słowa: xyz się sprzedał/a, od razu wyczuwam zazdrość w każdej literce. Zazdrość, że komuś się powodzi, a mnie nie. Ktoś się zajął swoim życiem, a ja dalej siedzę na dupie i nawet nie próbuję, ewentualnie chodzę na imprezy za kasę rodziców i nie myślę o tym, by cokolwiek zmienić. Faktycznie, lepiej włączyć laptop, poszukać najsłynniejszej młodej vlogerki i trochę ją shejtować komentarzami poniżej wszelakiego poziomu. Bo to takie, kurwa, zabawne.

Nie powiem - są momenty, w których Angelika nieco się podkłada swoim antyfanom. Są też chwile, gdy fani sprawiają, że człowiek nie potrafi nie skomentować ich gadania. Ale taka chyba domena fana - chcesz zrobić dobrze, a robisz jeszcze gorzej, podkładając siebie i wystawiając idola na pośmiewisko. Niby myślisz, że to co teraz mówisz pokaże Twojego idola w lepszym świetle, ale jednak kicha - zamiast ustawić go w słońcu to przykrywasz go cieniem. Mnie też się to zdarzyło, a każda późniejsza próba naprawienia swojego błędu kończy się jeszcze większym fiaskiem, pogrążając ulubieńca w ciemności i dając innym powody do żartów. Niestety - littlemooonster96 również ma fanów, którzy chcąc zrobić dobrze - robią jeszcze gorzej. Przykład sprzed dwóch tygodni: mieliśmy na uczelni debatę między uczniami różnych szkół licealnych. Tematem debaty było stwierdzenie, że kultura popularna deprecjonuje Śląsk. Wiadomo, były dwie strony - propozycja (zgadzająca się z tym stwierdzeniem) i opozycja (na logikę - będący przeciwko tej tezie). Drużyna opozycji strzeliła sobie w kolano, ale tym strzałem sprawiła, że postanowiłam w końcu skończyć ten post, używając ich nietrafionych argumentów. Dlaczego nietrafionych?

Już śpieszę z wytłumaczeniem! Cztery panny z jednej ze szkół na Śląsku stwierdziły, że littlemooonster96 promuje Śląsk w swoich vlogach, postach na blogu, zdjęciach na instagramie i na snapchacie. Z całym szacunkiem - nope. Potrzebowałam wielu tygodni, by dowiedzieć się, że właściwie to jesteśmy z jednego miasta. To, że na swoim blogu publikuje zdjęcia z sesji zdjęciowych wykonywanych w Katowicach, najczęściej pod nowym gmachem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, to nie dzieje się nic więcej. Nie wspomina o Śląsku, nie próbuje go pokazać w żadnym świetle. Zwyczajnie o nim nie wspomina, tak więc nie można powiedzieć, że promuje Śląsk. Ona, tak właściwie, nic z tym Śląskiem nie robi. Po prostu tutaj mieszka, nic poza tym. Niestety - był to bardzo, bardzo nietrafiony argument, a zarazem powód do żartu - kilka osób to rozbawiło, w tym mnie.

littlemooonster96 jest spoko!


Bo w sumie dlaczego miałoby być inaczej? Osobiście nie znam, vlogów raczej nie oglądam (ale obejrzałam, by wiedzieć o co chodzi, zanim zacznę pisać), na snapy czasem zerkam, oglądam ładne zdjęcia na instagramie, bo mi się podobają. Nie wydaje się być zła - może nie jest idealna, ale ideałów nie ma. Dziecinna? Ma osiemnaście lat, więc ma do tego prawo. Głupie filmiki? Cóż, nagraj coś lepszego - wtedy pogadamy. Ja nie nagrywam, bo wiem, że się do tego nie nadaję, a skoro Angelika ma subskrybentów i obserwatorów liczonych w tysiącach, to znaczy, że jednak się do tego nadaje. Przecież nie obserwujemy kogoś dlatego, że go nie lubimy, nie? No, przynajmniej ja tego nie robię. Omijam, jeśli coś mi się nie podoba i nie wyśmiewam, by ukryć zazdrość. Serio, dowcipy typu: jest mi zimno, nie mam swetra, moje czoło ma pół metra, są na poziomie podstawówki i mam nadzieję, że spływają po niej jak po kaczce. Dlaczego? Bo jak ktoś jest kozakiem w necie, to pewnie i dupą w świecie, a hejtuje po to, by się komuś przypodobać. W rzeczywistości jest pewnie w pierwszej dziesiątce fanów, którzy ustawiają się z Angeliką do zdjęcia.

Co też ta zazdrość robi z ludźmi. Ta zawiść i nienawiść, ta chęć bycia lepszym od innych...
Hejterze - weź się w garść, jeszcze możesz osiągnąć to, co ona.

Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.