04.04.2016

#54 ludzki inkubator.

Dawno temu obiecałam sobie, że w polityczne posty pakować się nie będę, jednak w chwili, w której dzieją się takie rzeczy... Cóż, jestem kobietą, muszę reagować na to, co dotyczy mnie i innych kobiet.

LUDZKI INKUBATOR

ródź dzieci, nawet jeśli nie chcesz


Cofnęliśmy się do Średniowiecza. Serio. Od piątku internet powoli zalewa fala uzasadnionego hejtu na kolejne postanowienia naszych kochanych ministrów i księży (sic!), którzy nawet nie powinni kiwnąć palcem w tym temacie, bo kompletnie nie powinno ich to interesować. Mężczyźni w czarnych kieckach, którzy nigdy nie będą w ciąży, więc powinni się przymknąć, gdy nie znają się na temacie, o którym mówią. Gdyby jednak sprawa dotyczyła jedynie Komunikatu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski - czyli głupiego gadania księży, co to gówno wiedzą, ale zawsze muszą się wypowiedzieć - ludzie jakoś by to przełknęli i kompletnie olali. Jak zwykle zresztą. Kiedy jednak sprawy poszły o krok, albo i dwa, za daleko - w tym przypadku zmieniając ustawę o ochronie życia - polskie kobiety postanowiły działać i nie dać się stłamsić. 

Wyobraźcie sobie, że kobieta zachodzi w ciążę, ale dochodzi do różnych powikłań - dziecko może urodzić się naprawdę chore, może umrzeć zaraz po porodzie, może zagrażać życiu matki. Najlepszym wyjściem z sytuacji, niestety, jest aborcja. By ulżyć matce i jeszcze nienarodzonemu dziecku. Bo kiedy dziecko urodzi się martwe albo umrze w krótkim czasie po narodzinach - wtedy cierpi nie tylko matka, ale wszyscy dookoła - z dzieckiem włącznie. Bo chore rodzi się w bólach i zwykle ono cierpi najbardziej, a kobieta która je urodziła nie może mu pomóc w tym cierpieniu. Może jedynie patrzeć. Wiedząc, że jej dziecię i tak nie przeżyje, niejednokrotnie matki decydują się na ten ostateczny krok - na aborcję. Tego właśnie prawo polskie zabroniło. 

Już nie chodzi o aborcję z głupiego widzi-mi-się, bo zaszła w nieplanowaną ciążę, więc usunie, by nic jej życia nie zepsuło. Chodzi o skrajne przypadki - gwałt, komplikacje, zagrożenie życiu i zdrowiu. Kobieta już nie może decydować o sobie, swoim zdrowiu i życiu, bo państwo robi to za nią. Odbiera się nam, kobietom, prawo do własnego zdania. W oczach rządu i episkopatu stajemy się chodzącymi inkubatorami. Nie możemy podejmować decyzji o sobie, swoim życiu i swoim ciele. Ktoś inny robi to za nas.

Według nowej ustawy o ochronie życia czy też ustawy antyaborcyjnej, okazuje się, że dzieckiem jest płód, zarodek, ledwo połączone ze sobą komórki rozrodcze żeńskie i męskie. Coś, co dla jednych nie istnieje i czym nie można tego nazwać, w świetle prawa i najnowszej ustawy jest już dzieckiem:

Art. 2. W ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.) wprowadza się następujące zmiany:
1) w art. 115 po § 23 dodaje się § 24 w brzmieniu:
"§ 24. Dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej.";
2) art. 152 otrzymuje brzmienie:
"Art. 152. § 1. Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 
§ 3. Odpowiada w granicach zagrożenia przewidzianego za sprawstwo czynu określonego w § 1 także ten, kto udziela pomocy w jego popełnieniu lub do jego popełnienia nakłania.
§ 4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego. 
§ 5. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. 
§ 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.";

3) art. 153 otrzymuje brzmienie:
"Art. 153. Kto stosując przemoc wobec matki dziecka poczętego powoduje śmierć dziecka poczętego lub przemocą, groźbą bezprawną albo podstępem doprowadza matkę dziecka poczętego do pozbawienia życia tego dziecka, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.".

4) art. 154 otrzymuje brzmienie:
"Art. 154. § 1. Jeżeli następstwem czynu, o którym mowa w art. 152 § 1, jest śmierć matki dziecka poczętego, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 153 jest śmierć matki dziecka poczętego, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.";

5) art. 157a otrzymuje brzmienie:
"Art. 157a. § 1. Kto powoduje uszkodzenie ciała dziecka poczętego lub rozstrój zdrowia zagrażający jego życiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2 lekarz, jeżeli uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia dziecka poczętego są następstwem działań leczniczych, koniecznych dla uchylenia niebezpieczeństwa grożącego zdrowiu lub życiu matki dziecka poczętego albo dziecka poczętego.
§ 4. Jeżeli sprawcą czynu określonego w § 1 jest matka dziecka poczętego, sąd może zastosować wobec niej nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. 
§ 5. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.".
 
Ta ustawa to strzał w kolano. Z jednej strony rząd daje nam 500+ i namawia, by rodzić dzieci. Z drugiej strony odmawia kobietom aborcji, nawet w skrajnych przypadkach. Niejednokrotnie doprowadzi tym do faktu, że kobiety będą bały się zachodzenia w ciążę. Dlaczego? Bo co jeśli z ciążą coś będzie nie tak? I tak nic nie będzie można z nią zrobić. 
 
Czternastoletnia Ania, która ma urodzić dziecko z kazirodczego związku, nie może usunąć ciąży. W szkole i na ulicy będą ją wytykać palcami, bo ludzie widzą tylko brzuch, do którego dorabiają sobie historię, tak różną od tej prawdziwej. Będą mówić, że Ania jest kurwą i ma za swoje, bo się puściła. Rząd wydał na to zgodę, zabraniając Ani usunąć ciąży wynikającej z molestowania seksualnego i gwałtu w rodzinie. Ania sama jest dzieckiem, ale rząd się nie interesuje tymi sprawami - wydali wyrok na czternastoletnie dziecko i żaden lekarz nie podejmie ryzyka.

Dziewiętnastoletnia Julia zostanie samotną matką, nienawidzącą dziecka od samego poczęcia. Ciąża jest wynikiem gwałtu, do którego doszło, gdy Julia wracała do domu z uczelni. Nie znała oprawcy, ale pamięć po nim pozostanie z nią do końca - w formie dziecka, które obecnie rozwija się pod jej sercem, a już niedługo pojawi się na świecie. Julia nie czeka na jego przyjście i wie, że gdyby mogła, to na pewno pozbyłaby się problemu, ale rząd zabronił i żaden lekarz nie podejmie ryzyka. 

Dwudziestopięcioletnia Marta od paru miesięcy stała się z mężem o dziecko. Gdy na teście pojawiły się dwie kreski - była wniebowzięta. Cała radość jednak pękła, jak bańka mydlana, gdy lekarz wydał wyrok - ciąża pozamaciczna. Marta nic nie może z nią zrobić, bo rząd zabronił aborcji. Marta nie dożyje porodu, bo ta ciąża na pewno ją zabije, więc jedynym wyjściem jest aborcja - ale żaden lekarz nie podejmie ryzyka. 

Trzydziestoletnia Wiktoria długo nie mogła zajść w ciążę z powodów zdrowotnych. Radość, gdy lekarz w końcu potwierdził ciążę, była niesamowita. Ta sama radość trwała jednak zbyt krótko, bo szybko okazało się, że dziecko Wiktorii jest zdeformowane, urodzi się martwe, albo przeżyje zaledwie kilka godzin, może parę dni. Cierpienie Wiktorii było ogromne, gdy dowiedziała się o tej tragedii. Będzie jednak jeszcze większe, gdy będzie musiała urodzić to dziecko i od razu pochować - rząd zabronił aborcji, więc żaden lekarz nie podejmie ryzyka. 

W strachu przed konsekwencjami żaden lekarz nie podejmie ryzyka. Nie dokona aborcji, by nie stracić możliwości wykonywania zawodu. To już nie jest klauzula sumienia, to przekreślenie całego życia wielu kobietom, które na to nie zasłużyły. Kobiety powinny mieć prawo do decydowania o sobie i swoim ciele, o tym czy chcą urodzić dziecko czy wolą się go pozbyć. To powinno zależeć od sumienia każdej kobiety, a nie rządu i episkopatu. Bo episkopat swoje również ma za uszami, o czym jawnie wspomina w Komunikacie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, który to trafił do wszystkich księży, by przeczytali to w trakcie ogłoszeń parafialnych w dniu 3 kwietnia 2016 roku - a więc na wczoraj. Treść Komunikatu Prezydium KEP w sprawie pełnej ochrony życia człowieka brzmi następująco:

Życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: "Nie zabijaj!". Dlatego stanowisko katolików w tym względzie jest jasne i niezmienne: należy chronić od poczęcia do naturalnej śmierci życie każdego człowieka.

W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję. Stąd w roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących, aby podjęli działania mające na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych. Prosimy parlamentarzystów i rządzących, aby podjęli inicjatywy ustawodawcze oraz uruchomili programy, które zapewniłyby konkretną pomoc dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu. Wszystkich Polaków prosimy o modlitwę w intencji pełnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci zarówno w naszej Ojczyźnie, jak i poza jej granicami.

Abp Stanisław Gądecki
Metropolita Poznański
Przewodniczący KEP

Abp Marek Jędraszewski
Metropolita Łódzki
Zastępca Przewodniczącego KEP

Bp Artur G. Miziński
Sekretarz Generalny KEP

Warszawa, 30 marca 2016 r.

Tekst ten dostępny jest również TUTAJ, a w powyższej treści Komunikatu jest zachowana pisownia oryginalna.

Normalnie napisałabym, że Szanowny Panie/Szanowni Panowie, ale żeby tak napisać to trzeba by ten szacunek mieć, a do ludzi, którzy tak bardzo wtrącają się w nie swoje sprawy... No cóż, nie potrafię. Panie przewodniczący, panie zastępco, panie sekretarzu generalny... Panowie, zajmijcie się może bałaganem w Waszych szeregach, a dopiero później wpychajcie nos w sprawy ludzi. Naprawdę dziwicie się jeszcze, że ludzie uciekają z kościoła katolickiego niczym szczury z tonącego statku? Ja się nie dziwię, ja ich w pełni popieram. Jak można chodzić tam, gdzie szerzy się hipokryzja? Bądźmy mili i uczynni dla innych, ALE niech kobieta rodzi dziecko, które zostało poczęte w akcie gwałtu czy ma urodzić się zdeformowane, bez szans na przeżycie najbliższych kilku godzin. Niech cierpi w imię zasad kościoła, nie?

Nie chodzi o to, że każda ciąża wynikająca z gwałtu czy związku kazirodczego ma być z automatu usuwana. Nie. Chodzi o to, żeby każda z kobiet mogła decydować o sobie i swoim ciele. Zawsze byłam przeciwko aborcji, co niejednokrotnie doprowadziło do kłótni ze znajomymi, którzy za tą aborcją zawsze byli. Teraz jednak jestem przeciwko ustawie antyaborcyjnej i aż mną trzepie, gdy słyszę co wypowiadają księża i cały rząd. Jacyś faceci w czarnych kieckach i rząd, który na wszystko może sobie pozwolić, ma decydować o tym czy urodzę dziecko czy też nie. Dzieci z gwałtów, dzieci ze związków kazirodczych, ciąże pozamaciczne, ciąże zagrażające życiu matki albo z góry skazane na śmierć. Dzieci zdeformowane, bez szans na życie. Gdzie tu jest logika? My, kobiety, nie jesteśmy inkubatorami.

Wczoraj w całej Polsce odbyły się marsze protestacyjne kobiet. Po co? Żeby zwrócić uwagę rządu i szanownej pani Premier, która zgodziła się na to wszystko. Kobieta kobietom próbuje zgotować taki los. Porażające, prawda? Na Facebooku pojawiają się wydarzenia, w których zachęcają do wysyłania pani Premier wieszaków. Skąd te wieszaki? Cóż, to właśnie wieszakiem, drutem lub podobnym narzędziem kobiety pozbywają się niechcianych ciąż, zazwyczaj ze szkodą dla swojego życia i zdrowia. To co obecnie dzieje się w naszym kraju nie może zostać przemilczane czy zapomniane, bo lada moment nasze prawa zostaną ograniczone do minimum z minimum, a kobiety naprawdę zostaną potraktowane jak inkubatory, do czego rząd w tej chwili dąży. Problem polega na tym, że ta chęć zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej jest dla nas realnym zagrożeniem, a już niedługo może dojść do sytuacji, w której kobiety będą rodzić dzieci z gwałtu, z nieuleczalnymi wadami, zdeformowane, a także będą musiały rodzić wtedy, gdy ciąża grozi śmiercią matki.

Jest XXI wiek, jest rok 2016. Jesteśmy, rzekomo, ludźmi wykształconymi, otwartymi, tolerancyjnymi. Coraz częściej akceptujemy odmienności, otwieramy się na nowości. Wszystko wydaje się być na dobrej drodze do oświecenia społeczeństwa. I co? I nagle pojawia się jakaś głupia ustawa antyaborcyjna, mająca być jakąś ochroną życia poczętego, ale okazuje się, że zamiast oświecenia wpadamy do ciemnogrodu. Znowu. Dotarliśmy do momentu, w którym ja, jako kobieta, boję się zakładać rodzinę i rodzić dzieci. Co się stanie, jeśli zajdę w ciążę i coś będzie nie tak? Zawali mi się świat, bo rząd i episkopat postanowili działać w moim imieniu? Będę musiała urodzić dziecko zdeformowane, dziecko Chazana? A może zabije mnie ciąża pozamaciczna, albo ktoś zamknie w więzieniu, bo poroniłam nie ze swojej winy?

Proszę, nie majstrujcie przy ustawie. Obecna brzmi całkiem znośnie, niech taka zostanie. Są ważniejsze sprawy, którymi trzeba by się zająć. Po co zmieniać ustawę, która jest w porządku? W jej zmianach natomiast nie ma nic dobrego - ani jednego słowa, które miałoby sens i mogłoby być pozytywnie rozpatrzone przez społeczeństwo.

Zastanawia mnie tylko co dzieje się obecnie w domach tych polityków. Gdyby ktoś z mojej rodziny mówił takie głupoty... noga, ręka, mózg na ścianie. Pytanie tylko gdzie ten mózg?

Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.