07.03.2016

#50 Siewca wiatru.

I kolejna recenzja za mną. Tym razem nieco polskiej fantastyki. Czy pisałam już, że ja i recenzje to nie ta bajka?

RECENZJA KSIĄŻKI: SIEWCA WIATRU



Nie jestem mistrzem w recenzowaniu i nie jestem wielkim fanem fantastyki, jakiejkolwiek. Mam jednak kilka swoich perełek, które czytać lubię i w wolnym czasie wyszukuję nowych, w podobnym stylu. Siewca Wiatru to książka, na którą trafiłam kiedyś, dawno temu. Pokochałam ją od razu, więc ta recenzja może nie być zbyt obiektywna. Mimo wszystko ją łapcie, może nie jest tak źle, jak uważam. Może ktoś, tak jak ja, polubi tę książkę. 

Siewca Wiatru, Maja Lidia Kossakowska.


TYTUŁ: Siewca Wiatru
AUTOR: Maja Lidia Kossakowska
LICZBA STRON: 560
WYDAWNICTWO: Fabryka Słów
KATEGORIA: fantastyka
ROK WYDANIA: 2004
JĘZYK ORYGINAŁU: polski
MOJA OCENA: 10/10


 "Cień jest w każdym z nas. I wszędzie, na każdym kroku, zawsze, gdy stajemy przed jakimś wyborem, musimy go zabić."


Już na okładce zaistniał opis, który mnie naprawdę zaintrygował. To właśnie on sprawił, że postanowiłam sięgnąć po powieść pani Kossakowskiej, mimo iż mało która fantastyka do mnie trafia. Tutaj jednak, za sprawą opisu na okładce i słów przyjaciółki, sięgnęłam po książkę i już od pierwszych słów najzwyczajniej w świecie się zakochałam. Siewca Wiatru to nie jest kolejna słodka opowieść o miłych, dobrych i uczynnych aniołach, które chętnie niosą ludziom pomoc. Nie. To powieść, w której pojawiają się zdegenerowane, przeklinające anioły, są nałogowcami i oszustami. Tutaj anioły są nad wyraz ludzkie - piją, palą, klną na potęgę. Na okładce widnieje opis:


"Bóg umarł - stwierdził filozof.
A może odszedł? - zapytała Kossakowska.
I postawiła BezPańskie anielskie zastępy w obliczu Armagedonu"


Maja Lidia Kossakowska nie szczędzi słów w swojej powieści. Nie próbuje zatuszować przekleństw, nie robi z Siewcy Wiatru książki, którą przeczytać mogą również dzieci. Tutaj jest pełna szczerość, przekleństwa i wyzwiska. Nie mamy do czynienia z lekką lekturą, która nikogo nie odrzuca. To utwór, który na pewno nie każdemu przypadnie do gustu ze względu na swoją szczerość i brutalność. Kossakowska nie stwarza żadnych pozorów, tworzy natomiast realistyczne sceny batalistyczne pełne brutalności i krwi, z masą dosadnych opisów poległych. Anioły i demony autorki zdecydowanie odbiegają od jakiegokolwiek kanonu biblijnego, gdzie chóry i zastępy anielskie są słodkie, białe i grzeczne, śpiewające mdłe pieśni. Ludzkość przez wieki je wyidealizowała, popychając w skrajne granice dobra i zła, natomiast sama pisarka zmieszała je z błotem wszystkiego co ludzkie i najgorsze. Nie ma w tej książce również dobrej wizji Królestwa Niebieskiego czy Wszechświata, bo, jak się okazuje, wszystko to jest po prostu jedną wielką machiną, nadzorowaną przez anioły, a my, ludzie, po prostu nie potrafimy zrozumieć jej działania. Niebo, wbrew temu co nam się wydawało, nie jest zwyczajne i proste, nie jest prawą i szczęśliwą krainą. W niebie jest aż siedem poziomów, które zasadniczo dzielą niebiańską społeczność na klasy społeczne i pokazują, że nawet w Królestwie Niebieskim nie ma czegoś takiego jak równość.

Anioły, te które powinny być bliżej Boga, okazują się być zwyczajnie ludzkie, z rozterkami moralnymi, z knuciem spisków, morderstwami i miłością. Mają wady, jak każdy człowiek i słabostki, a jednak to ludzkie problemy doskwierają im najbardziej. Z aparycji, z wyjątkiem tych wielkich skrzydeł, wydają się być identyczne jak ludzie. Poza skrzydłami nie wyróżniają się niczym szczególnym - wzrostem, mięśniami, nadzwyczajną urodą. Wszystko jest takie... zwyczajne. W chwilach ostatecznych, podczas poszukiwania Boga, posługują się sposobem najbardziej ludzkim - wiarą.

Powieść opowiada o zastępach niebieskich, które pewnego dnia zdają sobie sprawę, że Pan ich opuścił. Pozostawione na pastwę losu, zmuszone są radzić sobie same. Królestwo Niebieskie, którego głównymi zarządcami są archaniołowie, skupiało się do tej pory wokół Jasności. To właśnie ona była motorem ich poczynań i to jej zawdzięczali wszystko. Zajęci sobą i swoimi problemami, nie dostrzegli, że pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, zostali ogołoceni z najdroższego skarbu. Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że nikt nie ma nawet najmniejszego pojęcia o tym, co jest przyczyną takiego obrotu spraw. To sytuacja trudna dla wszystkich aniołów, zwłaszcza, że wszystko powoli idzie w kierunku buntu. Czy osieroceni aniołowie i archaniołowie będą na tyle silni, by mimo wszystko stawić czoła ciemności? Złu, które gotowe jest zaatakować w każdej chwili i zniszczyć to, co najpiękniejsze?

 
"- Honor -powiedział. - Lojalność. Obowiązek. Wy, skrzydlaci, lubujecie się w dylematach moralnych, ale nie wiecie, jak się posługiwać prostymi terminami. Widzisz, Lampka jest moim przyjacielem. Jedynym. Nie dbam, czy mi wierzysz, czy nie, bo prawda i tak pozostaje prawdą. Nie obchodzi mnie Głębia. Obchodzą mnie jednostki, a Lampka jest jednostką, na której mi zależy. Zrozumiałeś?"


Głównymi bohaterami są archaniołowie, w składzie: Gabriel (Regent Królestwa), Razjel, Rafael i Michał. Poza nimi są również panowie z Głębin, bądź, jak kto woli, z Piekła - Lucyfer i Asmodeusz. Jest również wiele innych postaci, pojawiających się w różnych wątkach i momentach powieści, no i, oczywiście, jest także słynny Daimon Frey, postać z okładki, zwany Abbaddonem, Burzycielem Starego Porządku, Tańczącym na Zgliszczach czy Aniołem z Kluczem do Czeluści. Każdy bohater posiada indywidualny charakter, zależny nie tylko od osobowości, ale także od piastowanego stanowiska. Zamiast podniebnych świętych aniołów, gotowych śpiewać jedynie mdłe pieśni uwielbienia, mamy niesamowicie ludzkich bohaterów. Mimo iż są światłością Pana, nie mają zahamowań by grzeszyć, kłócić się, wszczynać burdy i kląć. Nie stronią od zwykłych, ludzkich używek, nie boją zakochiwać się z ludzki sposób, nie przejmują się tym, jak mogą zostać postrzegane. Korzystają z burdelów, są charakterne, nie sposób o nich zapomnieć.

Cała powieść napisana jest lekkim, ale jednocześnie bardzo obrazowym językiem. Autorka nie oszczędzała licznych opisów do wykreowanego przez nią świata. Momentami możemy poczuć się tak, jakbyśmy sami byli jednym z jego mieszkańców. Sporą uwagę przykłada do wyglądu bohaterów - od opisów strojów, przez twarze, aż do koloru tęczówek, które zresztą należą do najbardziej charakterystycznych cech zewnętrznych każdego z bohaterów. Powieść jest wielowątkowa, gdzie głównym motywem fabuły jest walka dobra ze złem. Jako poboczne wątki autorka przygotowała wiele przygód, dzięki czemu zawsze coś się dzieje, zawsze coś wciąga czytelnika.

Książka nie jest przykładem powieści dla ludzi o słabych nerwach. Nie jest również odpowiednia dla dzieci. Niejednokrotnie czytamy o scenach batalistycznych, pełnych krwi i brutalności, zwłaszcza wśród aniołów. Czytamy mnóstwo przekleństw, widzimy wiele krwi. Nie każdy ma na to nerwy, ale jednak jako powieść fantastyczną zdecydowanie mogę polecić Siewcę Wiatru. Sama sięgnęłam po nią głównie dlatego, że poleciła mi ją przyjaciółka, a chęć przeczytania jej podsycała, podrzucając co ciekawsze fragmenty. W końcu sięgnęłam po książkę i... zakochałam się w Daimonie Freyu. 

Polecam sięgnąć po nią wszystkim, których interesuje lekko brutalna fantastyka.


"Pani, jesteś naczyniem mądrości. Trudno mi uwierzyć, że cała zawartość gdzieś się wylała."


Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.