01.01.2016

#38 Marta Fox.

Dzień dobry!

Nowy rok rozpoczynam tak, jak powinnam. Z pompą. Toteż dzisiejszy post należy do tych, które nie ważne jak są napisane, ważne jaką mają treść. Bo to właśnie taki post, w którym trochę odkrywam samą siebie, przed Wami. To moje osobiste wyznanie, z cichą nadzieją, że dotrze do osoby, o której jest on napisany. Gdy pierwszy raz postanowiłam napisać ten tekst, była połowa roku 2014, więc dawno, dawno temu. Początkowo publikacja miała nastąpić równy rok temu, jak widać - nie wyszło. Teraz jednak ładnie go poprawiam i publikuję, wciąż z taką samą nadzieją - że jakimś cudem dotrze tam, gdzie powinien. Miłego czytania (i Szczęśliwego Nowego Roku!).

Marta Fox


Pomysł na stworzenie właśnie tego postu powstał zupełnie przez przypadek, gdy przeglądałam stare zdjęcia z Targów Książki 2013 w Katowicach. To było pierwsze spotkanie z panią Martą, a ja, no cóż, brakło mi słów. Poprosiłam o autograf, zrobiłam kilka zdjęć, które później wysłałam na maila i to by było na tyle. Nie wiem czy brakło słów czy zwyczajnie odwagi. Rok później miałam nadzieję, że znowu będę miała okazję na rozmowę - niestety, wyszło inaczej. Dwa lata później (więc w 2015) zwyczajnie wcale nie poszłam na Targi Książki, bo gdybym szła to tylko dla kolejnego spotkania z panią Martą, a ona, niestety, była wtedy, kiedy ja miałam zajęcia na uczelni. Może 2016 rok będzie dla mnie dużo łaskawszy, przynajmniej jeśli chodzi o takie spotkanie.

Targi Książki w Katowicach, zdjęcie autorskie.
Wstyd się przyznać, ale do tej pory przeczytałam tylko trzy książki pani Marty. Tylko trzy, ale nie zmienia to faktu, że zawsze powtarzam każdemu, kto chce mnie słuchać, że uwielbiam jej twórczość. Może to dziwne, bo niektórzy uważają, że nie da się poznać pisarza, mając do czynienia zaledwie z trzema jego książkami. Ja jednak jestem zdania, że jeśli w pierwszej książce styl pisania nas nie zachwycił, to po dziesięciu książkach nic tego nie zmieni. Tu wystarczyła jedna książka, bym chciała mieć wszystkie w swojej kolekcji. Na chwilę obecną ze wszystkich książek, które napisała pani Marta, ja mam dopiero małą część, bo zaledwie jedenaście książek - Magda.doc, Paulina.doc, Paulina w orbicie kotów, Autoportret z Lisiczką, Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, Zuzanna nie istnieje, Karolina XL, Niebo z widokiem na niebo, Wielkie ciężarówki wyjeżdżają z morza, Do rana daleko, Czerwień raz jeszcze daje czerwień. To 1/4 całej kolekcji. Mało. Trzy z nich są prezentami bożonarodzeniowymi - Do rana daleko dostałam w zeszłym roku od Pauliny z Fussy Blood Art, jest to zresztą jedna z sześciu książek, które razem tworzą cykl minipowieści Pierwsza miłość. Kolejne dwie, czyli Czerwień raz jeszcze daje czerwień i Wielkie ciężarówki wyjeżdżają z morza, dostałam od Izy na tegoroczne święta. Niedługo zabieram się za ich przeczytanie.

Pierwsze zetknięcie z książkami autorstwa pani Marty Fox miałam jeszcze w podstawówce, gdzie fragmentami czytałam Niebo z widokiem na niebo, jednak pierwszą książką przeczytaną od A do Z jest Magda.doc i to do niej najchętniej wracam. Może trochę z sentymentu, ale na pewno z wielkiej miłości. To książka, która zawsze będzie na mojej półce, wraz z pozostałymi dwiema, które się z nią łączą - Pauliną.doc i Pauliną w orbicie kotów. Głupio się przyznać, ale o ile pierwszą z nich przeczytałam, o tyle drugą kupiłam, odłożyłam na półkę i do tej pory nie sięgnęłam po nią. Sama nie wiem dlaczego. Na pewno nie była to kwestia braku czasu czy chęci, dlatego też zabiorę się za nią tuż po sesji. A może w jej trakcie? Nie do końca rozumiem z jakiego powodu nie przeczytałam tej książki. Przecież Magda.doc jest moją ulubioną młodzieżową książką, może dlatego, że jest napisana w prosty sposób, ale prawdziwy i życiowy. Paulina.doc również mnie wciągnęła, a skoro Paulina w orbicie kotów jest powiązana z pozostałymi dwiema, to przecież powinnam jak najszybciej po nią sięgnąć. A jednak! W międzyczasie przeczytałam sporo innych książek, o których już zdążyłam zapomnieć, a po tą jedną nie sięgnęłam. Obiecuję poprawę i w 2016 na pewno przeczytam wszystkie utwory pani Marty, a przynajmniej wszystkie te, które mam na swojej półce. Mam też plan zakupić przynajmniej kilka nowych pozycji, a wśród nich reszta książek z serii Pierwsza miłość i książki o Izie - Iza Buntowniczka i Iza Anoreczka. Marzy mi się również autograf, na pierwszej stronie każdej z czterdziestu książek.

Targi Książki Katowice 2013. Pierwsze spotkanie z panią Martą Fox.

Przez bardzo długi czas myślałam, że moje uwielbienie do pisania i chęć wydania własnej książki to wpływ Harry'ego Pottera i J.K. Rowling. Najprawdopodobniej stwierdziłam tak dlatego, że pierwsza historia, którą opublikowałam w internecie, była fanfiction opartym na całej serii opowieści o młodym czarodzieju. Tak długo żyłam w przekonaniu, że to świat Rowling natchnął mnie do pisania, że całkowicie "zafiksowałam" się na tym punkcie, że nawet poszłam na studia, na ten sam kierunek co wyżej wymieniona autorka - na filologię klasyczną. Pomyślałam wtedy, że może tam znajdę coś, co natchnie mnie do napisania książki. Niestety, okazało się, że to nie do końca to, kierunek zaczął się sypać, a ja postanowiłam go zmienić. Chęć do pisania była jednak dalej, w dodatku coraz bardziej się nasilała, aż w końcu, gdy sięgnęłam po kolejną książkę pani Marty, zrozumiałam wszystko. To właśnie Magda.doc sprawiła, że chciałam pisać. To właśnie ta krótka, młodzieżowa powieść była moim natchnieniem do pisania. To dzięki niej przyszedł mi do głowy pomysł, by wydać swoją książkę. A przecież byłam wtedy dopiero w podstawówce! Ten pomysł jednak towarzyszy mi aż do dnia dzisiejszego, od ponad dwunastu lat. To książki pani Marty Fox sprawiły, że chciałam coś zmienić, stworzyć, wydać. Nigdy nie chodziło mi o światowy bestseller, na podstawie którego można by było nakręcić filmy, a właśnie o zwykłą młodzieżówkę.

Dlaczego? Bo młodzieżówki są spychane w tył przez fantastykę, a jeśli nie, to i tak coraz mniej czytelników skupia się na tekstach polskich autorów. Szkoda, bo dla mnie właśnie te utwory mają pewną wartość sentymentalną i chętnie do nich wracam, zwłaszcza gdy jest mi smutno. Uwielbiam historię Magdy, mimo iż nie należy ona do pozytywnych, a przynajmniej nie od początku do końca. Ale kończy się cudownym, nawet szczęśliwym zakończeniem. To jest najpiękniejsze. Dlaczego? Bo pozwala czytelnikowi myśleć, że i ja będę miała swoje szczęśliwe zakończenie. Myślę, że każdy kto przeczyta tę (i każdą inną) książkę, znajdzie coś dla siebie. Wystarczy tylko czytać ją pod siebie.

Gdy sięgałam po książki pani Marty Fox byłam dzieckiem, w końcu miałam koło dziesięciu, może jedenastu lat. Mimo to trafiła we mnie Magda.doc, która przez bardzo długi czas była moją ulubioną książką. Z czasem to się zmieniało, ale jednak zawsze będę miała do niej spory sentyment. Z czasem do wszystkiego nabieramy sentymentu i podchodzimy zupełnie inaczej niż kilka lat wcześniej. Kwestia czasu. Mam jednak nadzieję, że literatura obyczajowa i młodzieżowa (i polska!) wróci do łask tak, jak teraz na pierwszym miejscu jest literatura fantastyczna. Ja jednak dzielnie i wiernie trwam przy tym, co mnie ukształtowało, a więc przy literaturze młodzieżowej, obyczajowej, typowo życiowe i tych utworach, które wyszły spod pióra pani Marty Fox. Może to właśnie one w jakiś sposób mnie ukształtowały, moje spojrzenie na życie i plany na przyszłość.

A wszystko to dzięki pani Marcie Fox.

Targi Książki Katowice 2013. Pierwsze spotkanie z panią Martą Fox.

Tak długo czekałam na opublikowanie tego postu, ale nie bez powodu już dawno wybrałam datę, kiedy miał on ujrzeć światło dziennie - 1 stycznia. Dlaczego? Bo właśnie dzisiaj pani Marta ma urodziny, a ja z tej okazji chciałabym móc złożyć jej najserdeczniejsze życzenia.

Zdrowia, szczęścia i pomyślności, ale przede wszystkim radości z rodziny i spełnienia w pisarstwie. Kolejnych książek, które wzbudzają różne emocje i pomysłów, które nigdy się nie skończą. Życzliwych ludzi, którzy zawsze będą obok. Uśmiechu na twarzy, bo przecież życie potrafi być piękne. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, pani Marto!





można mnie także znaleźć tutaj:
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

4 komentarze:

  1. Czytałam ,,Magda.doc" i ,,Paulina.doc" - moim zdaniem jedne z lepszych powieści, które czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam jeszcze "Niebo z widokiem na niebo". Fakt, że nie czytałam całości, ale po fragmentach zapowiadało się całkiem nieźle. ;).

      Usuń
  2. Nigdy nie czytałam żadnej z książek Marty. W moim przypadku znaczącym pisarzem był Zafon - zawsze, kiedy czytałam którąś z jego książek, moje własne teksty były lepsze, bardziej dopracowane i uduchowione.

    www.nocnakawa.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Spóźnione urodzinowe życzenia dla pani Marty,
    a Tobie Patrycjo, życzę wszelkiej pomyślności w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.