08.12.2015

#35 mamo, tato, kup mi prezent!

Dzień dobry!

Na wstępie chciałabym przeprosić za naprawdę długą nieobecność. Ponad półtora miesiąca to całkiem sporo. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie i przypilnujecie mnie, bym ponownie gdzieś nie uciekła. Póki co staram się być regularnie dostępna na instagramie (KLIK) i fanpage'ach (KLIK i KLIK), ale teraz zamierzam znowu wrócić tutaj. W grudniu, jak to w grudniu - ze świąteczną porcją postów. Mam nadzieję, że na nie czekaliście.

Święta już tuż-tuż. W związku z nimi wszyscy szaleją i szukają przepisu na idealny prezent dla swoich pociech, przyjaciół, bliskich, całej rodziny. Zastanawiamy się, szalejemy, kupujemy na ostatnią chwilę. I wybieramy bądź dostajemy masę okropnych pomyłek. Często po prostu nie da się ich uniknąć. Co więc robić, by prezenty były jednak trafione, a nie poszły w kąt od razu w pierwszy dzień świąt? Postaram się co nieco napisać o prezentach, które można, a których lepiej nie kupować. I napiszę, co bezpiecznie można kupić osobie takiej jak ja.

Najpierw zamierzałam je skategoryzować jako: tego nie wolno kupować, to ewentualnie można, to jest bezpieczne. Później, w trakcie pisania, coś jednak wyszło inaczej i jest bez kategorii. Bo wszystko można kupić, tylko trzeba wiedzieć jak!


POMYSŁ NA PREZENT:


po pierwsze: zastanów się kilka razy, zanim cokolwiek zakupisz.
po drugie: dowiedz się, czy obdarowany na pewno właśnie tego potrzebuje.
po trzecie: pomyśl, czy aby na pewno trafisz w gust obdarowanego.
po czwarte: nie myśl "ja bym się ucieszył/a z czegoś takiego", bo to nie prezent dla Ciebie.
po piąte: nie rób tego na ostatnią chwilę. 


1. ZWIERZĘTA.

Najczęściej to dzieci proszą Nas o kotka, pieska czy chomiczka. To jeden z najgorszych prezentów, jaki można sobie wybrać. Kupujemy zwierzątko, by mieć spokój, bo Jaś pragnął kotka, a Marysia pieska. Ale żywe zwierzę to nie pluszowy miś, którego po miesiącu można rzucić w kąt. To żywe stworzenie, potrzebujące opieki. Nim trzeba się zajmować, karmić, szczepić czy wyprowadzać na plac. Nie można go porzucić, gdy nam się znudzi, albo kiedy nie mamy co z nim zrobić na okres trwania wakacji czy ferii zimowych. Zanim podaruje się zwierzę trzeba to bardzo dokładnie przemyśleć. I przedyskutować. Rodzic, który daje swojemu dziecku zwierzątko, powinien się zastanowić czy mimo wszystko będzie miał czas dla psa czy kota, w chwili, w której dziecko się znudzi po miesiącu. Musi się zastanowić czy to ma sens. A ciocia i wujek muszą porozmawiać z rodzicami, czy aby na pewno mogą dać dziecku pupila. Ja tylko raz dostałam na święta zwierzątko. Była to świnka morska, a cała decyzja była bardzo przemyślana i wiele razy przedyskutowana. Minus był taki, że szybko okazało się iż ktoś (tzn. JA) ma alergię, która dawała tylko jeden wybór - albo JA albo świnka. Nie mogliśmy się jej jednak pozbyć ot tak. Plus był taki, że szybko znalazłam kogoś, kto ją przygarnął. Sami więc widzicie - prezent piękny, ale zdrowotnie nie został trafiony. Warto więc najpierw sprawdzić czy jest taka szansa, aby zwierzaczek mógł trafić do domu. Przecież my też nie chcielibyśmy zostać porzuceni. Prawda?

2. KOSMETYKI.

Tłum ludzi kupuje na święta czy urodziny kosmetyki. To taki prezent zapchaj-dziura. Nie mam pomysłu na prezent - kupię zestaw kosmetyków. Przecież nowy dezodorant czy balsam do ciała zawsze się przyda! Nic bardziej mylnego. Po co komu dziesiąty balsam czy piąty żel pod prysznic? Obdarowany Ci tego nigdy nie powie, ale aż wstyd potem coś powiedzieć. Pamiętam te wszystkie Wigilie klasowe. Losowania, ludzie których aż tak dobrze nie znamy i odwieczny dylemat: "Co kupić?" Bez bicia przyznaję się, że także zdarzało mi się kupić kosmetyki. W pierwszej liceum wylosowałam dziewczynę, z którą nie miałam kontaktu. Nie wiedziałam co lubi, co ją interesuje, z czego będzie zadowolona. Dostała więc kosmetyki. Jak się okazało - na ten pomysł wpadłam nie ja jedna. Takich zestawów w naszej klasie było aż pięć! Dwa lata później znajoma, która mnie wylosowała, pytała się co chcę dostać. Powiedziałam, że NIE chcę kosmetyków, co najwyżej puder czy kawior do kąpieli, ale żeli i balsamów mam całą szufladę i mi się nie przydadzą. Zresztą, jako konsultantka firm Oriflame i Avon, z kosmetykami do czynienia mam nieco częściej niż reszta moich znajomych. Uwierzcie, kosmetyki to ostatnie, co chciałabym dostać. Co jednak dostałam od znajomej, która, tak mi się wtedy wydawało, całkiem dobrze mnie zna? Ładnie opakowaną sól do kąpieli, balsam do ciała i żel pod prysznic. I co zrobić? Uśmiechnąć się pobłażliwie i podziękować... Cóż. Słuchajcie i pytajcie ludzi, nie róbcie prezentów na chybił-trafił. Bo w końcu sami taki dostaniecie. Prezent-bubel.

3. UBRANIA.

Fajnie dostać nowy sweter, beżową sukienkę czy dobrze grzejący szaliczek na zimę (czym zresztą w tamtym roku obdarowałyśmy z mamą kilka osób, seria handmade). Pytanie tylko czy ktoś, komu zamierzamy to podarować, ucieszy się tak bardzo, jak ucieszylibyśmy się my. Ja, na przykład, wolę sama sobie coś kupić. Albo dostać coś, co wcześniej komuś wskazałam. Możemy kupić jakąś część garderoby tylko jeśli wiemy, że nie będzie się ona kurzyła w szafie. Z kolejnej pary skarpetek na pewno ucieszy się profesor Dumbledore, ale niekoniecznie nasza druga połówka. Różnie to również bywa w przypadku rozmiarówki (gdzie nie pójdziesz - rozmiar L jest na inną osobę). Nie silmy się więc na prezenty "do ubrania", bo możemy nie trafić jeszcze bardziej niż w przypadku kosmetyków.

4. KOLEJNE BIBELOTY NA SZAFKĘ CZY ŚCIANĘ.

Ramki, doniczki, figurki. Wszystko jest piękne, ale nie każdy lubi zbierać tak zwane "łapacze kurzu". Jak byłam młodsza zbierałam figurki z ceramiki - aniołki, pieski, kotki i inne takie. Zajmowały mi aż dwie duże półki w pokoju i zwykle przeklinałam, gdy już musiałam je sprzątać. Bo każdą z nich musiałam ściągnąć z półki, wymyć, wysuszyć i dopiero odłożyć na wcześniej wytarte miejsce. W końcu miałam tego dosyć i dwa lata temu podczas sprzątania przyniosłam dużą jednorazówkę i wrzuciłam do niej mniej więcej połowę swojej kolekcji. Wyniosłam ją na śmietnik i położyłam obok kontenera, bo może jeszcze komuś się przydać. Ja już jej nie potrzebuję, bo mnie nie cieszy. Zamiast tego mam pustą półkę na książki. Przestałam zbierać figurki, więc ich dostawanie już mnie nie cieszy. Ewentualne bibeloty dekoracyjne mogę kupić sobie sama, przynajmniej wiem co chcę. Gdy robię sobie prezenty ze znajomymi, zawsze pojawia się stwierdzenie "tylko żadnych figurek". Jeśli dostanie się taką informację razy dwadzieścia cztery osoby - spokojnie można stwierdzić, że jednak ludzie tego nie lubią. Zanim więc kupicie kolejnego "łapacza kurzu" zastanówcie się, czy to ma rację bytu i nie poleci do kosza na śmieci.

5. BIŻUTERIA.

Typowo babskie bibeloty - kolczyki, wisiorki, bransoletki. Trudno trafić w czyjś gust. Ja na przykład bardzo lubię biżuterię handmade i taką niecodzienną. Wielbię także typowo fandomowe bibeloty. Nie zdecydowałabym się jednak, by komuś coś takiego kupić. Za bardzo bym się obawiała, że nie trafię w gust danej osoby. No i to okropne uczulenie na nikiel, tak bardzo popularne, a i w biżuterii "nie zawierającej niklu" jakoś wierzyć nie umiem - już wypróbowane, że nawet "bez niklu" czasem zawiera jego śladowe ilości. Mimo wszystko biżuteria jest chyba dosyć bezpieczna. Wystarczy się przyjrzeć co kto nosi, w jakim stylu.

6. LITERATURA.

Myślę, że to mimo wszystko jeden z bezpieczniejszych klimatów. Wszyscy tak myślą. Wiadomo, że nie zawsze to jest bezpieczne, ale jednak najczęściej. Wiadomo, że komuś, kto nie czyta, nie zakupimy najnowszej powieści autorstwa Olgi Tokarczuk. Ale z miłośnikiem książek może być trudno - co kupić, by nie powielić egzemplarza, który już zajmuje miejsce w domowej biblioteczce? Najbezpieczniej byłoby zapytać, ale wtedy pryska czar niespodzianki. Obdarowany już wie, co znajdzie pod choinką. Mało pozytywne, nie sądzicie? Ja na przykład lubię niespodzianki. Jestem niecierpliwa, ale lubię niespodzianki, chociaż nie wszystkie. Dlatego też teraz wiem, że coś dostanę. Wiem od kogo. Ale dalej nie wiem CO. Ale święta już coraz bliżej. Niedługo dowiem się co dołączy do mojej sporej biblioteczki. W zeszłym roku dołączyło do niej siedem książek - wspomniana wyżej najnowsza książka Olgi Tokarczuk, Księgi Jakubowe, poza tym nowa książka Doroty Wellman, Ja nie mogę zostać modelką?, bestseller zeszłego roku, czyli Zniszcz ten dziennik, dwie pozycje Zafróna - Pałac Północy i Książę Mgły, wyczekiwana od dawna Lolita Vladimira Nabokova i cudowne 366 przepisów na cały rok. W tym roku również przybędą do mnie książki. Na pewno będzie to Kuchnia Filmowa, Pauliny Wnuk, a także Cukiernia Lidla, z ostatniej edycji świątecznej. Poza tym liczę na trzy części Alicji w Krainie Zombi, ale zobaczymy czy tak będzie.

7. RĘKODZIEŁO.

Jestem totalnym świrem rękodzieła. Uwielbiam całe handmade - biżuterię, technikę decoupage, frilly, sutasz i inne takie bajery. Większość z nich potrafię sama tworzyć - decoupage, o którym pisałam na początku bloga, poza tym znam podstawy sutaszu i scrapbookingu, wiem jak filcuje się na mokro, robię bombki 3D i maluję na szkle... A poza tym jeśli nie umiem czegoś stworzyć - potrafię coś upiec. W tym roku do każdej paczki świątecznej zamierzam dołączyć zestaw pierniczków, które już zostały upieczone. I może w końcu wrócę do decoupage'u...


Myślę, że mogłabym wymieniać jeszcze dużo, dużo, dużo rzeczy. Ale jak już wiemy, każdy z nas jest inny. Każdy ucieszy się z czegoś innego. Ktoś lubi dostawać ubrania, ktoś inny książki. Ja zdecydowanie najbardziej lubię rzeczy z zakresu handmade i homemade. I właśnie w takich rzeczach sama się specjalizuję. Mniej więcej. W tym roku już zabrałam się za pieczenie (o którym już niedługo więcej słów), teraz czeka mnie tylko ogarnięcie kilku paczek, kupienie pocztówek i, najprawdopodobniej, zrobienie kolejnych kartek. A potem już z górki, święta i choinka. Tylko te święta tak... nie bardzo.

A wy? Macie już wszystkie prezenty?
Lubicie Boże Narodzenie? 

Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

2 komentarze:

  1. No i jestem. Po pierwsze, błędy już pisałam. Po drugie, podoba mi się ten wpis świąteczny, bo jest już po Mikołajkach i nie jest to typowy post o prezentach, jakie widuję na blogach. Niemniej, dalej o prezentach.
    Podoba mi się to, że powiedziałaś o książkach. Jestem zakochana w książkach, ale obie wiemy, że wolę coś z antykwariatu jak ze księgarni. Niestety, "nie wypada" kupować coś "starego". Ja tej zasady nie uznaję, bo książka z antykwariatu może być unikatowa, a czy nie to liczy się z prezentach? By były wyjątkowe?
    Pieski i inne zwierzątka potwierdzam! Kosmetyki... Meh. Całe stoiska w Tesco! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden poprawiony, do drugiego (nie)błędu muszę się przekonać. :D. Posty o prezentach są fajne. Gdybym miała na tyle siły, chęci i czasu - na pewno ogarnęłabym posty świąteczne-prezentowe typu DIY. :D.
      Na całe szczęście większość z moich znajomych przyjmuje w prezencie również książki z antykwariatu, co jest fajne, bo tam czasem można znaleźć takie perełki... <3.
      Kosmetyki wysypują mi się z pokoju. To chyba źle, co nie? :D

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.