31.08.2015

#28 gwałt dobry na każdą pogodę

Ahoj!

Kocham mój cykl a very potter... fanfick?. Dlaczego? Bo ma największe wzięcie, bo trafia do czytelników, bo sami chętnie podrzucacie mi pomysły na kolejne posty. Piszecie wiadomości o czym chętnie byście przeczytali. W końcu czuję, że mój blog ma jakieś znaczenie, przynajmniej dla garstki osób. Za to wszystko Wam dziękuję i dzisiaj zapraszam na kolejny post z tego cyklu. 

GWAŁT ZAWSZE SPOKO

o dewiacji czytelników słów kilka


Potterowskie grupy na facebooku są niewyczerpalnym źródłem pomysłów i inspiracji. Naprawdę. Kocham czytelników i autorów blogów, bo dzięki nim zawsze mam o czym pisać. Dzisiejszy pomysł na post również powstał dzięki powtarzającym się postom. Wystarczyło wejść na jedną, dosyć popularną grupę i już znalazłam trzy posty z podobnym zapytaniem. Zastanawiam się więc co kieruje tymi ludźmi, zważywszy na fakt, że większość z nich nie przekroczyła nawet 16 lat. A o co chodzi? 

O gwałty chodzi!


Post pierwszy: "po wojnie w Hogwarcie, Hermiona najpierw zaprzyjaźnia się z kimś innym ze Slytherinu niż Smok, a z Draco nie wpadają sobie w ramiona tak szybko, jest jakiś incydent typu próba samobójcza lub gwałt". Hermiona wielka przyjaciółka Ślizgonów - oczywiste. Cud, że z Draco mają nie wpaść sobie w ramiona od razu, ale czym zawiniła Hermiona, że musi zostać zgwałcona, albo dlaczego ma mieć taką słabą psychikę (wszyscy wiemy, że tak nie było), by chcieć popełnić samobójstwo? Co ona komu zawiniła? 

Post drugi: "ma jakiś uraz do mężczyzn (np gwałt) i teraz trudno przekonać ją do siebie. Zostaje pobita/zgwałcona. Jest z patologicznej rodziny albo coś w ten deseń". Pomijając brak kropek i wielkich liter na początku zdania... To dlaczego dziewczyna musi być zawsze taka biedna? Co ludzi kręci w takich opowiadaniach? 

Post trzeci: "Blog, w którym Hermiona ma jakieś przykro doświadczenia (tnie się, próba samobójcza, gwałt czy coś)". Szał, pojawiła się jakaś nowość! Hermiona, która się tnie. Nie zmienia to faktu, że czytelnicy poszukują zgwałconych dziewczyn. Zwykle Hermiony. Biedna dziewczyna.

Post czwarty: "Szukam jakieś Dramione, w którym Hermiona jest bita i/lub gwałcona przez Rona i Draco to odkrywa. Mile widziane Blinny no i żeby był Happy End. <3 I niech nie rzucają się na siebie w pierwszych rozdziałach, plz. + zapomniałam dodać, że najlepiej, gdyby akcja toczyła się w Hogwarcie, po wojnie". Czy kogoś z Was zdziwiło, że jest to czwarty post i znowu jest to Hermiona? Jest to dosyć ciekawa zależność. Dramione, przed lub po wojnie, od Hermiony odwracają się przyjaciele, gwałci ją (bądź bije) ktoś bliski, Draco jej pomaga, jest pełnia szczęścia, kanon popełnił seppuku. Ron gwałcący Hermionę? Do tego na pewno wrócę w dalszej części, bo aż się prosi o długi komentarz.

Po przejrzeniu postów, komentarzy i adresów blogów, jakie zostały podane, stwierdziłam, że czas dopytać się ludzi, skąd wzięła się u nich ta chęć czytania takich opowiadań. Zadałam więc pytanie na największej polskiej grupie zrzeszającej fanów Harry'ego Pottera. Liczyłam na to, że tam uzyskam satysfakcjonującą mnie odpowiedź. I co? W sumie się nie zawiodłam. Jak zawsze!

Ciekawi mnie... Co Was pociąga w tych gwałconych Hermionach (lub innych żeńskich postaciach)? Dlaczego wydaje Wam się to takie fajne do czytania? Dlaczego chcecie to czytać? No i z jakiego powodu to piszecie? Pytanie główne brzmi... CO FAJNEGO JEST W GWAŁCIE I WYKORZYSTANIU SEKSUALNYM, ŻE CHCECIE O TYM CZYTAĆ/PISAĆ?

Wiecie, uzyskałam całkiem sporo odpowiedzi. Próbowałam zrozumieć mentalność piszących i czytających te opowiastki, bo zwykle nie są to teksty wysokich lotów. Nie, żeby wszystkie takie były, bo jednak jakieś dobre perełki na pewno się znajdą, ale do tej pory, no cóż, szczęścia nie było. Niestety. O piszących takie teksty mogłabym powiedzieć naprawdę wiele. O czytających również, bo na nich się dzisiaj skupię. Przynajmniej mam taki plan, który może zostać zrealizowany dzięki uprzejmości użytkowników wyżej wspomnianej grupy.

Ja np. mam Pottera gwałciciela w tekście, który pisany był dla tak zwanej beki. Jednakże nie popieram pisania o gwałtach w poważnych tekstach. To tak nie działa. Choćby nie wiem co, postacie z HP nie są ani Trynkiewiczem ani Kubą Rozpruwaczem ani nawet Batmanem/Supermanem/innym super bohaterem. Żeby dobrze opisać takie sceny - trzeba mieć wiedzę na ten temat. A wątpię, by hot12 chciały paść ofiarą przemocy na tle seksualnym. To zostawia ślad na całe życie. Więc pisanie o tym tekstów na siłę, "bo to modne" jest dla mnie żałosne.

Opisanie gwałtu do bardzo trudnych nie należy. Inaczej jest wtedy, kiedy opisujesz psychikę ofiary. Nie oszukujmy się - tworząc taki tekst MUSIMY opisać co dzieje się z naszym bohaterem, bez względu na to, jakiej jest on płci. Gwałt to nie sytuacja, w której w piaskownicy koleżanka przyłoży nam grabkami w czoło i przez tydzień będziemy chodzić z dziwnym siniakiem, ale za dwa tygodnie już nie będziemy pamiętać, że coś takiego się wydarzyło. Jeśli ktoś wykorzysta cię seksualnie to miesiącami nie potrafisz się pozbierać, w większości przypadków potrzebujesz jakiejś terapii u psychologa bądź psychiatry i ostatnie o czym marzysz, to seks z facetem (w przypadku kobiet. Nie wiem jak tam ma się psychika mężczyzn). Co się dzieje w takich opowiadaniach? Ano, zwykle panna Granger tydzień później oddaje się innemu, bo już o gwałcie nie pamięta. Och, wszystkie ofiary chciałyby mieć taki luksus psychiczny.

Bo w każdym z nas czai się psychopata. Nie wmówisz mi, że NIGDY, ale to absolutnie nigdy, nie miałaś ochoty kogoś zabić. Z uzasadnionego powodu lub nie. Oczywiście (tzn. tak zakładam) - nie zrobiłaś tego. Być może nawet przestraszyłaś się własnych myśli, tak jak ja to robię regularnie. Ba! Ja nawet w pewnym momencie życia rozważałam udanie się na terapię.
Co prawda nie każdy jest tak mocno nienormalny jak ja (bo ja przerażam siebie z regularnością godną szwajcarskich zegarków). Ale każdy, prędzej czy później, ma jakąś myśl, której nie chce zamienić w czyn. Ale może ją zrealizować w bezpiecznej rzeczywistości świata przedstawionego - własnego lub cudzego, w opowiadaniu swoim lub cudzym. Taka forma rozładowania myśli, tak sądzę. Przynajmniej u mnie tak to działa, a pisałam bardzo dużo dziwnych rzeczy i czasem z Evee wciąż piszemy rzeczy, o których głośno się nie mówi.
A, no i nie zapominajmy.
Cierpienie uszlachetnia. Ale nikt nie lubi cierpieć. W dobrze napisanym opowiadaniu (wiem, takich ze świecą szukać) cierpienie jest opisane w taki sposób, że czytelnik odczuwa je całym swoim umysłem. Trochę, jak koszmar senny - one mają nas (wedle jednej z teorii) przygotować na najgorsze w naszym życiu.
Takie opowiadania w pewnym sensie też.

RCS to zdecydowanie najlepszy materiał do opinii na różne tematy - gdybym użyła tylko i wyłącznie jej odpowiedzi (całości), to pewnie nie musiałabym pisać większości tego postu. Dlaczego? Bo tak mi się rozpisała. Zostawiam Wam kawałek, który dobrze obrazuje jej podejście. I trochę moje. Opowiadania, które w jakiś sposób skupiają się na gwałtach, to okazja do fluffu, czyli pełni słodkości i ani grama goryczy. Ludzie się tulą, całują, nie krzyczą na siebie. Ogólnie pełna sielanka. Następuje ból i cierpienie, by za moment można to było ukoić słodyczą i uwielbieniem. Coś w tym jest, jednak tak jak wspomina RCS - w każdym z nas czai się psychopata, a te gwałty są tego odzwierciedleniem. 

Nie wiem co jest fajnego w tym, że taka przeciętna aŁtorka lubi Hermionę, a mimo to ją bije i gwałci (oczywiście pięściami i... ehm... Rona). Jedno mi przychodzi do głowy - konkretny zamysł. Drugie - dzięki temu chce podkreślić rycerskość Dracona (rozpatrzmy to na przykładzie Dramione). Już pomińmy dlaczego Ron się taki stał (bo zazwyczaj nie ma powodu, aŁtorka go tak wykreowała, BO TAK. Jak zresztą zaokrągloną Hermionę. Bez powodu).
Natomiast ja sama (jeszcze mi się nie zdarzyło aż tak krzywdzić swoich bohaterów, raz tylko zgwałciłam swoją OC, ale było mi to potrzebne do jej przemiany) lubię takie zabiegi, aczkolwiek bez przesady. Robienie z bohaterki super szczęśliwej i zawsze uśmiechniętej Mary Sue jest równie kiepskie, jak bestialskie pastwienie się nad nią przez 3/4 opowiadania (tylko po to, żeby uratował ją Draco na białym koniu). Trzeba po prostu znaleźć złoty środek. Gwałty i przemoc (nie tylko fizyczna, ale i psychiczna) to część życia człowieka, jedna osoba opisze, jak Ron zdradza Hermionę, a ktoś napisze, że Ron ją leje i gwałci. Nie mam z tym problemu, ale wszystko musi być jakoś logicznie wyjaśnione, nie można sobie tak po prostu zmienić charakteru bohatera, bo chce się na siłę oddalić Rona od Hermiony, dzięki czemu może powstać Dramione. Autorzy czasami nie zauważają, że można ich rozdzielić bez popadania w skrajności, bo kto powiedział, że Hermiona czy Ron nie mogli się tak po prostu odkochać? Ich prawie 7-letnie zainteresowanie sobą nic nie znaczy, bo rozpadają się nawet 20-letnie szczęśliwe małżeństwa, więc czym jest ich "związek" przy czymś takim?
Co do czytania takich teksów... Ja przeczytam naprawdę wszystko, nie musi być nawet jakiś świetny język czy opisy, nie. Jeśli jest pomysł i nawet ta zamiana charakteru bohaterów (logicznie wyjaśniona), to mogę się zabrać nawet za Voldmione.

I tym komentarzem Frozenki - zakończmy dodawanie komentarzy innych i przejdźmy do fragmentu, o którym wyżej już Wam wspominałam, a który ona poruszyła ponownie. Hermiona i Ron. Dramione. Zależność.

Zwykle Hermiona, bita bądź gwałcona, pojawia się w tekstach, które w późniejszym czasie skupiać się będą na jednym z dwóch pairingów - Dramione (Draco&Hermione) oraz Sevmione (Severus&Hermione). Obie pary naprawdę lubię, chociaż ta druga jest bardzo kontrowersyjna. W końcu to prawie czterdziestoletni facet i jego dziewiętnaście lat młodsza uczennica. Nie mniej schemat wygląda podobnie. Po (przynajmniej) sześciu latach wielkiej przyjaźni Ronald Weasley, którego wszyscy kojarzą z przyjaźni i późniejszego, kanonicznego, małżeństwa z panną Granger, nagle zaczyna wydziwiać. Staje się gburem i brutalem. Czasem przyłoży dziewczynie, pociągnie ją za włosy, kopnie, a nawet zgwałci. Przecież to oczywiste, że najlepszy przyjaciel i miłość Twojego życia, nagle przemienia się w brutalnego gwałciciela, któremu nie sposób uciec. A przecież wszyscy pamiętamy, że gdyby nie Hermiona, to Rudy nie przeżyłby nawet spotkania z Diabelskimi Sidłami na pierwszym roku nauki. I to ma być ten ogier, co gwałci nastolatkę? Ale kpina. Już szybciej bym uwierzyła, że podkochiwał się od pierwszej klasy w koledze z dormitorium (w końcu sławny Potter, nie? Nigdy nie wiadomo co tam się działo, gdy byli sami) niż w to, że nagle stał się gwałcicielem. I mówię to ja, z całą swoją nienawiścią do niego.

Cóż, kiedy już młoda Gryfonka zostaje zgwałcona i pobita, nagle na jej drodze pojawia się znienawidzony Ślizgon (Malfoy) albo jeszcze bardziej znienawidzony, zwykle cudownie ożywiony, nauczyciel (Snape). Oczywiście, jak przystało na ludzi, którzy się nienawidzą - są zatroskani zagubioną i wystraszoną dziewczyną, przygarniają ją do siebie jak biednego szczeniaczka i opiekują, a kiedy dowiadują się, co też zrobiono brunetce - co robią? Ano poprzysięgają sobie zemstę, szukają Weasleya i klepią go po mordzie, by w następnym rozdziale Hermiona mogła rzucić się na szyję któremuś z nich. Jeden rozdział później i są razem w łóżku, a potem mamy szczęśliwe zakończenie. W tej chwili kanon zmartwychwstał, by ponownie popełnić seppuku, bo jest coraz gorzej co jego istnieniem.

No dobrze. Macie jeszcze jedno, bardzo fajne, wytłumaczenie prosto od Frozenki:

Takie notoryczne gwałty i przemoc na przykładowej Hermione podobają się aŁtorkom dlatego, że one mają w głowie historię: maltretowana Hermiona zostaje ocalona z brutalnych łap Rona, przez Dracona na białym koniu. On jest czuły, cierpliwy, rozumie ją... Co jest jednocześnie balsamem na rany stworzone przez Rona. Te aŁtorki myślą, że te gwałty i przemoc to taka fajna rzecz, kiedy uratuje Cię książę i roztacza nad Tobą opiekę. Ale nie potrafią zrozumieć, że zazwyczaj jest zupełnie inaczej - dziewczyna nie chce sobie pomóc, wstydzi się tego (jeśli to jednorazowy incydent - okej, ale w momencie, kiedy stały partner stosuje przemoc - i to przez dłuższy czas - to nie jest łatwo się z takiego związku wyplątać), dziewczyna nie chce kontaktu z innym mężczyzną. Ale w takich opowiadaniach kończy się wątek Rona tyrana, a zaczyna wielka miłość Hermiony i Dracona, jakby się przez te miesiące (lata?) nic w ogóle nie stało, Hermiona nie ma żadnego urazu, jest otwarta na różne wyczyny seksualne (ale oczywiście pierwszy raz musi być delikatny i najlepiej zaraz po gwałcie/pobiciu przez Rona). Przemoc wydaje się tym małym dziewczynkom taka fajna, bo już mają w głowie wielkie ocalenie Hermiony przez szlachetnego Malfoya. I to jest chyba jedyny powód, dlaczego w BLOGASKACH (nie w blogach) pojawia się taki schemat.
PS: Pisać można o wszystkim, tylko trzeba posiadać wyobraźnię, mieć umiejętności logicznego myślenia (o dziwo), a także być już w pewnym wieku i posiadać pewną dojrzałość. Naprawdę wolę przeczytać naiwnie szczęśliwe opowiadanie o problemach 13-latków - pisane przez 13-latkę, niż jakieś pseudo-dramowe, pełne seksu i przemocy ff autorstwa tej samej 13-latki. 

Yup. Największą zbrodnią tych opowiadań jest nieumiejętne pokazanie (albo kompletne ignorowanie) psychiki postaci. Kurcze no. Jeśli już ten Ron musi ją gwałcić, to niech nie będzie radosna jak skowronek, gdy tylko Malfoy (lub jakikolwiek inny facet) postanowi się z nią spotykać. Przez to od razu traci na wiarygodności. Dobry tekst to taki, który wciąga czytelnika, bez względu na to, czy to opowiadanie o gwałcie czy o miłości nastolatków. Musi mieć jednak to COŚ, co większość ałtorów już zgubiła. Dlaczego? Bo zwykle czytelnikom nie chce się tego czytać. Nie raz się spotkałam z tym, że ludzie nie chcą opisów. Chcą dialogi. W dialogach nie zamknie się uczuć, emocji i psychiki. Nie w taki sposób. Potem wychodzi z tego to, co wychodzi - byle co.

Sama tematyka gwałtów, pobić, samobójstw i ogólnie tekstów, które mają niezliczoną ilość angstu, to coś dla mnie. Uwielbiam takie opowiadania (chyba powinnam wybrać się na leczenie), więc jestem dla nich bardzo krytyczna. Sama staram się pisać tylko takie teksty, jednak one nie wychodzą poza szufladę, o publikowaniu ich w sieci nawet nie wspominam. Może kiedyś coś z tego będzie. Dlaczego piszę/czytam takie twory? Cóż, przede wszystkim je piszę, bo przyznać muszę, że dobrych tekstów w tym temacie to ze świecą szukać. Cierpienia, o które zwykle mi chodzi, nie ma w nich za grosz. Lubię odczuwać cierpienie postaci, ale takie, które przeszywa na wskroś i wyciska ze mnie łzy, niczym cebula podczas jej krojenia. Nie potrzebuję opisów seksualnych wykorzystywań. Dla mnie może być tylko wspomnienie, że ktoś został zgwałcony/skrzywdzony w inny sposób. Potrzebuję psychikę człowieka. Cierpienie, które wylewa się z każdej litery i każdego wyrazu. Tekst, który ma oczyścić. Naprawdę, taki tekst mnie oczyszcza, zwłaszcza, kiedy sama go napiszę. Wyładuję swoje emocje na psychice postaci.

Jeśli już jesteśmy przy Harrym Potterze - ja naprawdę nie lubię Ronalda. Wręcz nienawidzę tej postaci. Nie umiem się do niego przekonać. A jednak staram się szukać jakiegoś powodu, dla którego nagle staje się zły, odsuwa się od przyjaciół i staje się dla Hermiony nieprzyjemnym zwyrodnialcem. Nie jest to łatwe. Zwykle nie ma wyjaśnienia, jakby rudzielec miał kaprys, by stać się gwałcicielem. Nie wiem, ałtorki to chyba myślą, że "bad boy" oznacza gwałcenie, a "rycerz na białym koniu" może pojawić się tylko wtedy, kiedy musi uratować biedną dziewczynę, odartą ze swej kobiecości i niewinności. Dlaczego takie opowiadania zwykle pisane są przez hot12 (w porywach do 15)? Bo to są ich chore fantazje. Może im się po prostu wydaje, że gwałt jest taki super, a kobieta, której to dotknęło, nie ma później problemów ze swoją psychiką czy nawet akceptacją własnego ciała.

Cóż, każda zgwałcona ma takie życzenia.


Ups, się rozpisałam. Mogłabym więcej, ale wciąż kręciłabym się koło postaci, bo o tym jest ten post. Krótko mogę jednak zaapelować: nie znasz tematu - nie pisz. Ja przecież podczas remontu nie mówię rodzicom jak mają położyć kafelki na ścianie. Dlaczego? Bo się nie znam. To samo jest z pisaniem - nie wiesz co czuje dana postać? Nie umiesz tego opisać - nie pisz. Oszczędzisz wszystkim rozczarowania.

Ewentualne propozycje postów bądź blogów do oceniania - piszcie w komentarzach.

Do przeczytania!
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

7 komentarzy:

  1. Owszem, większości 12-13. latek to takie ałtorki, ale nie wszystkie. Wiem, nie o tym post, więc może przejdę do rzeczy:
    Naprawdę, da się napisać coś poczytnego i dobrego bez gwałtów, czynionych przez srarych przyjaciół, nagle zmoeniających się w turanów, zboków etc. W swoim czasie czytałam multum fanficów, co z tego, że tylko Jily. Moja koleżanka czytała opowiadanie, przy którym (podobno) 50 twarzy Greya wymiękało (nie czytałam ani jednego, ani drugiego). Moje pytanie - tylko po co tam te sceny erotyczne, gwałty i inne akty przemocy?! Nie wiem, kto to pisał, i nie mam ochoty się przekonywać.
    Jest coś takiego, co ja nazywam "syndromem nie-znam-się-to-się-wypowiem". Nienawidzę, gdy się z nim spotykam, co jest niestety bardzo częste.

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealnie to opisałaś. Brakuje mi tylko jednego faktu - takie wpisy są publikowane nie przez studentów czy licealistów, a przeważnie przez gimnazjalistki albo nawet dziewczynki, które chodzą do podstawówki!
    I po drugie - dlaczego to zawsze jest Dramione? Rozumiem - przemoc, gwałty. Ale dlaczego akurat to musi występować w Dramione? Przychodzi mi przypuszczać, że los (znając całą historię życia Hermiony z owego ff) po prostu napiętnował Dracona. Nie widziałam nigdy ff, gdzie motyw gwałtu przewija się w Romione, Sevmione, Harmione i w innych cudacznych "mione".
    Dobry opis gwałtu jest bardzo trudno stworzyć. Oczywiście, nie ma cudów w napisaniu, jak facet wyciąga fujarę, a dziewczyna się wyrywa. Ale dobry opis wymaga naprawdę dużego skupienia i wczucia się w bohatera, nie mówiąc już o (wiem, jak to głupio brzmi) wiedzy merytorycznej. Jeden jedyny raz opisałam gwałt i wyszedł mi on okropnie (cóż, było to jakoś w 2009 roku, więc miało się te naście lat i zero wiedzy o przemocy), dlatego stwierdziłam wtedy, że to jeszcze nie są emocje, o których mogę pisać. Do takich opisów trzeba dorosnąć.
    Patrycja, co do Snape'a... OŻYWIONY! Gdyby takie fanfiki zawierały dorosłą Hermionę, może bym się do CZYTANIA Sevmione przekonała, ale przecież średni wiek panny Granger w takim ff to 15 lat. Często także i mniej, ale spotkałam się z takimi, w których ma te upragnione 17 lat, więc uznajmy, że średnia z tego to 15. *frozenkowa matematyka*
    O samobójstwach i o okaleczaniach w ff (do tego dochodzą morderstwa i tortury) możesz napisać oddzielny post, bo opowiadania są kopalnią wiedzy na temat tego, co siedzi w głowach przeciętnej gimnazjalistce. Jestem przerażona, kiedy widzę, a jaką łatwością pisze o tym czy innym bohaterze: "nienawidzę Umbridge, należy jej się pierdyliard Cruciatusów, tortury, urwanie kończyn i na koniec avada". Z taką łatwością idzie im pisanie o torturach i zabójstwie, a nie mają zielonego pojęcia, co to znaczy.
    Wiesz, czego brakowało mi w moich komentarzach pod tym Twoim wpisem na fejsie? Tego jednego stwierdzenia, które pojawiło się w mojej głowie, kiedy skończyłam czytać ten oto post - gwałty na postaciach wydają się dobre, bo zawsze przychodzi ten rycerski Draco, ale w prawdziwym życiu przeważnie bywa tak, że żaden książę się nie zjawia, a księżniczka musi sama uporać się ze swoją krzywdą.
    PS: Jeśli już mowa o gwałtach... Przeczytałabym opowiadanie, w którym to taki przykładowy RON (skoro to on zazwyczaj jest sprawcą gwałtu na biednej Hermionie) jest gwałcony. Przez Hermionę. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są gwałty w Harmione, po angielsku.

      Usuń
    2. Rozpisałam się przed chwilą w komentarzu,ale mi się skasowało, więc powiem tylko jedno: Bardzo polecam "Kiedy Lwica Walczy"- ff o Sevmione z wątkami gwałtu i przemocy.

      Usuń
  3. Mhm, dobra, post taki, że trzeba trzeba trzeba skomentować, bo do tego tematu mam bardzo podobne podejście.
    Tez widziałam te zapytania, które wstawiłaś i ciągle zadawałam sobie to pytanie: po co Ci ludzie chcą o tym czytać? To znaczy, większość to przecież dzieci; dziewczyny w większej części, co może być… e, um, podniecającego (?) w gwałcie?
    No i czy opisać gwałt to tak prosto? Nie sądzę. To podobnie jak ze sceną seksu, którą, moim zdaniem, cieżko jest napisać. O ile rzecz jasna mówimy takiej, co ma ręce i nogi, i autor nie zaserwował nam niecenzuralnych słów. Jeśli chodzi o psychikę, to jeszcze większy bajzel, bo to jest jeszcze trudniejsze, ale dla małolat, które dopiero sięgają po opowiadania – niewykonalne.
    Komentuje po jakimś tam fragmencie, pominę słowa Frozenki i RCS, bo świetnie wytłumaczyły swoje racje i zgadzam się z nimi w pewnym stopniu.
    Ale tu, Ron-gwałciciel. Przyznaję, że nienawidzę, jak ktoś go takiego robi. Ba, ja w ogóle nie uznaję złego Rona, no chyba, że mi ktoś ładnie i logicznie to wyjaśni (jak Enahma; zrobiła podłego Rona, co absolutnie mi się nie podobało, ale jakoś tam wytłumaczyła; spoko, strata przyjaciela, który był jak brat (?), akceptuje to). No i naprawdę nie chce mi się wierzyć, że chłopak, syn Molly, który miał liczna rodzinę i jednak zostały mu wpojone zasady, że rodzina jest najważniejsza zacznie gwałcić! Przecież to się kupy nie trzyma.
    Mnie bardzo irytuje, że gwałt lub morderstwo jej rodziców przez Rona jest sposobem, żeby zniszczyć Romione. No bo kurde, ktoś inteligentny (albo chociaz kreatywny) wymyśli jakiś sposób, żeby się rozstali, bo wtedy ma to jakiś sens.
    Z kolejną wypowiedzią Frozenki tez się zgadzam! I jest ona świetnym uzupełnieniem posta.
    Ja tam lubię opisy i nie rozumiem, czemu tak wiele osób nie znosi ich czytać, znaczy… dobra, dialog dialogiem, ale tło, to co się dzieję jest ważniejsze, bo bez etgo jest jakoś pusto, chociaz zdarzają się teksty, gdzie opisy sa tak na siłę i ciężko przez nie przebrnąć. Zgadzam się, że i ja takich nie lubię czytać.

    No ja specjalnie nei gustuję w takich opowiadaniach, chociaz czytałam kilka takich, ale no, w angstach, które również kocham, często to jest, znaczy pobicia – tak! Samobójstwa – zniosę, ale z gwałtami mam najgorzej! I za mną chodzi taki jeden pomysł z gwałtem już od dłuższego czasu, ale duszę to.
    I muszę przyznać, że coraz częściej ludzie szukają gwałtów w slashach! (Co rusz widuję post typu: „Szukam drarry/innego slashu podobnego do „Ślizgońskiej dziwki”, wierz lub nie, ale krew mnie zalewa, bo tam gwałt jest przedstawiony jako miłość. Kompletna brednia, co? To, co napisałam o Hermionie trafne i ludzie szukają tego też w pairingach homoseksualnych, więc teraz masz też okazję przeczytać o tej męskiej sferze (bo wspomniałaś coś o tych kobiecych stronach, a że o facetach nei wiesz, więc cóż, to również coraz częściej się pojawia). I z tego, co miałam okazję przeczytać, to jedno zasługiwało na to, chociaz i tam jak dla mnie trochę za szybko poszło, ale było czuć coś. (okej, to drarry akurat; wojna, Harry, Ginny i jakiś facet złapani przez śmeirciożerców, gdzie później w tym miejscu pojawia się Draco (który jest w Zakonie, więc szpieguje), a no i każą wybierać HP osobę, przez którą chce być zgwałcony, no i wiadomo kogo wybrał. Paskudna scena, ale później jest trochę dramatu, próba samobójcza DM, bo nie może się pogodzić z tym, że to zrobił, HP sam musi dojść do siebie. Jest COŚ i aj to kupuję, chociaż kanon (†).
    Dobra, sorki, prawie Ci streściłam to opowiadanie, ale tak wyszło.

    Mam nadzieję, że twój post zmieni trochę podejście niektórych do tematu; zwłaszcza miłośników tego. Nie twierdzę, że nie wolno tego czytać czy o tym pisać, ale nie traktować tego jako coś dobrego.

    A tak poza konkursem, to uwielbiam ten cykl AVPF, bo w tym można naprawdę znaleźć świetne tematy i dobrze, że to robisz, bo tak naprawdę trzeba.

    Nie mam nic do dodania.
    Wenuj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak naprawdę na temacie się nie znam, więc wypowiadać się nie będę, ale i tak podoba mi się twoje podejście do tematu. Nie czytam tylu ff, żeby często natykać się na takie problemy, ale znając podejście niektórych, wierzę ci na słowo.
    Co do tematu... Mówisz, że lubisz opisywać a very potter... fanfick? więc może opisałabyś opka o Huncwotach albo o "dzieciach Harry'ego"? Taka sugestia :D *wydaje mi się, że taki post się jeszcze nie pojawił, ale co ja tam wiem xD*
    Pozdrawiam :3
    ~~GWMHJ

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak sobie myślę - przeczytam, no i przeczytałam...
    Nigdy w życiu nie czytałam żadnego Dramione, ale mam za sobą już dwa blogi, z czego w jednym występował gwałt na chłopaku. No, było, minęło. Zmierzyłam się z tym i uważam, że wyszło mi nieźle, zwłaszcza, że jeden z głównych bohaterów był szefem mafii. Wcześniej trochę czytałam na temat yakuzy. Nie będę się jednak dalej wypowiadać na temat moich opowiadań. Oświadczę tylko wszem i wobec, że mam nierówno pod sufitem. I tyle.
    Cóż... co mogę powiedzieć. Zetknęłam się z różnymi blogami, prowadzonymi przez osoby w różnym wieku i tak naprawdę niewiele mnie specjalnie zachwyciło. Wszystkie są podobne, opowiadania wszędzie takie same, a ja rwę sobie włosy z głowy, byle coś nowego i oryginalnego wymyślić. Niektóre przypadły mi do gustu ze względu na styl. Ale jak widzę coś w stylu "oh, Draco, muj bochateże, czy skopałeś mordę temu podstempnemu zdrajcy?" to mnie krew zalewa, szlag trafia i jeszcze coś. Lubię rozbudowane opisy i lubię wiedzieć, co tam bohaterom tkwi w serduszkach. Jeżeli napisałam, że bohater się tnie (sama nie raz byłam blisko), staram się opisać jego odczucia w chociaż kilku zdaniach i często zadaję sobie pytanie czemu inni tego nie robią?
    Jak wspominałam wyżej - nie czytałam Dramione, ale Drarry owszem. Lepsze i gorsze. Zawsze było coś od Harry'ego: "o nie, to ten zły Ślizgon, taki wredny i złośliwy, tak mnie skrzywdził, a i tak go kocham"... ta, miłością żarliwą i niezmienną. I tak zaczyna się życie dwóch skowronków. Bez kłótni, bez poznania się inaczej niż przez wzajemne obmacywanie i bez choćby złudzenia realnego związku. No, chyba że przez słowo "związek" rozumiemy bezlitosne dobijanie partnera, kiedy nie jesteśmy zajęci jego dolnymi częściami ciała. Poważnie, czasem trafia się na coś takiego, że ma się ochotę krzyknąć "Troll! Nie karmić! Prosimy o uwagę, zaraża głupotą!"
    A jeszcze jedno pytanie - co z osobą gwałciciela? Toż "bestie" też mają jakieś uczucia. Nie wiem, czy są tu fani yaoi, ale chyba każdy zna jedną z głównych zasad tego gatunku: gwałci, znaczy kocha. Osobiście wyznaję inną zasadę, mianowicie, że jeśli nie umiesz gotować, nigdy nie będziesz dobrym uke. Ale semeś też ma dawać coś od siebie.
    Mam taki nawyk, że nie piszę komentarzy pod opowiadaniami, które mi się się podobają i to chyba błąd…
    W każdym razie zamierzam się zabrać za resztę postów z Twojego bloga ;) pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.