06.08.2015

#25 jak radzić sobie z upałem?

Poprzedni post okazał się niebywałym sukcesem. W ciągu dziesięciu godzin (od momentu opublikowania do północy) blog został wyświetlony ponad tysiąc razy, a sam post, do tej pory - ponad tysiąc. Jest to, przynajmniej w moim przypadku, ogromny sukces. Cieszę się, że tekst nie przeszedł bez echa, bo to był temat, który zasługuje na uwagę. Na chwilę obecną jest to najpopularniejszy post w historii bloga. Dziękuję Wam wszystkim. Bardzo. 

Początkowo chciałam dodać dzisiaj kolejny post z serii a very potter... fanfick?, ale jednak zdecydowałam zabrać się za coś "na czasie". Mam nadzieję, że ten temat także Wam się spodoba.

AFRYKAŃSKIE UPAŁY

czyli co robić, by sobie z nimi poradzić.



Nadchodzi tydzień afrykańskich upałów. Temperatura w Polsce może przekroczyć czterdzieści stopni w słońcu, co może się odbić na naszym zdrowiu i samopoczuciu. W takie dni naprawdę trzeba uważać na siebie, by przypadkiem nie wyrządzić sobie krzywdy. Już raz pisałam do Was apel, który możecie znaleźć w poście #20 uwaga, słońce!, dlatego też teraz nie będę już tak bardzo wspominać o piciu wody, co jest niezbędne przy tych upałach. Dzisiaj powiem jak radzić sobie z upałem, jak zminimalizować osłabienie, orzeźwić się mimo słońca czy poradzić sobie z męczącą nas opuchlizną. Z góry jednak zaznaczam, że wszystko to jest pisane subiektywnym okiem.

po pierwsze: PIJ DUŻO WODY

O tym mowa była już we wcześniej wspomnianym poście. Przy wysokich upałach trzeba uważać, by się nie odwodnić. Im wyższa temperatura tym więcej powinno się pić. Najlepiej wody mineralnej, ale nie każdy lubi ją pić. Można ją jednak urozmaicić - dodać gałązki mięty, plastry limonki czy cytryny, co nada wodzie orzeźwiający smak. Każdy organizm potrzebuje inną ilość płynów na dzień. Wszystko zależy od wagi i stylu życia. Na smartfony można ściągnąć całkiem przydatną aplikację - Water Your Body, gdzie można ustawić, aby telefon Wam przypominał o piciu wody. Aplikacja ustawia ilość płynów na dany dzień według wagi, trybu życia, a także od pogody. Przy wysokich upałach do ilości płynów dodawane jest +15%.

po drugie: NIE WYCHODŹ W UPAŁACH
Wiadomo, że nie zawsze jest taka możliwość, ale jeśli tylko nie musicie wybywać z domu w czasie tego upału - nie róbcie tego! Pamiętajcie też, że największe słońce jest w godzinach od 11 do 15, natomiast największa temperatura gdzieś od 16 do 18-19. Dzieje się tak dlatego, że powietrze i ziemia nagrzewają się przez cały dzień, po czym, kiedy słońce zaczyna zachodzić, atakuje nas gorąco z podłoża. Dlatego też powinniśmy uważać na spacery w upałach. Powyżej 30 stopni Celsjusza łatwo zrobić sobie krzywdę podczas spacerów.

po trzecie: UWAGA NA ZWIERZĘTA
Ja wiem, nie każdy ma w domu czworonoga, z którym trzeba wychodzić, ale jest to dla mnie temat ważny, chociaż nie bardzo pokazuje jak my, ludzie, mamy sobie radzić z upałem. Zwróćmy jednak szczególną uwagę na swoich pupili. Wyobrażacie sobie, że w chwili, w której my nie mamy ochoty na nic, zwierzęta odczuwają taką samą niechęć do upałów? Z tym, że one mają gorzej od nas - nie mają osłony w postaci butów przed asfaltem, a naga skóra brzucha jest znacznie bardziej zbliżona do nagrzanego asfaltu, niż nam się wydaje. Czy wiecie, że taki czworonóg ma bardzo wrażliwy brzuch? To jego czuły punkt, tak, jak w naszym przypadku głowa. Dlatego też ważne jest, żeby ten psi (bądź koci) brzuch chronić. Można zwilżyć ręcznik i owinąć nim swojego pupila, można także namoczyć pod prysznicem. Ważne jest również, by zwierzaki miały zawsze wodę w misce - w tych upałach picie wody, tak jak u ludzi, tak i u zwierząt, jest bardzo ważne. Podczas spacerów najlepiej wybierać zacienione miejsca i, jeśli to możliwe, unikać chodzenia po nagrzanym asfalcie czy chodniku. Wyobrażacie sobie, że w zeszłą sobotę asfalt w mojej okolicy nagrzany był do 50 stopni? Pomyślcie sobie, co czuje taki zwierzak, kiedy musi chodzić po czymś, co aż parzy. Na dłuższe spacery, których powinniśmy teraz unikać, warto zabrać butelkę z wodą, by w każdej chwili móc napoić swojego czworonoga. I pamiętajcie - nie zamykajcie zwierząt w samochodach, gdy idziecie do sklepu. Nawet pięć minut może grozić udarem czy, co gorsza, śmiercią.

po czwarte: OCHŁADZAJMY ORGANIZM
Nie wiem czy wiecie, ale często się powtarza, że w lecie zamiast pić zimne napoje i ubierać się jak najlżej, powinno się iść w drugim kierunku - zamiast mrożonej kawy to zwykłą, ciepłą kawę, gorącą herbatę, etc, a ubrania powinny jak najmniej odkrywać. Ja jednak zwykle idę w kierunku tym, co wszyscy - w lato nie opuszcza mnie zimna woda, mrożona kawa, krótkie spodenki czy okna, pootwierane na oścież. Dzisiaj nawet zastanawiałam się, czy gdybym wyjęła z lodówki wszystkie półki, to czy dałabym radę się tam zmieścić. Niby mam otwarte okno w pokoju i zrobiony przeciąg, ale jak mi zawieje z placu tym gorącym powietrzem (termometr pokazuje 34 stopnie, ale ja mu nie wierzę, że tak mało), to mam wrażenie, że ktoś otworzył mi piekarnik prosto w twarz. I jak tutaj dobrze czuć się w upale?

po piąte: DIETA
Dużo daje nam dieta, a więc to, co zjadamy w czasie upałów. Jeśli chcemy czuć się w miarę dobrze, powinniśmy decydować się na lekkie posiłki, dużo warzyw i owoców, jak najmniej ciężkostrawnych potraw. Nasz organizm dużo lepiej reaguje na ciepło, gdy odpowiednio się żywimy. Zamiast smażonych jajek z bekonem, na śniadanie można zjeść sałatkę owocową albo musli/płatki z mlekiem. W ciągu dnia można pić różne koktajle, owocowe i warzywne. Soki ze świeżo wyciśniętych owoców. No i obiady, szybkie i proste dania, bez długiego stania przy kuchence. Nie wiem jak Wam, ale mnie się w te upały nawet nie chce zbliżać do kuchni.

po szóste: ZIMNY PRYSZNIC
Gdyby to nie było głupie, to podczas upałów mogłabym nie wychodzić z wanny z zimną wodą. Niestety, jest to niemożliwe, ale przynajmniej rano i wieczorem mogę wziąć chłodny prysznic. Mam wtedy wrażenie, że dostaję nowe życie. Jakby ktoś zdjął ze mnie skórę i założył mi nową, dużo wygodniejszą. Dlatego nie wahajcie się - gdy macie okazję wziąć więcej niż jeden/dwa prysznice - bierzcie je. Po powrocie z pracy, z uczelni, ze spaceru. Jeśli macie dostęp do basenu czy innego zbiornika wodnego - idźcie. Ale pamiętajcie, że jeśli wychodzicie na słońce, musicie mieć jakiekolwiek nakrycie głowy. W czasie upałów jest bardzo łatwo o udar słoneczny.

po siódme: UWAGA NA OPUCHLIZNĘ
Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest to największe zło upałów. Wiecznie mam opuchnięte kostki, albo całe nogi. Podczas wesela kuzynki skończyło się to na pęcherzach i krwawych ranach pod paskami sandałów. Minęły prawie dwa tygodnie i... ciągle nic. Nie schodzą mi te rany. Jeśli jednak mowa o opuchliźnie, to mam kilka sposobów, które działają mniej lub bardziej, no i nie na wszystkich.
      woda z cytryną - codziennie rano, przed śniadaniem, wypijam szklankę wody z cytryną. Pobudza trawienie i, przede wszystkim, pomaga pozbyć się nadmiernej ilości wody z organizmu. A, jak wiadomo, to właśnie woda powoduje opuchliznę.
       nogi do góry - śmiesznie to brzmi, ale jeśli mamy taką możliwość, powinniśmy siadać z nogami w górę, albo przynajmniej na równym poziomie, nie opuszczając ich na dół. To przynajmniej częściowo pomoże nam w zahamowaniu opuchlizny. 
       chłód dla nóg - dobry w walce z opuchlizną jest chłód. Zimne kąpiele, moczenie nóg w chłodnej wodzie (na przykład z solą kuchenną bądź solą do kąpieli), używając kosmetyków z mentolem. W Avonie od niedawna jest też taki spray do stóp, który wytwarza zimną pianę. Jak panthenol. Cudowne uczucie ulgi. 
       warzywna sałatka dla stóp - brzmi to jeszcze śmieszniej, ale wśród domowych sposobów jest także obłożenie stóp liśćmi kapusty czy plastrami ziemniaków. Jak to zrobić? Wcześniej trzeba pokroić ziemniaki w plastry (surowe!) i schować do lodówki. To samo z liśćmi kapusty. Wieczorem zrobić okłady, które można zostawić na całą noc (wiadomo, trzeba czymś obwiązać). Rano stopy będą mniej opuchnięte i wypoczęte. 

Podczas upałów trzeba zwracać uwagę na wiele rzeczy. Przede wszystkim trzeba znać swoje możliwości. Ja już wiem, po tylu latach, że nie mogę wychodzić w takich upałach, nie mogę rezygnować z wody mineralnej i muszę uważać na to, by nie przebywać tak dużo na słońcu. Dlaczego? Bo nie raz zemdlałam z nadmiaru słońca, a ostatnio prawie nabawiłam się udaru. Staram się zauważać, gdzie moja granica, kiedy mam dosyć i kiedy nie powinnam ruszać się z mieszkania. Tylko to, jak się okazuje, nie zawsze jest łatwe.

Macie jakieś swoje sposoby na upały? Przestrogę dla innych?


Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

2 komentarze:

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.