09.07.2015

#20 uwaga, słońce!

Temat bardzo na czasie, a post wyszedł nagle - osobiste sprawy często lubią mieszać się w te, związane z blogiem. Stąd też ten dzisiejszy post.

uwaga, słońce!


Lato w pełni. Za oknem pogoda szaleje - od upałów po 35 stopni w cieniu, po zimne i burzowe poranki, gdzie temperatura nie przekracza nawet 20 stopni. Nie zwracamy jednak na to słońce większej uwagi, zwłaszcza kiedy spacerujemy. Nie przejmujemy się nimi aż tak. Przecież to tylko słońce, mówimy. Przecież to niegroźny spacer, dodajemy. Często nawet nie wiemy jak w wielkim błędzie jesteśmy i jak bardzo możemy sobie zaszkodzić. 

Kilka dni temu też uważałam, że to tylko słońce. Duże, gorące, cholerne słońce. Ale nic mi nie może zrobić, gdy pospaceruję sobie kilka godzin po Katowicach. W końcu mam praktyki, muszę wykonywać zadania. Słońce, nic takiego. Dzisiaj jednak wiem, że to "nic takiego", może nas poważnie potraktować. Trzy godziny w pełnym słońcu na nagrzanym betonie. Niby większość czasu w cieniu, by gazowa kula nie raziła po oczach. Niby. Co przecież może mi się stać przez trzy godziny? Nic. Tak myślałam, teraz dopiero wiem w jakim byłam błędzie. 

Wyszłam na słońce bez picia i bez jedzenia. Jedzenie to pół biedy, bo kto by odczuwał głód przy takich upałach. Pragnienie jednak jest teraz wzmożone, przez dający się we znaki upał. Ja nic nie miałam, dopiero po ponad dwóch godzinach kupiłam sobie sok marchewkowy. Gdy wróciłam do budynku czułam się tylko słaba i wykończona słońcem. Potem zaczęło mi się kręcić w głowie. Przestraszyłam się, gdy zrobiło mi się niedobrze. Do domu miałam problem wrócić, bo po przejściu pięciu czy dziesięciu metrów serce kołatało mi jak szalone, mimo iż wcześniej chodziłam dosyć szybkim tempem przez kilka godzin. Gdy wróciłam do domu zaszyłam się w swoim chłodnym pokoju, z mokrym ręcznikiem na karku. Okropnie mnie mdliło, ale pilnowałam, by pić jak najwięcej i nawodnić swój organizm. W końcu nie piłam pół dnia, prawie tyle samo, ile spędziłam na słońcu! W nocy nie umiałam usnąć, miałam wrażenie, że płonę. Spalone ramiona to był mój najmniejszy problem. Bolało mnie wszystko, każdy mięsień. Znajomi, którym powiedziałam o mojej inteligentnej zagrywce, wysyłali mnie do lekarza. Oczywiście nie poszłam, bo po co. Nad ranem co się poruszyłam to mnie mdliło, trochę się wystraszyłam, bo po raz pierwszy załatwiłam się w ten sposób. 

Wiecie, to mógł być tylko jeden mały krok do udaru. Chwila nieuwagi, moment głupoty i wszystko mogło się źle skończyć. Jest kilka dni po moim feralnym przypadku, a ja dalej cierpię na ból głowy i mdłości. Teraz nie rozstaję się z wodą mineralną i uważam, by jak najmniej przebywać w słońcu. Jeszcze przez kilka dni powinnam go unikać, póki się dobrze nie poczuję. 

Czym jest mój post? Apelem. Żebyście uważali na słońce, zwłaszcza, jeśli go nie lubicie. Jeśli jednak ciągniecie do słońca jak komary do światła to pamiętajcie o dobrym nawodnieniu. Pijcie dużo, najlepiej zwykłej wody mineralnej. Im więcej pijecie tym lepiej, bo nie narażacie samych siebie na odwodnienie. Chyba nikt z Was nie chce mieć zmarnowanych wakacji przez chwilę własnej nieuwagi, prawda? 


Kochani, pamiętajcie o odpowiednim nawodnieniu organizmu w czasie letnich upałów! Pijcie wodę albo soki, możecie również zrobić sobie lemoniadę. Jeśli nie przepadacie za wodą - urozmaićcie ją! Wystarczy tylko kilka plasterków cytryny czy kilka listków mięty, by zmieniła smak na orzeźwiający. Gdy idziecie na plażę czy gdzieś nad wodę - wrzućcie do butelki ze dwa/trzy plasterki cytryny bądź limonki i kilka świeżych listków mięty. Zobaczycie, że od razu zmieni smak na lepsze, a Wy nie będziecie musieli martwić się, czy słońce będzie dla Was łaskawe czy... skończycie jak ja ;). 

Bawcie się dobrze na wakacjach. Dobrze, ale z głową!
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

3 komentarze:

  1. I filtr, zawsze trzeba pamietać o filtrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz jaką ochotę mi teraz narobiłaś na jakiś mrożony napój. Bardzo dobry post, z przestrogą.

    conowegoumarty.blogspot,com

    OdpowiedzUsuń
  3. A byłaś u tego lekarza? Mnie w takie upały ciężko wyciągnąć z domu, wolę wyjść wieczorkiem. Chociaż w dzień też się zdarza i przyznam, że jestem z tych zapominalskich, którzy kupują wodę w sklepie gdzieś po drodze. Masz rację, trzeba się nawadniać, ale ostatnio słońce dało nam trochę odetchnąć.:)
    Manzulog

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.