12.06.2015

#16 oto ja.

Dzień dobry!

Dzisiaj piszę wyjątkowy (przynajmniej dla mnie) post. Po prawie dwóch latach blogowania postanowiłam napisać coś na swój temat. Samo "o mnie" byłoby jednak zbyt nudne i pospolite. Jak już wiecie - nie lubię pospolitości. Zdecydowałam więc, z okazji moich kolejnych już urodzin, poprosić kilku znajomych o odpowiedź na cztery pytania związane z moją osobą. Z jednej strony miała to być informacja dla mnie, jak jestem postrzegana przez innych. Z drugiej - przedstawienie Wam mnie samej, z perspektywy innych. Osób, które znają mnie w miarę dobrze, bardzo dobrze, albo słabo. Są osoby, które znają mnie wyłącznie przez internet. Są takie, które cały czas mam na miejscu. No i są też Ci, których udało mi się spotkać. Gdy zadawałam im pytania, przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takich odpowiedzi. Zaskoczyli mnie, w większości bardzo pozytywnie.

W teorii to mogłabym sama napisać co nieco o sobie. No wiecie, coś w stylu:
Oto ja. Patrycja Katarzyna, od czwartego czerwca posiadaczka dwóch dwójek zamiast wieku. Studentka filologii polskiej, pasjonatka fotografii. W wolnej chwili piszę opowiadania i dialogi, nie wyobrażam sobie dnia bez kawy i muzyki. Jaka jestem? Cóż, zmienna, jak typowa kobieta. Lubię trampki i sukienki, noszę glany do spódnic i mocno pomalowane usta. Kłócę się, by za chwilę zupełnie o tym zapomnieć. Denerwuję się, aby po chwili cieszyć się wszystkim. Płaczę, chociaż staram się to robić, gdy nikt nie widzi. Boję się horrorów i nie płaczę na Titanicu. Czytam książki i ciągle kupuję nowe. Mam dużo pomysłów, robię wiele, ale mało kiedy potrafię to doprowadzić do końca. Bywam nerwowa i bywam uśmiechnięta. Jestem sobą, nie tylko bywam. Nie uciekam od odpowiedzialności, chociaż czasem brakuje mi sił. Jestem zbieraczem niepotrzebnych bibelotów. Jestem szczęśliwa, gdy mam bliskich przy sobie. Jestem blogerem.

No sami powiedzcie - nie wystarczyłoby tyle? Owszem, że to by wystarczyło. Znaczy na pewno dla części osób, ale nie dla mnie. Postanowiłam więc zadać pytania i... nie zawiodłam się. Mam jednak cudownych znajomych i przyjaciół. I boską kuzynkę! Teraz muszę pochwalić się odpowiedziami, jakie dostałam. Pojedynczo będę wysyłać pytanie i wszystkie odpowiedzi do niego.


Pytanie pierwsze: Jaką osobą jestem Twoim zdaniem? Co o mnie sądzisz/myślisz? 


Pierwsza odpowiedź napłynęła od mojej ukochanej Angeliki:
Przede wszystkim jesteś najlepszą przyjaciółką i, mimo dzielących nas kilometrów, nigdy się na Tobie nie zawiodłam. Zawsze mogłam Ci wszystko powiedzieć i chyba to w Tobie lubię najbardziej. Bardzo się angażujesz w znajomości i o nie dbasz, jesteś przyjacielska i kochana i, co też ważne, wciąż mnie znosisz. :D. Myślę, że bardzo Cię lubię. 
Cóż, znamy się już prawie osiem lat, przyjaźnimy trochę krócej, ale myślę, że to jedna z tych osób, które znają mnie najlepiej i wiedzą o mnie, tak naprawdę, wszystko. Wiem, że w każdej chwili mogę do niej napisać, powiedzieć jaki mam problem, poradzić się. Angelika nigdy mnie nie zawiodła i cieszę się, że ja jej też nie. Gdyby nie cała Polska, która nas dzieli, chyba miałaby mnie dość. Nigdy w życiu nie dałabym jej spokoju!

Kolejna odpowiedziała Karolina:
Jesteś miła, inteligentna, z tego co wiem trochę niezdarna (choć spoko, na pewno nie bardziej niż ja), ale za to widać, że bardzo skrupulatna. Dbasz o szczegóły i drobne elementy, na które ja nigdy nie zwracam uwagi. 
Gdzieś w lipcu będą trzy lata, jak znam Karolinę. W pewien sposób połączyły nas dialogi i opowiadania. Chyba właśnie od tego momentu zaczęłyśmy pisać i... w wakacje planuję do niej pojechać. W końcu! Co do jej postrzegania mnie - nie ma osoby bardziej niezdarnej ode mnie, jestem tego pewna. I fakt, ogólnie nie zwracam uwagi na wiele rzeczy, ale jeśli już to na takie szczegóły, na które nikt nigdy nie zwraca uwagi, np. przy składaniu kartki papieru. Ktoś jeszcze składa ją co do milimetra?

Kolejna była Klaudia - najlepsza kuzynka na świecie!
Jesteś osobą, która wie czego chce, przynajmniej w większości planów / spraw, itp. Myślę, że mamy ze sobą dużo wspólnego, podobne problemy, poglądy, lubimy dużo takich samych rzeczy i dużo więcej, ale o wszystkim nie mówimy <3.
Ile się znamy - pisać nie muszę. Lepszy kontakt jednak załapałyśmy dopiero parę lat temu i z każdą rozmową przekonuję się, że jesteśmy do siebie naprawdę podobne. To cudowne uczucie, że ma się kogoś, na kogo wystarczy się spojrzeć i już wszystko jest oczywiste, nie trzeba nic mówić.

Kolejna była Marta, moja ukochana Królowa:
Jesteś super pomimo tego, że często masz zły humor. Często narzekasz na studia i ogólnie, ale jesteś bardzo mądrą osobą i zawsze w miarę możliwości uraczysz dobrą radą. Jesteś wspaniałym słuchaczem i wiem, że Tobie mogę wszystko powiedzieć i zawsze pomożesz :D.
Z Martą znam się tak długo, jak z Karoliną. W tym roku, w końcu, udało mi się z nią spotkać. Uraczyła mnie zielono-niebieskimi włosami, zabójczym śmiechem i mocnym uściskiem. Szkoda, że widziałyśmy się nieco ponad dwie godziny, ale to lepsze niż nic! Uwielbiam Królową!

Następna wiadomość przyszła od Justyny:
Jaką moim zdaniem jesteś osobą? Jesteś strasznie wrażliwa, chociaż często (czasami za często) to ukrywasz, ciężko do Ciebie dotrzeć, ale jak komuś się chce i mu zależy to mu się zazwyczaj udaje. Masz ścisłe grono znajomych, których niemal znasz na wylot, oni może i mniej, ale czasami widzą więcej, niż chyba chcesz, żeby widzieli.
Justynę poznałam prawie dwa lata temu, gdy w październiku zaczynałyśmy studia. Dosiadłam się na korytarzu, bo nikogo nie znałam. Zaczęłyśmy rozmawiać i, mimo różnych specjalizacji i braku czasu na spotkania, rozmawiamy ze sobą, gdy tylko pojawi się taka możliwość. Chyba właśnie odpowiedź Justyny zaskoczyła mnie najbardziej - nie sądziłam, że ktoś widzi to, czego nie powinien. To było bardzo pozytywne zaskoczenie, mimo wszystko.

No i zdecydowanie najdłuższa odpowiedź, należąca do Kamany:
Chciałabym napisać, że należysz do grona osób, które do wszystkiego podchodzą z dystansem, jednakże przekonałam się, że tak nie jest. Czasem potrafisz się unieść, postawisz na swoim. Nie boisz się wyrazić swojego zdania, to ludzie sobie cenią. To dobra cecha, która nie powinna umierać w ludziach. Jesteś niezwykle kreatywna, musisz mi zrobić ciasto. Nasłuchałam się o nich tyle, że mam ochotę wylizać monitor mojego laptopa, takie są piękne. Myślę, że masz sprawne dłonie, jakkolwiek miało to zabrzmieć, chodziło mi o Twój kunszt kulinarny. Jeśli miałabym Cię ocenić tak z biegu, powiedziałabym, że umiesz się pośmiać. Unikasz za to niepotrzebnej wymiany zdań. Można z Tobą porozmawiać o wszystkim i o niczym. I jeszcze jedno, ale za to bardzo ważne. Potrafisz słuchać. Jak się człowiek wypisze/wygada, dopiero potem możesz dać mu swoją opinię. To naprawdę bardzo pozytywna cecha.
Aleksandrę, znaną bardziej jako Kamanę, znam najkrócej ze wszystkich. Poznałyśmy się przez największą w Polsce grupę dla fanów Harry'ego Pottera. Jeśli chodzi o jej odpowiedzi na mój temat... przyznam szczerze, że zaskoczyła mnie, bardzo pozytywnie. Nie spodziewałam się takich odpowiedzi. I tak rozbudowanych.

Ostatnia już odpowiedź, nadchodząca z pewnym poślizgiem, należała do Natalii:
Jaką jesteś osobą? To pytanie z serii "Bardzo trudne". Dlaczego? Bo jesteś sobą i taką Cię cenię. Zabawna, zawsze do pośmiania się z zarówno błahych, jak i śmiertelnie poważnych problemów. Pomożesz kiedy człowiek tego potrzebuje, a jednocześnie powiesz "Spadaj" gdy wiesz, że ktoś nie zasługuje na pomoc. Szanujesz swój czas. Nie jesteś z pewnością kujonem, ja też nie, dlatego wspólnymi siłami popychamy się do zdania semestru.
- "Nie zdam tego."
- "Nie martw się, ja też."
to nasze klasyczne powitanie na korytarzu. Nawet teraz wygląda to tak:
- "Nie uczę się, a mam jutro fonetykę historyczną"
- "Ja też xD"
Uwielbiam Cię za to. Jeśli jest ktoś, kogo warto poznać, jesteś tą osobą. Za uśmiech, za szczerość i za wspólne narzekania na świat.
Natalię, tak samo jak Justynę, poznałam na studiach. Chodziłyśmy (we trzy) na zajęcia w pierwszym semestrze. Jakoś w połowie się zgadałyśmy dopiero, czekając na okienku. Pamiętam nasze pierwsze rozmowy, te o grach (bo, cholera, obie to grające dziewczyny, a ja to byłam jak piąte koło u wozu!), te o włosach i te o pewnych wykładowcach. A potem, cóż, poszło z górki. 


Pytanie drugie: Znasz mnie lepiej lub gorzej. Co Twoim zdaniem mogłabym chcieć robić w przyszłości? Gdzie widzę siebie za pięć lat?


Myślę, że tutaj również Angelika wie o mnie najwięcej, bo ciągle jej smęcę, że to bym chciała, tamto bym chciała, tutaj to zrobiłam, tutaj tamto... Więc kiedy przyszła jej odpowiedź...
Myślę, że znam Cię dość dobrze, a Twoim marzeniem jest własna książka, czego Ci bardzo życzę i chciałabym być tą jedną z nielicznych osób, które jako pierwsze ją przeczytają. A za pięć lat? Będziesz wyprawiała najlepsze śluby i wesela w Polsce. ;).
... cóż, wcale nie byłam zaskoczona, że tak dobrze mnie zna! I wiecie co? Jeśli wydam książkę to zrobię wszystko, by jeden z pierwszych egzemplarzy trafił w jej ręce!

Karolina wie dużo, ale cóż, nie używa zbyt wielu słów. No przecież nie ważna ilość, ważna jakość!
W przyszłości chyba chcesz planować śluby i piec.
Ale mnie podsumowała! W sumie, częściowo, zawarła wszystko. Chcę śluby, wielbię piec. Co jeszcze? No cóż, to będzie w dalszych odpowiedziach!

Klaudia... była jedyną osobą, której odpowiedź dotyczyła sfery innej niż materialnej. Cóż, zupełnie mnie tym... nie zaskoczyła!
W przyszłości chciałabyś mieć własną firmę, która organizuje przyjęcia okolicznościowe. Wcześniej masz plan skończyć studia, trochę podróżować po świecie i oczywiście mieć swoją mała, bądź dużą, zależy jak na to spojrzeć, ale rodzinę, która będzie taką prawdziwą, TWOJĄ WYMARZONĄ. Widzisz siebie za 5 lat jako Panią swojego domu oraz lubianą przez wszystkich Panią Dyrektor :D
Podróże, to coś o czym sama ciągle zapominam. A przecież podróżowanie jest takie fajne! Zebrać tylko jedną osobę i pojechać w świat, bo samemu to smutno.

A co powiedziała mi Marta? Ano same dobre rzeczy:
Na pewno coś z pisaniem! Kochasz czytać jak i pisać. Wiem że chcesz napisać własną książkę więc coś może z tym. A no i jeszcze obowiązkowo fotografia! Tym też mogłabyś się zająć :) 
Fotografia, pisanie, czytanie. Wymieniła to, co najważniejsze. Może nie wszystko. Ale to jest coś, co kocham. I za odpowiedzi Marcika również kocham!

Justyna sprawiła, że aż się zaśmiałam:
Nie mogę powiedzieć, że znam Cię tak bardzo jakbym chciała. Wiem jednak to, że uwielbiasz wesela. Ich organizację i całą tą otoczkę tego całego szału i chcesz w tym uczestniczyć, chociaż nie zawsze masz na wszystko czas i czasami nawet ochotę. Tak, tam Cię widzę za 5 lat, kiedy będziesz organizować moje wesele (mam nadzieję, że troszkę jednak wcześniej :D)
I, oczywiście, już niedługo widzimy się nad katalogami mody ślubnej, kochana! Odwalę wesele jak ta lala, zobaczysz. I wy też zobaczycie!
Dzięki Kamanie udało mi się uśmiechnąć:
Na pewno nie będziesz spała pod mostem. Mam nadzieję, że będziesz się uczyć. Ogólnie, chyba wszystkim polecam jak najdłużej to robić. Nauka to potęgi klucz, czyż nie? A jak nie, to życzę Ci najwyższych zarobków w kraju. A co, jak szaleć to szaleć. Jak dla mnie, możesz zostać moim prywatnym psychologiem. Ale to za dziesięć lat, jak się dorobię. Dobrze?
Kurde, z tymi najwyższymi zarobkami w kraju to może być ciężko, bo polityk byłby ze mnie marny - kłamanie to mi nie wychodzi, tak samo jak ściąganie na testach. Ale psychologiem chętnie zostanę.

A Natalia sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać czy moje studia są odpowiednie:
Jak dla mnie, mogłabyś prowadzić bloga kulinarnego. Nadajesz się do blogowania, choć czasami brakuje Ci sumienności. Mnie też, nie martw się. Nie widzę Cię w niczym innym, naprawdę. Czasami patrzę na Twojego instagrama, na te wszystkie wypieki i ślinka mi cieknie. Hm. W sumie, mogłabyś być również pisarką. Lubisz pisać, piszesz od dawna i myślę, że mogłabyś się tak spełniać. Masz jednak dar do słuchania i wspierania ludzi, więc nie powinnaś się zamykać na literki. Powinnaś kontynuować to, co robisz. Powinnaś być psycholożką. Pomagać. Potrafisz to, mnie pomagasz.
Hm, druga. Chyba muszę zostać tym psychologiem. Ciekawe czy można zrobić jakiś krótki kurs psychologii, bo kolejne pięć lat studiów sprawi, że oszaleję. O blogu kulinarnym myślałam, nie stworzyłam. Cierpię na jedno schorzenie - brak systematyczności. To wiele utrudnia.
 

Pytanie trzecie: Urodziny to czas prezentów. Jakich? Co mogłabym chcieć dostać? 


Angelika dobrze mnie zna:
A co Ty byś mogła chcieć jak nie książki? Na pewno jest milion rzeczy, jakie chciałabyś mieć, ale stawiam na książki, w końcu ich tak jak butów - nigdy za wiele.
Pragnę książek, ale tata mówi, że zacznie mi je palić, bo mam ich dużo za dużo. Nie chcę palonych książek, więc udaję, że nie kupuję. Dziesięć książek zakupionych w maju się nie liczy, co nie?

Karolina wie co lubię:
Książki, jakieś gadżety do pieczenia, płyty.
Pilnie potrzebuję kuchennego fartucha. I dwóch rękawic kuchennych. I formy do pieczenia ciasta. I tych do sufletów również. I paru (nastu) innych rzeczy. Tak. A płytę dostałam!

Klaudia... Ona wie co jej ukradnę! :D
Ja wiem! Dużego Misia! :D
No, to rozumiem, że jak następnym razem do Ciebie wpadam to misiak (mój) będzie już czekał, co? Bo wiecie, Klaudia ma takiego dużego, pluszowego niedźwiedzia. I ja też bardzo chcę takiego mieć!

Marta bardzo kusi:
Książki! Płyty ulubionych zespołów, bilety na koncerty jakichś metalowych/rockowych zespołów, wycieczki za granicę do pięknych miejsc bo kochasz podróżować :)
Wycieczki za granicę i koncert AC/DC. O, no i Rammstein. Ten koncert to coś, na co czekam i czekam... I chyba się nie doczekam.

Justyna wie, co sprawia mi radość:
Przede wszystkim sama lubisz te prezenty dawać, chyba to Ci daje największą frajdę. Myślę jednak, że najbardziej cieszyłabyś się z prezentu, który ktoś wykonał własnoręcznie, a nie kupił w pierwszym lepszym sklepie (chociaż książką też byś nie pożałowała, znając nas, książkoholików). Wydaje mi się, ze nawet jakbyś dostała ciastka, które ktoś wcześniej piekł 3 godziny zrobią na Tobie ogromne wrażenie.
Handmade to najlepsze prezenty. Bez względu na to czy jest to słoik z życzeniami, własnoręcznie stworzone ciasteczka czy może zszyty zeszyt, taki własnoręcznie stworzony. No i książka, ale ona to się nie liczy, ona zawsze najważniejsza. :D.

Kamana na drugie miejsce zrzuca rzeczy materialne:
Tort, ale zrobiłaś go sama. Szkoda, że tylko widziałam na zdjęciu! Myślę, że poza prezentami podczas urodzin najważniejsi się ludzie. Prezenty to tylko dodatek do osób, które tworzą niesamowitą atmosferę. W gronie przyjaciół, rodziny i nawet znajomych, można spędził czas, tak jak normalnie nie ma się czasu. Usiąść, napić się, porozmawiać, wdać się w dyskusję. Moim zdaniem, to najpiękniejszy prezent jaki można dodać. Ale jeśli mam napisać o czymś materialnym, zapewne najlepsza byłaby nowa lustrzanka. Myślę, że byłabyś bardzo zadowolona. A propos, twoje zdjęcia są cudowne.
Nowa lustrzanka byłaby cudowna, ale zadowolę się nowym obiektywem. :D. I lampą. O, statyw też by się przydał... Dziękuję, staram się <3.

Natalia wie, jaka jestem:
Dla Ciebie nie liczy się "Co dostaniesz". Dla Ciebie liczy się fakt obdarowywania, fakt prezentów, fakt pamięci i troski. Nie ma znaczenia czy to coś warte fortunę, ręcznie zrobione czy upominek za parę złoty. Gdybym ja miała sprawić Ci prezent, kupiłabym Ci notes. Kozacki, wspaniały notes, w którym pisałabyś swoje teksty i rozwijała swoje pasje. Byś wykorzystywała bezczynność na nudnych wykładach.
Prawda. Liczy się pamięć, nie prezent sam w sobie. Kozacki i wspaniały notes... Ostatnio w Matrasie Paweł pokazał mi takie ze złotymi kartkami! Nie chciałam stamtąd wyjść bez niego, ale nie chciał mi go kupić, więc wyszłam bez niego, jednak. A takie teksty mogły w nim powstawać!



Pytanie czwarte: Bez czego Twoim zdaniem nie wyobrażam sobie istnienia?



Moja Angelika napisała:
Bez czytania, książek, całej tej otoczki pisania-czytania. Na pewno też we wcześniejszych czasach bez internetu i dialogów. :D. A teraz myślę, że Twoje must have egzystencji to spotkania ze znajomymi, czytanie, dobra kawa, dobry film... i liczę po cichu, że i ja :). 
O tak, kiedyś to internet i dialogi. Teraz to te dialogi dalej. Gdyby nie internet to chyba bym wydawała tysiące na rachunki telefoniczne, dziennie pisząc do Andzi po kilka setek wiadomości... A co jest moim must have? Cóż... ;)

Karolina jak zwykle mało wylewna:
Książek, pieczenia, pisania, fotografowania.
Nie wiem co z tej czwórki bardziej uwielbiam. Książki są fajne. Zawsze. Najlepiej, gdy można je czytać jeżdżąc autobusem na uczelnię albo z uczelni. Opalając się w ogródku albo na plaży. Czekając na umówione spotkanie. Pieczenie jest cudowne w weekendy i na każde okazje. Pisanie... na to ostatnio mam najmniej czasu. A fotografia? Jest zawsze.

Wiedziałam, że Klaudia tak powie!
Bez książek, telefonu oraz pisania opowiadań, bloga, itp. :D
Telefon. Czasem zerkam na niego co chwilę, jakby w obawie, że zaraz zniknie. Albo zerkam, by sprawdzić godzinę. Dopiero za którymś razem z kolei udaje mi się ją sprawdzić. Znacie to uczucie?

Marta sądzi:
Bez aparatu, książek i przyjaciół, jestem tego pewna! Coś więcej może i by się znalazło ale te chyba najważniejsze :)
Przyjaciele! Spotkania z tymi, którzy mieszkają po drugiej stronie kraju czy, tak jak w przypadku Marcika, po drugiej stronie morza. Ale takie spotkania mają w sobie więcej magii. Uwierzcie.

Justyna... Justyna zdecydowanie wie:
Hm, aparatu. W każdej postaci. Za każdym razem kiedy tylko Cię widzę, stoisz i robisz zdjęcia wszystkiemu, co Cię otacza. Nawet, jeżeli ktoś nie wyraża na to zgody ^^. Książek, bo jakakolwiek rozmowa zawsze musi się o nie otrzeć, nawet w szczególiku. Tak, chyba to dwie najważniejsze rzeczy jakie mi przyszły do głowy. Można by jeszcze wymieniać blogi, snapchat, instagram etc. :D
Oj tam. Ładne było to zdjęcie. I te dwa inne. I kolejne cztery. A tamte trzy też nie wyszły najgorzej! Tak, jestem okropna jeśli chodzi o robienie zdjęć. Robię wszystkim. Każdemu. Każdej rzeczy. Roślinie. Zwierzakowi. Wszystkiemu, co się napatoczy. Zdjęcia <3.

Kamana uważa:
Bez ludzi, bez aparatu i bez pisania. Myślę, że jesteś w stanie w tym dużym świecie znaleźć swój kącik, który wcale nie jest już taki mały. Chce Ci życzyć, aby Twoje pasje się rozrastały, aby ludzie zawsze dawali Ci możliwości. Potrafisz je wykorzystać.
Aparat i pisanie, dwie wielkie miłości mojego życia. Pasje. Muszę w końcu się za nie zabrać, nieco się opuściłam w ostatnim czasie...

Według Natalii:
Nie wyobrażasz sobie życia bez internetu (sucharek), bez książek, bez ludzi. Nie mogłabyś żyć bez literek na papierze, bez długopisu w dłoni, bez uśmiechu, swoich wypieków. Aparat to Twój żywioł, Instagram tak twierdzi i ja się z nim zgadzam.
Instagram to już chyba ma mnie dosyć, bo jak dodaję w ciągu dnia więcej niż pięć zdjęć to od razu mnie ludzie przestają obserwować. A ja naprawdę nie rozumiem dlaczego!

Teraz, jak tak patrzę na te pytania i odpowiedzi, to zaczynam zdawać sobie sprawę, że ludzie jednak mnie znają, wbrew temu, co sobie myślę. I zaczynam się zastanawiać gdzie te wszystkie prezenty z tegorocznych urodzin - handmade, książki, wypasiony notes? No gdzie te prezenty, co? ;). Cóż, chyba powinnam napisać o sobie jeszcze trochę więcej. Ale myślę, że nutka tajemnicy zawsze powinna pozostać. Tak, kocham fotografię. Tak, uwielbiam piec ciasta i czytać książki. Tak, pragnę wydać kiedyś własną książkę. I może faktycznie kiedyś będę robić coś związanego z wypiekami. Ale, póki co, muszę skończyć studia. I mam plan, by zabrać się za organizację imprez okolicznościowych, z naciskiem na śluby i wesela.

No bo kto da radę, jak nie ja?

Można znaleźć mnie w tych miejscach:

g+FBASKInstagram
Zapraszam do obserwacji ;).
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

1 komentarz:

  1. Przyznam szczerzę, nie spodziewałam się, że będę jedną z osób, które poprosisz o wypowiedź, na swój temat.
    Wszystko jedno, stało się.
    Jeszcze bardziej jestem zaskoczona, że ja ciebie zaskoczyłam.
    Wróć.
    To zdanie jest bez sensu.
    Jestem niezmiernie szczęśliwa, że udało mi zaskoczyć Patrycję!
    Teraz pięknie!
    Mimo, że nie znam Cię tak dobrze jak Justyna, Karolina, Natalia i reszta jest mi naprawdę miło. Twoje komentarze dotyczące odpowiedzi... No bomba, witaminowa :)
    Dodatkowo, jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Co z tego, że urodziny miałaś kilka dni temu, ważne, że były.
    Spełnienia najskrytszych marzeń i pragnień.
    Całuje w czółko, po ojcowsku :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.