02.03.2015

#4 lutowe inspiracje.

Cześć Wam!

Przybywam do Was ze zbiorem inspiracji z ostatniego miesiąca. Dzisiaj zaczynamy marzec, w związku z tym trzeba zamknąć na spokojnie poprzedni miesiąc! Będzie krótko, bo i luty zbyt wiele nie miał mi do zaoferowania. Ale cóż, krótki miesiąc, krótki przegląd! Nim jednak zacznę, muszę Wam podziękować, bo wczoraj udało mi się uchwycić na moim blogu liczbę 30 000 wyświetleń! Wiem, że dla jednych to niewiele, ale dla mnie to coś cudownego, tak po prostu. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! A oto i dowód:

żeby powiększyć wystarczy kliknąć na zdjęcie.

Ale dobrze, żeby nie przeciągać, zapraszam Was na dzisiejszy post. Długie to to raczej nie będzie, ale uwaga, w przygotowaniu mam post o Dniu Kobiet. Będzie szybciej niż pozostałe dwa, które miałam przygotować wcześniej, ale jakoś nawet nie umiałam się nad tym skupić. Choroba nie pomogła, uwierzcie. Ale koniec gadania! Czytać, czytać! ;)

LUTOWE INSPIRACJE


sesja. 

Luty to czas sesji, egzaminów, zaliczeń i, teoretycznie, ferii. Niestety, nie każdy ma to szczęście. Niby nie miałam tak źle z egzaminami, bo miałam  je co trzy dni, a nie, tak jak niektórzy, codziennie przez cztery dni. Cóż, niestety sesja dalej jest otwarta, ale mam nadzieję, że to kwestia czasu. Chociaż wszystko zależy od mojej choroby. Liczę, że uda mi się ją zamknąć w najbliższym czasie.
zdjęcie znalezione w wyszukiwarce google grafika.

kurs.

Kiedyś, w poprzednich postach, wspominałam Wam, że zapisałam się na kurs, który był moim marzeniem. Potem sprawy potoczyły się po swojemu i skończyło się na tym, że z kursu wyszły nici. Ostatnio nawet myślałam, czy znowu do nich nie napisać, by spróbować ponownie się zapisać, ale odwlekałam to w czasie. I wiecie co? Jak już dopadło mnie zapalenie krtani, dopadło mnie zapalenie zatok, straciłam głos i w końcu poszłam do lekarza, to zadzwonili do mnie ze szkoły. Na całe szczęście byłam z mamą, więc to ona odebrała. I wiecie co? W marcu zaczynam!
zdjęcie znalezione w wyszukiwarce google grafika.

olimpijscy herosi.

Paweł mnie męczy, że mam czytać. Trochę mi ciężko się czyta przy tej chorobie, ale sięgnęłam po Olimpijskich Herosów i powoli brnę do końca pierwszej części. Niestety tylko pierwszej, bo mnie to tak bardzo męczy choroba, że nie umiem przebrnąć przez początkowe historie Jasona, Peiper i Leona. Wierzę jednak, że w końcu zapalenie zatok i krtani mi minie, kaszel przestanie dusić, osłabienie się zmniejszy i będę mogła na spokojnie wszystko przeczytać. Ale już wiem, że w pierwszej części pojawia się moja ukochana Medea, aż nie mogę się doczekać, kiedy dotrę do momentu z nią!
zdjęcie znajduje się na moim instagramie.

tęgobórz.

Uwielbiam wyjazdy do rodziny na wieś. Szkoda tylko, że takie wyjazdy nie zdarzają się tak często jak wcześniej. Kiedyś spędzałam tam każde wakacje, teraz sporadycznie jeździmy na jeden dzień. Przyznam, że już mi tego bardzo brakuje. Ale lubię tam jeździć. Jest spokój, cisza, mogę w końcu się uspokoić, wyciszyć, przemyśleć wiele spraw. I mam tam najlepszą kuzynkę, Klaudię
zdjęcie znajduje się na moim instagramie.

walentynki.

Wszyscy jarali się Walentynkami. No, wiadomo, wszyscy oprócz mnie. Nie lubię Walentynek i nie ma to nic wspólnego z byciem singlem, jak zostało mi zarzucone rok temu. Nie lubię po prostu komercyjnej otoczki wokół tego święta, a poza tym uważam, że jak już się kochamy to kochajmy się cały rok, zamiast ukazując to tylko w ten jeden dzień. Nie mniej lubię promocje i przeceny z okazji Walentynek, bo wtedy można kupić fajne rzeczy dużo taniej. Ha! Poza tym w tym roku spędziłam je w kuchni, ale to nic dziwnego. Zrobiłam po raz pierwszy w życiu kremowego kurczaka w sosie curry, niestety okazało się, że to danie tylko dla mnie - cała reszta domowników potrzebowała gaśnicy. No i zrobiłam sernik Oreo, który się przyjął w domu bez dwóch zdań. Mniam!
zdjęcie znajduje się na moim instagramie.

sernik oreo.

U mnie w domu wszyscy przepadają za sernikami, zwłaszcza mój tata, więc dla niego specjalnie wyszukuję kolejne przepisy na serniki i je piekę. Dzięki temu wpadłam właśnie na sernik Oreo, który okazał się fenomenalnym wypiekiem. Od Walentynek upiekłam go już dwa razy i wiecie co? Spokojnie mogłabym zrobić z tego tort, byłby równie fantastyczny jak zwykły biszkoptowy czy czekoladowy tort. Jak mi nie wyjdzie bycie dziennikarzem - zostanę piekarzem!
zdjęcie znajduje się na moim instagramie.

podróba eos.

Wszyscy szaleją na punkcie jajeczek EOS. Te słynne pomadki w niecodziennej formie, podbiły serca wielu dziewczyn. Możliwe, że oryginalny EOS także podbiłby i moje serducho, gdyby nie to, że cena dokładnie przedziela mi serce na pół. No bo kto widział, by na pomadkę ochronną wydawać powyżej piętnastu złotych? Na pewno nie ja. Ale krążę po różnych sklepach, wyszukuję nowości i promocji i w tenże sposób znalazłam podróbę pomadek EOS, w sieci sklepów Biedronka, w dodatku za trochę powyżej pięć złotych. No, tyle to jestem w stanie wydać! A nawet nie wyobrażacie sobie jak ta bananowa pomadka pięknie pachnie. Ach! 
zdjęcie znalezione w wyszukiwarce google grafika.

nowy start.

Wahałam się długo przed nowym startem. Ale zrobiłam to. Zaryzykowałam, usunęłam wszystkie posty i rozpoczęłam od nowa. Przekreśliłam tyle miesięcy ciężkiej pracy, ale wcale tego nie żałuję. Bo wróciłam do Was, z nową siłą, z innym sposobem publikowania postów. I to było najbardziej inspirującym wydarzeniem miesiąca!
zdjęcie znalezione w wyszukiwarce google grafika.


A co Was zainspirowało w ubiegłym miesiącu? 
Pochwalcie się!

Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

3 komentarze:

  1. gratuluje wysokich statystyk! :*
    http://luuvmy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście jako mega obżartucha najbardziej przyciągają mnie zdjęcia jedzenia! : p Chociaż o tej podróbce EOS'a też już słyszałam trochę dobrego, może pora się skusić. :)
    robertakaaa.blogspot.com : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Sesja ma to do siebie, że zanim na dobre się zacznie, już jej nie ma:) Zdrowiej i piecz piękne serniki, ale nie przestawaj pisać, bo to jeden z niewielu blogów, które odwiedzam regularnie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.