21.03.2015

#7 czuję, że żyję.

Za oknem wiosna, słońce, kwitnące krokusy. Wszystko powoli zaczyna budzić się do życia, nawet ja. Zwłaszcza ja. Wiosna to najpiękniejsza pora roku. Wiadomo, każda ma jakieś swoje plusy i minusy, ale jednak ten okres kocham najbardziej. Jest idealny do robienia zdjęć, więc czekam na możliwość, by przejść się na sesję fotograficzną. Być może nastąpi to już niedługo? Mam nadzieję. Dzisiaj jednak post trochę bardziej o mnie samej. Osobiście, jak nigdy. 

CZUJĘ, ŻE ŻYJĘ


Wczoraj przypadkiem natrafiłam na dosyć krótki cytat, który sprawił, że pojawił się pomysł właśnie na ten post. Opublikowałam go wczoraj na facebooku i w szybkim czasie zdobył trzynaście polubień. Jak nigdy. Zrozumiałam, że nie tylko dla mnie pewne słowa mają znaczenie. Jak ten:

Zanim umrzesz upewnij się, że żyłeś

Daje do myślenia, co? Do tej pory często spotykałam się z komentarzami, w których ludzie mi pisali, że w końcu jest dobrze, bo mogą odpocząć, przeczytać książkę, wylegiwać się w łóżku do południa. Przez pewien czas zastanawiałam się, czy ja też zacznę tak myśleć, gdy będę mogła spędzić cały weekend bez przebierania się z piżamy. Miałam taką okazję niedawno, gdy się pochorowałam. Dwa tygodnie w łóżku, żyć nie umierać, nie? A jednak czułam się bardziej zmęczona niż kiedykolwiek wcześniej. Nic nie mogłam zrobić, było źle. Nie czułam, że żyję.

Teraz jest inaczej. Po dwóch tygodniach powróciłam do codziennego rytmu dnia. Mało tego! Prócz dwóch kierunków, dołożyłam sobie jeszcze dwa kursy hobbystyczne - wizażu i organizacji imprez weselnych. Zaczęłam w końcu robić coś, co chcę. Nie miałam wolnego od dwóch tygodni, codziennie wracam do domu między dziewiętnastą a dwudziestą, czasem później. Wracałam i padałam z nóg, nie mając siły na obejrzenie czegokolwiek. Zrobienie czegokolwiek. Jak kiedyś nie umiałam usnąć przed pierwszą w nocy, tak teraz nie byłam w stanie wytrzymać do północy. Ale prócz sporego przemęczenia odczuwam ogromną satysfakcję, bo w końcu robię coś ze swoim życiem. 

Zaczęłam pisać książkę. Wspominałam o jej pisaniu już wiele razy, ale zwykle kończyło się na jakimś tam pomyśle, maksymalnie dwóch rozdziałach i tyle. Teraz jest nieco inaczej. Znajomi dziwią się, że piszę ją ręcznie, nie na laptopie. Cóż, najlepsi pisarze tworzyli swoje dzieła na kawałkach papieru, serwetkach czy paragonach. Zeszyt mogę mieć zawsze przy sobie, z laptopem ciągle biegać nie będę. Cóż, jeśli pójdzie mi tak, jak idzie mi teraz to może do końca roku napiszę wszystkie rozdziały. Czy ją wydam? Marzę o tym. Na pewno będę próbować. To również dzięki tej książce czuję, że żyję. Bo chcę spełniać swoje marzenia, bez względu na to, czy dane mi będzie ich opublikowanie dla szerszego grona, czy jedynie domowe egzemplarze uzyskają najbliżsi. Ale się nie poddaję. 

Zrozumiałam, że siedząc w domu i myśląc o tym co mogłabym zrobić, nie osiągnę niczego. Muszę działać. Gdy nic nie robię, czuję się źle. Nie potrafię siedzieć w miejscu i czekać na cud. Jeśli nie wezmę życia w swoje ręce - nic z niego nie będę miała. Chcę czuć, że żyję, więc chcę pisać i robić zdjęcia, poznawać nowych ludzi, szkolić się i wyjeżdżać. Chcę móc kiedyś powiedzieć, że niczego nie żałuję, a życie spędziłam odpowiednio. Nawet jeśli popełniałam masę błędów, mniejszych lub większych. 

Działam. Gdy działam to czuję, że żyję. Chodzę na kursy, warsztaty artystyczne, w różne miejsca. Staram się rozwijać, nie stać w miejscu. Nie chcę skupiać się tylko na fotografii, pisaniu czy rysowaniu. Chcę w życiu spróbować trochę tego, trochę tego... A później w końcu znaleźć swoje miejsce. Kto wie? Może za kilka lat nie będę się zajmować rzeczami, którymi zajmuję się teraz, a skupię się na wizażu? Kto wie...
Od trzech dni walczę z niezdecydowaniem. Co Wam bardziej pasuje? :D

Żyjcie po swojemu, nie słuchajcie innych ludzi. Wszystko jest w waszych rękach. ;).
Nikt za Was życia nie przeżyje, musicie działać jak chcecie, nie jak Wam każą.  


Jeśli jeszcze nie wiecie - można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

4 komentarze:

  1. Damn you! Dobra notka, bardzo dobra notka, też taką chcę! Życie jest za krótkie, by czekać aż się skończy. Słusznie prawisz, warto wziąć wszystko w swoje ręce i działać, działać, i jeszcze raz, działać. Nie ma sensu siedzieć z założonymi rękoma i czekać, aż wszystko samo przyjdzie. Nic samo nie przychodzi. Trzeba walczyć o swoje, starać się, działać. Każde działanie samo w sobie jest sukcesem, nawet jeśli kończy się porażką. Ponieważ to nas uczy, to nas kształtuje. Super post!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, nie masz pojęcia jak bardzo, ale to bardzo zmotywowałaś mnie nagle do zrobienia czegoś więcej w swoim życiu. Dziękuję Ci za to, naprawdę! Często sama mam takie myślenie: życie jest za krótkie, więc po co marnować go na myślenie, co chciałabym zmienić, zamiast od razu tego nie zrobić? Czasami jest to trudne, ale grunt to się nie poddawać. Tak, Twój wpis dodał mi energii, więc pora w końcu wprowadzić w życie na 100% wszelkie dotychczasowe plany!
    Pozdrawiam,
    A. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo przyjemnie napisane :) Też marzyłam o wydaniu książki, miałam 14 lat i twór fantasy. Moje największe marzenie i się spełniło. Nawet jak teraz mam 19 lat i to czytam i nie widzę w tym już siebie, to wiem, że dodało to wiary nie tylko mi, ale także innym osobom i z tego się dalej cieszę :D

    http://karmelowablondynka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zanim umrzesz upewnij się, że żyłeś - warto sobie wydrukować na ścianę ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.