17.02.2015

#2 a very potter... fanfick?

Dzień dobry!

Jak już zaczęłam od początku to przydałoby się pisać częściej niż raz w miesiącu. Muszę Wam przyznać, że bardzo długo zastanawiałam się co by tu dodać jeśli chodzi o taki pierwszy, prawidłowy post. Pomysłów było sporo, ale myślę, że ten wygrał. Jest taki... hobbystyczny i fandomowy, a przynajmniej nawiązuje do jednego i drugiego. 

a very potter... fanfick?


Odkąd pamiętam piszę jakieś opowiadania. Taka moja prawdziwa przygoda z pisaniem zaczęła się gdy byłam w trzeciej klasie podstawówki czyli miałam tam jakieś dziewięć lat. Blogowałam jeszcze wtedy na onecie i nie wyobrażałam sobie, by kiedykolwiek zmienić ten portal na rzecz innego. Jak widać trochę mi się to wszystko pozmieniało i wylądowałam tutaj. Może gdyby onet nie zaczął się tak psuć i gdyby nie przestał mi odpowiadać to by było okej. Ale nie o portalach dzisiaj. 

Chyba najbardziej wykorzystywanym fandomem przy pisaniu opowiadań jest Harry Potter. Tam można znaleźć wszystko, w dodatku chyba w każdym możliwym języku świata. Najbardziej popularnymi portalami (przynajmniej dla mnie) jest fanfiction.net oraz forum Mirriel. I na jednym i na drugim swego czasu dodawałam jakieś miniaturki, ale w końcu dałam sobie spokój, bo brakło mi czasu, no i chęci, gdy nie było odzewu na forum, gdzie bardzo chciałam dostać ocenę, by wiedzieć co poprawić. W każdym razie na tych dwóch stronach pojawiają się raczej teksty, które jakiś poziom sobą reprezentują. Gorzej ma się sytuacja, jeśli chodzi o blogi, czy może raczej blogaski. I to o nich mowa. 

Jeśli ktoś z Was zajmuje się pisaniem opowiadań to na pewno będzie wiedział o czym mówię. A przynajmniej będzie jakoś kojarzył temat, który z Harrym Potterem ma tylko jeden mały związek - chodzi o opowiadania i inne tego typu teksty pisane. I to, jaki bełkot czasami jest publikowany i wrzucany wszędzie, gdzie się da, by ludzie prawili komplementy. A gdy komplementów nie ma, za to pojawia się krytyka - autor usuwa nieprzyjemne dla niego komentarze. Koszmar. 

Od czasu do czasu przeglądam sobie na spokojnie różne grupy na facebooku w poszukiwaniu nowych blogów, które by mnie interesowały. Ewentualnie takie, które mogłyby mnie rozbawić, poprawić humor, gdy mam gorszy dzień. Czasem się zdarzy, że znajomi podrzucają mi adresy właśnie takich blogasków, a ja wtedy nie wiem czy śmiać się czy płakać. Cóż, a o co dokładniej mi chodzi? Nie o styl, bo to wyrabia się latami, ale o pomysł i podejście autora do swojego tekstu i do czytelników. Bo, nie oszukujmy się, gdyby nie czytelnicy, większość by nie pisała. 

Czas na kilka błędów z opowiadań o Harrym Potterze i całej reszcie bohaterów z tej serii. Wiadomo, nikt nie zaczyna pisać już jako autor doskonały. Nawet jeśli czytamy masę książek, nie jesteśmy w stanie na samym początku tworzyć swoich tekstów w sposób idealny. Pierwsze kreacje bohaterów są z reguły słabe, zdania albo za długie albo zdecydowanie za krótkie. Większość tekstów pisanych przez autora po raz pierwszy ma w sobie przynajmniej jedną postać Mary Sue (Marysi Zuzanny), a więc postaci idealnej w każdym calu - pięknej, idealnej, mądrej, zgrabnej, bogatej, zdolnej we wszystkim, z dodatkowymi mocami i nie wiadomo co jeszcze. 
Mój pierwszy blog również tak wyglądał. Ba! Moje pierwsze opowiadanie opublikowane w internecie było skupiskiem wszystkich tych cech, których tak bardzo nie toleruję teraz w opowiadaniach. Naprawdę. Zaczęłam pisać potterowskie Dramione - romans Hermiony Granger i Dracona Malfoya. Gdy to stworzyłam miałam dopiero dziewięć lat i byłam zafascynowana wszystkimi opowiadaniami, które wtedy pojawiały się w internecie. Gdy je czytałam, twierdziłam, że ja też mogę tak pisać! Wtedy nie widziałam tego, że postać Hermiony aka Marysi Zuzanny jest czymś, czego po prostu nie da się strawić. Z czasem jednak zaczęłam to wszystko dostrzegać i zmieniać kreowanie moich postaci. Teraz, po tylu latach, mam nadzieję, że już nie tworzę Mary Sue.

Gdy czytam takie blogi to wiem, że każdy kiedyś zaczynał, więc nie krytykuję tego brutalnie, a staram się w pełni kulturalnie. No wiecie, dając opinie o danym tekście. Mówię, co jest źle, co trzeba by zmienić, a co nie jest najgorsze i może zostać. Jeśli autor naprawdę chce pisać - zwykle przyjmuje rady do siebie i coś z nimi robi. Często jednak, na nieszczęście czytelników, autor albo odpisuje nieprzyjemnymi, opryskliwymi komentarzami albo, co gorsze, usuwa wszystkie komentarze, w których nie zawiera się komplement. Zwykle taki autor tak czy inaczej za długo nie tworzy i w końcu usuwa swoje blogi. Bądź bloga. Często jednak autor znikąd nie chce pomocy, bo uważa, że jego twór jest najlepszy, najcudowniejszy i w ogóle arcydzieło, a czytelnicy wiernie autora utrzymują w tym przekonaniu, chociaż wcale nie jest tak dobrze. Co jednak zrobić? Jeden przeciw dziesięciu nic nie zdziała. 

Marie Zuzanny w potterowskiej twórczości to zazwyczaj Hermiony Granger po piątej czy szóstej klasie. ZAWSZE jest ten sam, powtarzający się schemat, gdzie ze zwykłej kujonicy, na którą nikt nie zwracał uwagi, robi się niesamowita seksbomba, za którą każdy się odwraca, nie mówiąc o tym, że największą uwagę zwraca na nią człowiek, który do tej pory wyzywał ją od najgorszych, uważał za coś (nawet nie kogoś) niewartego uwagi i był jej odwiecznym wrogiem. Nagle jego serce topnieje niczym lód w sierpniowym słońcu, by już po pięciu rozdziałach móc ją zaciągnąć do łóżka. Tu przykład przemiany:

Hermiona bardzo się zmieniła zaczęła o siebie bardziej dbać. Teraz się maluje, ma wyprostowane włosy, które opadają jej do połowy pleców. Ubiera się bardziej jak kobieta. Zaokrągliła się tam gdzie trzeba. Stare ubrania wyrzuciła i zastąpiła nowymi. W szafie mogła znaleźć: buty na szpilkach, baleriny, sukienki, ładne bluzki, spodnie, spódnice. A w kosmetyczce różne pudry, podkłady, szminki, błyszczyki, tusze, kredki do oczu, cienie do powiek i róże do policzków.

Już o interpunkcji mówić nie będę, bo albo jej nie ma albo pojawia się zdecydowanie za często. Takie opowiadania zwykle są przeglądem szafy danej bohaterki. A raczej przeglądem tego, co autorka chciałaby mieć w domu. Najczęściej zresztą dostajemy krótki opis tego, jak bohaterka jest ubrana, no i oczywiście wszystko to ze zdjęciami znalezionymi w internecie. Najczęściej zaraz do tego jest dodatek, że Hermiona została adoptowana i jej rodzice są tylko adopcyjni, nie biologiczni, bo biologicznej matki nikt nie zna, ale ojcem jest zawsze jakiś czarny charakter - Lord Voldemort, Severus Snape, Lucjusz Malfoy czy ktokolwiek inny, kto wcześniej jej nienawidził, ale wraz z wyjściem prawdy na jaw staje się ukochanym tatusiem ze swoją ukochaną córusią tatusia. No i, oczywiście, Hermiona nienawidzi ludzi, których jeszcze przez pierwsze zdania pierwszego rozdziału kochała. Bo przecież ją okłamali! Przyjaciele też się od niej odwracają, ale jej to nie przeszkadza, bo ona ich nie potrzebuje, teraz znajdzie nowych (jak już przejdzie z Gryffindoru do Slytherinu, bo przecież zmienianie domów w Hogwarcie to coś równie banalnego jak przeniesienie się z jednej grupy dziekańskiej do drugiej). No i Ronald Weasley (którego nie potrafię nawet tolerować) staje się wybuchowym furiatem, wrednym potworem i nie wiadomo kim jeszcze:

-Hermiono, świetnie, że jesteś, cieszę się, że przyjechałaś. Chodź, siadaj zaraz będzie obiad. Zapewne jesteś głodna, ponieważ nie jadłaś śniadania.- mówiąc to pociągnęła ją do stołu przy którym miała już siadać, ale wszyscy zaczęli podchodzić do niej i witać się z nią. Gdy już skończyli się witać pani Weasley podała obiad, gdy zjedli pan Weasley powiedział:
-Hermione, czemu nas nie poimformowałaś, że przyjeżdżasz?
-Ponieważ nie miałam tego w planach, ale też muszę wam coś powiedzieć. Może przejdziemy do salonu?- zapytała i wszyscy ruszli w danym kierunku. Gdy wszyscy usiedli Hermiona powiedziała:-To się zaczęło wczoraj. Jadłam kolację z moimi rodzicami...- i tak zaczęła mówić o tym, jak znalazła akt adopcyjny i kończąc na:-nigdy nie zdadniecie kto jest moim ojcem.
-No nie będziemy wiedzieć i nie zgadniemy, póki nam nie powiesz.- powiedział Bill.
-Moim ojcem jest Severus Snape.
-ŻE CO?1- zapytali wszyscy w jednym momencie, ale gdyby nie powaga sytuacji, to byłoby to dość komiczne, ponieważ- Molly i Artur jedli w tym momencie ciastka i zakrztusili się nimi i zaczęli charczeć i kaszleć. Ron i Harry pili herbatę i opluli się nią w tym samym momencie. George i Fred patrzyli na nią z szeroko otwartymi oczami i ustami i zaczęli się trochę ślinić. Ginny słysząc to wypuściła z rąk filiżankę roztrzaskała się. Charlie po zapytaniu oblał się herbatą, a Bill spadł z krzesła. ( tak dla ścisłości wszystko to stało się przed zadaniem pytania).
-CO TY PIEPRZYSZ?- zapytał Ron, a Molly popatrzyła na niego karcąco, za słowo, które użył, ale on się tym nie przejął.
-Powiedz, proszę, że to nieprawda.- powiedziała płacząco Ginny. Faktycznie już po chwili na jej policzkach zagościły łzy.
-Nie Gin. To prawda.- zaszlochała Hermiona.
-Wynoś się.- powiedział cicho, ale spokojnie Ronald. 
-Co?- zapytała z niedowierzaniem panna Granger (?).
-POWIEDZIAŁEM WYNOŚ SIĘ STĄD DZIWKO! NIE CHCĘ CIĘ TU WIDZIEĆ. PEWNIE WIEDZIAŁAŚ, ŻE JEST TWOIM OJCEM, ALE UKRYWAŁAŚ TO PRZEZ SIEDEM LAT. TYLKO NIE WIEM CZEMU. NA CO CZEKASZ WYNOŚ SIĘ!- wrzeszczał Ron. Hermona popatrzyła na innych błagalnym wzrokiem, aby jej pomogli, ale oni patrzyli na nią morderczym wzrokiem. Nawet pani Weasley, która zawsze ją traktowała jak córkę. Myślała, że ją będą wspierać, pomogą jej, ale oni ją wyganiają z domu.

O czym to ja? A tak, o błędach, literówkach, interpunkcji i spacjach to wolę nie wspominać, bo to jest istny koszmar. Dlaczego tak jest w tych wszystkich opowiadaniach, w których Hermiona się zmienia. I typ i komentarze i stylistyka. A fleksja i składnia leżą i płaczą. Ale one to leżą i płaczą w wielu przypadkach, czasem również u mnie. Nie mniej dlaczego za takie "fajne" uznaje się przeklinanie w opowiadaniach? Skąd te wszystkie kurwy, dziwki i pieprzenia w Hogwarcie? Rozumiem, że autor bardzo chce, by uznane to zostało za takie... na czasie, ale jednak we wszystkich siedmiu tomach żadna z postaci nie przeklinała, a jednak tylu jest fanów tej książki! Więc? Po co te przekleństwa, drodzy ałtorzy?
W sumie może to dziwne, ale wychodzę z założenia, że pisać może każdy, pod warunkiem, że jest gotów na obiektywne opinie, zarówno te mega pozytywne, jak i te, które momentami sprawiają, że łzy napływają nam do oczu i chcemy wszystko rzucić w cholerę. Jeśli czujemy, że to sprawia Wam radość - róbcie to. Ale albo stosujcie się do uwag albo nie publikujcie. Lud będzie Wam wdzięczny. ;)

A ja tymczasem kończę. Coś czuję, że a very potter... fanfick, będzie w kilku częściach. Co Wy na to?

A Wy co myślicie o opowiadaniach? Czytacie? Piszecie? 
Podzielcie się swoimi opiniami!


Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:

* fragmenty tekstu pochodzą z bloga o zakazanej miłości Hermiony i Dracona
* ałtorzy są napisani specjalnie. Ja wiem, że są autorzy przez U nigdy przez Ł, chyba, że daleko im do prawdziwych twórców. Polecam książkę "Ałtorka"
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

15 komentarzy:

  1. Temat - bezbłędny. I nie mówię tego tylko ze względu na to, że sama jestem fanką HP. Chodzi raczej o to, co ludzie potrafią wymyślić na dany temat. Swojego czasu miałam dużo styczności z chociażby kontami fikcyjnymi na nk ( tak tak, byłam dzieckiem), ale nie zmienia to faktu, ze można było tam się nieźle pośmiać. Fakt faktem, kultura była o wiele większa niż w fanfickach, jakie można znaleźć teraz na blogach. W każdym razie, jestem za kontynuowaniem tego tematu, poprawiłaś mi tym nieźle humor. A fleksja i składania.. jakoś to będzie :)
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam konto na NK! Ach te czasy średniowiecza... :D. W takim razie postaram się kontynuować, muszę tylko zebrać jakieś odpowiednie materiały do drugiej części "a very potter... fanfick?", żeby równie dobrze się czytało.
      No ba, że fleksja i składnia jakoś się ułoży. Nie po to drukowałam taki stos notatek, żeby się teraz z nich nie nauczyć. :D.

      Usuń
  2. Bardzo lubię Harry'rgo Potter'a :)
    Świetny post :)

    Obs za obs? Jeśli tak to zaobserwuj mojego bloga i napisz mi w komentarzu, a ja UCZCIWIE się odwdzięczę :)
    http://hi-im-ola.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja droga... To jest naprawdę dobre i chyba ostatnia "reklama" blogaska na Hogwarcie cię zainspirowała... Bardzo się ciesze, że poruszyłaś ten temat, teraz tylko trzeba dotrzeć z tym przekazem do innych.
    Moja pierwsza wersja seviki tez była chujowa, ale chyba ogólnie pod względem stylu i błędów każdego rodzaju. Raczej Maryśki, aż takiej tam nie było.
    Musisz przyznać, że poruszyłaś tylko jedną kwestię, bo np w sevmione, dramione, lucmione etc. Herma jako nadal mugolka także się zmienia. Plus nie tylko ona. Mężczyźni także. Psychika... Ale może i o tym napiszesz.
    Btw. ja lubię blogaski, serio. Bez nich nie można byłoby się dowartościować C":
    Wybacz, za tak nieprzemyślany komentarz.
    Pozdrawiam,
    Marika Snape

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no skąd, wcale ta reklama mnie nie zainspirowała. :D. Powiem Ci, że kiedy tylko przeczytałam początek tego blogaska to wiedziałam, że po prostu muszę zrobić coś w tym kierunku. Tylko teraz jak dotrzeć z przekazem do reszty, skoro na grupach potterowskich nie da się udostępniać czegoś, co nie ma związku z HP?
      Och, każdy swoją pierwszą wersję opowiadania ma taką, że jak do niej powraca po pewnym czasie to łapie się za głowę albo wyrywa sobie włosy. No bo... Co? Jakim cudem JA napisałam/łem coś takiego? Ale spokojnie, jak zerkam sobie w Twoje rozdziały to widzę poprawę. :D.
      Oczywiście, że poruszyłam tylko jedną kwestię, dlatego chcę poruszyć jeszcze inne sprawy, no i inne fandomy! Spokojnie, na Sevmione również nie pozostawię suchej nitki. :D. Tylko najpierw muszę się za to zabrać jakoś, materiały pozbierać, żeby mieć się na czym oprzeć. No i wiadomo, działa to w dwie strony, bo Hermiona robi się inna i mężczyzna jej życia robi się inny. Mogłabym o tym mówić i mówić i mówić...
      Blogaski są fajne, jest o co się opierać. :D.

      Usuń
    2. Kobieto zajmę się tym + TO JEST O POTTERZE I TO JAK JAK NAJBARDZIEJ. Skoro można reklamować blogaski, to dlaczego nie można udostępniać czegoś ściśle z nimi związywanego? Ja ci pomogę, Kamana udostępni jak ją poprosisz. Spoko, reklama będzie.
      Właśnie... Ja płaczę nad pierwszymi rozdziałami, a co tu mówić o PIERWSZEJ wersji...;;
      Wiem, wiem. Kiedyś Frozenka (Antas) poruszyła na blogu temat pairingów i nieźle się to czytało. Inne fandomy? Jakie? Jestem ciekawa bardzo. .o.
      Są, jest ich mnóstwo :D

      Usuń
    3. Nawet ja płaczę nad swoimi pierwszymi tekstami. A za parę lat pewnie będę płakać nad tymi, które tworzę obecnie. Cóż, próbuję to reklamować wszędzie gdzie się da, ale zobaczymy jak mi to tam wyjdzie. Póki co czuję, że to jednak jest TEN temat, czyli coś interesującego. No i zawsze może trafić do ludzi. Może.
      Inne fandomy to myślałam coś o Igrzyskach Śmieci, Percym Jacksonem, Zmierzchem... Opowiadań jest mnóstwo, więc może coś tam uda mi się wymyślić. :D. Albo znaleźć. Nie chcesz mi podrzucić jeszcze czegoś fajnego? :D.

      Usuń
  4. Bardzo dobry tekst.
    Sama pisze i czytam opowiadania z HP. Ja także zaczynałam na onecie i pisałam o Hermionie i Ginny, które były córkami Voldemorta. I praktycznie nie miały, wad, wszystko im szło jak z płatka, przyjaciele się odwrócili, pojawiają się nowi, a Ron jest mega chamem ( a to, bo akurat go nie lubię, ale mniejsza). I chyba masz rację, większość tak zaczynała....A o moich błędach nawet wolę nie wspominać....
    Aczkowiek jak dla mnie i wśród blogasków znajdą się wyjątki. Teraz nawet nie mam linku, ale przed formatem kompa miałam zapisany do opka, gdzie styl pisania był raczej kiepski, autorka robiła sporo błędów, ale za to miała całkiem niezłą fabułę... I to sprawiło, że czytałam jej blogaska.
    Czekam na dalszą część! :D
    Pozdrawiam!
    Ruciakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto nie zaczynał opowiadaniami o Mary Sue (tudzież w drugą stronę, gdzie postać biedna, nic jej nie wychodzi, brzydka, nikt jej nie lubi, nikt jej nie chce, nikt jej nie kocha... Wróć, to na kolejny post!) ;). Też zaczynałam baaardzo słabo. Rona bardzo, bardzo nie lubię, więc nigdy nie ma dobrej roli w moich tekstach. Zwykle kończy w związku z Lavender, bo według mnie bardzo do siebie pasowali.
      Fabuła to co innego, jeśli dobra to czasem da się przymknąć oko jeśli chodzi o błędy i całą otoczkę (nieudaną). No cóż, dawno nie trafiłam na takiego, który to język ma słaby, a fabułę dobrą. Raczej w ostatnim czasie dobry język idzie z dobrą fabułą, a słaby język z brakiem fabuły...
      Dalsza część już niedługo! ;)

      Usuń
  5. Hihi.. cudowne :) Jest jednocześnie zabawne patrząc z strony czytającego. Jestem pewna, że sama miałaś ogromny ubaw pisząc to.

    OdpowiedzUsuń
  6. Temat świetny i napisany również świetnie :) Jednak przez cały czas, kiedy czytałam wpis, czułam pewną obawę...Czy ja również zaliczam się do autorek blogasków? ;)
    Liczę na kolejne wpisy, bo może wyjść z tego naprawdę przyjemna seria.
    Pozdrawiam i życzę weny!

    [slizgonska-krew]
    [spalonyteatr]
    [zdemoralizowana-blondynka]

    OdpowiedzUsuń
  7. To takie oryginalne, że piszesz jednocześnie opowiadanie jak i stronę osoby czytającej - pogratulować pomysłu :)
    http://lovett-lov.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam, że z perspektywy piszącego i czytającego będzie to dużo lepsze. ;). Piszę, ale wiem, że mogłabym pisać lepiej. Sama popełniam błędy różnego rodzaju, tworzę momentami karykaturalne postacie, wiadomo. Chcę więc pokazać, że błędy są wszędzie, ale można coś z nimi zrobić. ;).

      Usuń
  8. Świetnie to wszystko przedstawiłaś, co prawda ja bym jeszcze od siebie coś dodała, ale wiadomo, to ja, nie krytykuję ludzi tak łagodnie :D
    Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy: długi fragment opowiadania, gdzie Hermiona jest córką Snape'a - czytałam to opowiadanie sto lat temu i w momencie, gdy wspomniałaś o nagłej zmianie Granger, właśnie ten blog mi wpadł do głowy :D I bardzo BARDZO chętnie poczytam sobie kolejne części "a very potter... fanfick", bo chyba jeszcze nie wyczerpałaś tematu. Myślałaś o tym, żeby stworzyć posta "poradnikowego" dla początkujących?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo chętnie dodałabym więcej, ale nie chciałam zanudzać czytelników, którzy, niestety, nie lubią czytać długich postów. ;). Ale zamierzam to kontynuować, więc mam nadzieję, że wyczerpię cały temat, ale to dopiero za kilka postów. Zobaczymy tylko jak mi tam to wszystko wyjdzie. ;).
      "a very potter... fanfick" będzie miało na pewno kontynuację, a co do posta "poradnikowego" dla początkujących to myślę, że się na to zdecyduję. Wcześniej jakoś o tym nie pomyślałam, ale to cudowny pomysł, dziękuję!

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.