11.01.2015

zaczynam od nowa!

Dzień dobry!

Miałam znowu chwilowy zastój, ale to minęło. Styczeń i luty zapewne miną mi pod znakiem małej aktywności, ale od marca już powinnam ruszyć, w dodatku z postami mającymi związek ze ślubami. Co Wy na to? Zobaczymy jeszcze jak mi to wszystko wyjdzie. Czasowo przede wszystkim. Póki co zaczyna się okres zaliczeń i sesji, będzie dosyć ciężko, ale może damy radę. Mam nadzieję! Dzisiaj jednak przychodzę do Was z postem, który od dawna krążył mi po głowie. 

ZACZYNAM OD NOWA!


No właśnie. Ile razy sobie to powtarzacie? W życiu codziennym, w życiu internetowym? Zawsze gdzieś pojawia się ta sama myśl. Zacznę od nowa dodawać zdjęcia na instagramie - ciach, usuwamy wszystko, zaczynamy od nowa. Ta sama myśl pojawia się przy prowadzeniu bloga - kasujemy wszystkie posty i piszemy od początku. Tutaj chciałam zrobić to już kilka razy, ale zawsze myślę, że chcę wracać do starych postów, które nie miały ładu i składu, ale były. Chcę wiedzieć jak się zmieniam. Chcę móc za kilka lat usiąść przed komputerem i przeczytać co pisałam, gdy byłam na studiach. Prawdopodobnie za kilka lat ten blog nie będzie już aktywny, możliwe, że już nic nie pojawi się tutaj. Ale on będzie, bo fajnie będzie mi do tego wszystkiego wrócić. Kiedyś.

Nie mniej jednak - ja też usuwałam. Działo się to z photoblogiem, stało się także z blogiem. Nie tym, ale takim z opowiadaniem. Gdy nie umiałam ruszyć z kolejnym rozdziałem stwierdziłam, że usunę wszystkie rozdziały i zacznę od nowa. Skończyło się na tym, że zamiast dziewięciu części na blogu jest teraz tylko jedna, a ja od roku już nic nie dodaję. Obiecałam sobie jednak, że jeszcze do tego wrócę, a na blogu pojawią się wszystkie części. Nie tylko dziewięć pierwszych, ale także cała reszta, aż do epilogu. Chcę kończyć to, co zaczęłam. Bo myślę, że warto. 

Czuję, że usuwając posty z bloga usunęłabym pewną część swojej historii. No i znając moje możliwości nie byłabym już w stanie wrócić do niego z taką samą częstotliwością, z jaką obecnie dodaję posty. Co oznacza, że w końcu blog poszedłby w całkowite zapomnienie, a to byłoby, niestety, bardzo smutne. Wolałabym już go usunąć niż zostawić takiego smętnie wiszącego w sieci. 

Instagram jest dla mnie źródłem wspomnień. Mogę dodawać tam wszystkie zdjęcia, jakie zrobiłam. Pokazywać wszystko, co mnie otacza, co cieszy bądź smuci. Najwięcej tam jest, oczywiście, krajobrazów, ale zdarzają się również inne rzeczy. Różne. Tam jest wszystko. Na chwilę obecną znajduje się tam 965 zdjęć, mimo iż do 31 grudnia 2014 roku chciałam dobić do całego 1000 zdjęć. Nie udało się, ale to nie przekreśla tego, że do końca tego roku zamierzam dobić do dwóch tysięcy. Prawdopodobnie mi się to nie uda, tak jak tym razem, ale to nic. Spróbuję. Przecież za próbowanie nikomu nie zrobiono krzywdy, prawda?

Ostatnio o tym coraz częściej myślę, bo jest nowy rok, a ten rok ma być dla mnie rokiem zmian. Tylko czy potrzebuję właśnie takich zmian, jak usuwanie wszystkiego i zaczynanie od nowa? Czy nie lepiej odciąć się grubą linią od tego, co było i zacząć od nowa, bez tracenia przeszłości? Na chwilę obecną myślę, że to lepsza opcja. Więc trzymam się tego, co było i ruszam dalej, zostawiając wszystkie posty, zdjęcia i wspomnienia za sobą. Bo przecież to, że coś się zakończyło, nie oznacza, że od razu trzeba to usuwać ze swojego życia. Prawda?



A wy? Macie czasem ochotę rozpocząć coś od nowa?
Zdarza wam się czasem coś usuwać?



Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

8 komentarzy:

  1. Myślę, że szkoda tak wszystko usuwać, chociaż sama kilka razy tak zrobiłam :) Może nie żałuję, ale nie mam już dostepu do starych wpisów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam przez jakieś trzy tygodnie bloga na onecie i usunęłam go zakładając na blogspocie, ale czy ja wiem czy to było rozpoczęcie od nowa? moim zdaniem to ja cały czas zaczynam :D
    ciekawy blog
    zapraszam do mnie

    http://iknowtheuk.blogspot.co.uk/2015/01/nowe-oblicze-i-nowy-problem.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojjjj, często mam ochotę żeby zacząć coś od nowa, bardzo często.
    Trzymam kciuki za nowy początek! :)


    www.studencki-lifestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj, często mam zacząć coś jeszcze raz, zresetować. Rozumiem Cię w tym ;))
    I powodzenia :*
    http://gladmalm.blogspot.com/
    A w wolnej chwili zapraszam do mnie! Dopiero zaczynam

    OdpowiedzUsuń
  5. Często mam ochotę zacząć coś od nowa ale czasami rezygnuję, bo stwierdzam, że naprawdę nie jest mi to potrzebne do szczęścia, a czasem walczę ;D
    Pozdrawiam i życzę powodzenia ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajnie,że wracasz! :-) , warto...:-) fajnie sie czyta Twoje posty,czekam na kolejne :-) Buziaki Kochana :-)
    Może obs? zacznij i daj znać:

    http://nataliazarzycka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ja kiedys usunelam bloga, ktorego pisalam pare lat. zaluje do teraz...

    www.xavilove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.