25.01.2015

styczniowe inspiracje.

Good morning!

Postanowiłam wrócić do inspiracji, ale już nie niedzielnych, a całomiesięcznych. Myśkiedyślę, że tak będzie dużo ciekawiej niż co niedzielę. No i tak długo już nic w tym stylu nie pisałam... Więc zapraszam Was dzisiaj, na styczniowe inspiracje. Coś czuję, że już nic mnie w tym miesiącu nie zainspiruje tak, jak do tej pory. 

STYCZNIOWE INSPIRACJE


powracająca zima.

Raz jest pogoda typowo wiosenna, innym razem śnieg sypie jak głupi. Czasem zastanawiam się jak ubrać się rano, bo nie wiem co mnie czeka, gdy wieczorem będę wracać do domu. Głupie uczucie. Nie mniej jednak pewnie większość dzieci i młodzieży mających ferie, cieszy się z powodu prawdziwej zimy. Nic dziwnego. Też bym się cieszyła, gdybym miała ferie, a nie musiała w śniegu czekać na autobus, iść chodnikiem, ślizgać się jak głupia. To nie tak, że nie lubię zimy. Bo zima mnie pozytywnie nastraja, uwielbiam śnieg, kojarzy mi się on z cudownymi wspomnieniami z dzieciństwa. No i kojarzy się z cudownym klimatem - za oknem śnieg, a w domu ciepły kocyk, zapachowe świeczki i kubek gorącej czekolady. Czy może być lepiej?
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.

Patrycja.

Od gimnazjum poszukiwałam utworu, w którym mowa byłaby o dziewczynie, noszącej moje imię. Szukałam wierszy, piosenek i książek. Nic nie było, kompletnie nic. Aż w końcu pojawił się taki okres, gdy w internecie znalazłam kilka wierszy, a niedawno znalazłam książkę o zacnym tytule "Patrycja" i stwierdziłam, że po prostu muszę ją przeczytać. Chcę wiedzieć jaką osobą jest główna bohaterka, nosząca moje imię. I wiecie co? Zakochałam się w tej książce! Jest lekka i przyjemna, zabawna. I mogę się w końcu pochwalić, że gdzieś także są bohaterki o imieniu Patrycja. I nie są okropnymi sukami. 
zdjęcie pochodzi ze strony ALLEGRO


throw back single.

Nowo powstały blog. Zwykle gdy zaczynamy coś pisać robimy to, bo dana chwila w naszym życiu nas do tego zmusza. I tak samo jest w tym przypadku. Autorka bloga przeżywa ponowne bycie singlem, stąd też taka a nie inna nazwa bloga. Ale mimo dosyć niemiłej sytuacji - aż chce się czytać co się dzieje. Bo jest napisane lekko, autoironicznie, cynicznie. Czyli tak, jak tygryski lubią najbardziej. Niby są dopiero trzy posty, ale mam takie dziwne przeczucie, że ten blog dopiero się rozkręca i niedługo to będzie naprawdę COŚ. Wpadajcie TUTAJ, nie pożałujecie! 
zdjęcie pochodzi ze strony WEHEARTIT


wax.

Moje włosy zaczęły wypadać, znowu, jak głupie. Coś postanowiłam z tym zrobić, zanim zostanę łysa. Póki co zastosowałam odżywkę tylko dwa razy, ale zamierzam używać jej co dwa, może trzy dni. Za miesiąc zobaczymy jaka będzie różnica między tym, co jest teraz, a tym, co będzie. Bo mam nadzieję, że będzie. Macie może jakieś sposoby godne polecenia? No wiecie, na wypadające włosy, łamiące paznokcie i tak dalej? 
zdjęcie pochodzi ze strony SHEA


zakupy.

W styczniu wydałam na nowe ubrania mnóstwo, mnóstwo pieniędzy. Ale dzięki temu w mojej szafie pojawiły się trzy nowe, koronkowe sukienki, para marmurkowych jeansów, trzy tuniki, dwa kominy i parę innych rzeczy, o których wspominać wcale nie muszę. No i, najważniejsze. Pojawiło się więcej, więcej czerwieni! Uwielbiam czerwień, dlatego też zamierzam celować w ten kolor, jeśli chodzi o sukienkę na wesele kuzynki. Bo czerwień jest cudowna.
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


słoik szczęścia.

Gdzieś na facebooku dotarła do mnie wieść o słoiku szczęścia. Początkowo jakoś nie zwróciłam na to uwagi, ale gdy wiadomość podesłała mi kolejna osoba stwierdziłam, że najwyższa pora dowiedzieć się o czym mówią. Dowiedziałam się i skorzystałam z tego. Mam teraz, dzięki temu, słoiczek szczęścia. A raczej dosyć spory, ozdobny słoik. Codziennie wrzucam do niego kartkę w innym kolorze. Dawno, dawno temu kupiłam sobie cały bloczek karteczek w dziesięciu kolorach. Teraz przynajmniej mogę je jakoś wykorzystać. Mam tylko nadzieję, że dalej będę dokładać do słoika te karteczki. Myślicie, że dam radę?
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


jedzenie fit.

Kupiłam sobie muesli. Mniej więcej... całą masę. Trzy duże, nie pamiętam ile małych paczek. Te z błonnikiem działają bardzo. Uznałam, że muszę w końcu skupić się na tym, co jem, bo jak jem inaczej, niż wymaga mój organizm, to potem bolą mnie stawy. Nie wiem ile wspólnego ma jedzenie ze stawami, ale widocznie coś ma. W każdym razie poszłam do sklepu zakupić coś bardzo niezdrowego. Skończyło się na muesli, więc trochę nie wpasowałam się w temat, ale ja to ja. No i najwyższa pora wypróbować te wszystkie mieszanki na zalewanie mlekiem czy wodą, bo zamierzam pozabierać takie paczki, jak już pojadę na obóz.
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


parafrazując...

Ostatnio nie było wyboru i trzeba było coś z tym wszystkim zrobić. Na zajęcia z poetyki piosenki musiałam sparafrazować Grawitację Justyny Steczkowskiej (nigdy więcej Steczkowskiej), natomiast na zajęcia z kanonu literatury światowej miałam napisać Pochwałę Abrahama na wzór tej biblijnej bądź tej, napisanej przez Kierkegarda. Nie było to łatwe, ale jakoś dałam radę, z jednym i z drugim. Za Grawitację mam piąteczkę, a na ocenę z kanonu jeszcze czekam. Ale wiecie, tak coś sobie czuję, że parafrazowanie nie jest moją bajką...
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


koronka.

Kocham koronkę. Nie ważne w czym, ważne, że jest. W mojej szafie coraz więcej rzeczy ma wstawki koronkowe, a nawet cztery sukienki są tylko i wyłącznie z koronki. Na wesele kuzynki też planuję koronkowe wstawki w sukience mojego projektu. Tylko najpierw muszę wybrać projekt, później muszę znaleźć dobrą krawcową, a potem będziecie mogli zobaczyć efekty na instagramie. No i może tutaj. W każdym razie koronka jest czymś cudownym i jeśli widzę coś, co mogę kupić - nawet się nie zastanawiam.
zdjęcie pochodzi ze strony WEHEARTIT


1000 zdjęć na instagramie.

To było moje postanowienie noworoczne w 2014 roku, niestety się nie udało. Brakło mi chyba pięćdziesięciu zdjęć, niestety. Ale wczoraj, na całe szczęście, udało mi się przekroczyć ten magiczny próg czterech cyfr! Teraz już z górki. Jeśli codziennie będę dodawać przynajmniej trzy zdjęcia to na pewno uda mi się przekroczyć dwa tysiące nim skończy się rok 2015. Super! Przynajmniej dla mnie. Dzisiaj napadało jeszcze więcej śniegu, więc coś na pewno się pojawi... Jeśli chcecie - możecie podać w komentarzu swoje instagramy. Na pewno odwiedzę, coś polubię, skomentuję. ;).  
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


spotkania przy kawie.

W tym miesiącu trochę częściej niż do tej pory chodziłam ze znajomymi na kawę. Nie było to tak jak kiedyś, że kawa na szybko, szybko. Pół godziny i po spotkaniu. Nie. Z Justyną prawie trzy godziny spędziłyśmy razem, a z Pawłem siedzieliśmy jeszcze pół godziny po zamknięciu kawiarni. Było warto. Takie spotkania są cudowne, wiecie? A teraz mam nadzieję, że niedługo spotkam się z moją Aleksandrą. Na kawie bądź na zwykłych babskich plotach! ;).
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


W sumie mogłabym się dalej inspirować. Wydarzyło się w styczniu naprawdę, naprawdę wiele rzeczy. W większości były to rzeczy fajne, ale wiecie, różnie to bywa. Wybrałam te najważniejsze, moim zdaniem, rzeczy. A co Was inspirowało w styczniu? Co spotkało miłego?



Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

8 komentarzy:

  1. Muszę teraz poszukać inspiracji dla siebie , właśnie stwierdziłam że trochę mi ich brakuje .Zapraszam w wolnej chwili Mój Blog . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps; Dołączam do obserwatorów i idę poczytać poprzednie wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie, nie, nie! Tylko nie produkty udające mleko kiedy zaleje sie je woda! To najgorsze co możemy robic swojemu brzuchowi! Nie każde musli jest zdrowe, trzeba czytać etykiety. Poza tym czerwień i koronki to coś co lubię! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam je na spróbowanie, by wiedzieć, co mogę wziąć na obóz. Dwa lata temu kupiłam sobie owsiankę zalewaną wodą. TAKIEJ chemii jeszcze nigdy nie jadłam. Nawet to musli nie przebija. Było... okropne. Fuj, po prostu fuj. Niestety, jak już kupiłam - trzeba zjeść. ;).

      Usuń
  4. Zasadniczo to museli to też nie jest zdrowe, lepiej zrobić samemu :) zazdroszczę lekkości pisania tak swoją drogą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajna nazwa bloga :D

    http://mikolaj-jaskot.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. też bardzo lubię koronkę! sukienka, która pokazałaś bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koronka jest najlepsza <3. A taką sukienkę bardzo chciałabym mieć. Mam nieco podobną. Może taką sobie uszyję w tym roku... ;).

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.