25.01.2015

styczniowe inspiracje.

Good morning!

Postanowiłam wrócić do inspiracji, ale już nie niedzielnych, a całomiesięcznych. Myśkiedyślę, że tak będzie dużo ciekawiej niż co niedzielę. No i tak długo już nic w tym stylu nie pisałam... Więc zapraszam Was dzisiaj, na styczniowe inspiracje. Coś czuję, że już nic mnie w tym miesiącu nie zainspiruje tak, jak do tej pory. 

STYCZNIOWE INSPIRACJE


powracająca zima.

Raz jest pogoda typowo wiosenna, innym razem śnieg sypie jak głupi. Czasem zastanawiam się jak ubrać się rano, bo nie wiem co mnie czeka, gdy wieczorem będę wracać do domu. Głupie uczucie. Nie mniej jednak pewnie większość dzieci i młodzieży mających ferie, cieszy się z powodu prawdziwej zimy. Nic dziwnego. Też bym się cieszyła, gdybym miała ferie, a nie musiała w śniegu czekać na autobus, iść chodnikiem, ślizgać się jak głupia. To nie tak, że nie lubię zimy. Bo zima mnie pozytywnie nastraja, uwielbiam śnieg, kojarzy mi się on z cudownymi wspomnieniami z dzieciństwa. No i kojarzy się z cudownym klimatem - za oknem śnieg, a w domu ciepły kocyk, zapachowe świeczki i kubek gorącej czekolady. Czy może być lepiej?
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.

Patrycja.

Od gimnazjum poszukiwałam utworu, w którym mowa byłaby o dziewczynie, noszącej moje imię. Szukałam wierszy, piosenek i książek. Nic nie było, kompletnie nic. Aż w końcu pojawił się taki okres, gdy w internecie znalazłam kilka wierszy, a niedawno znalazłam książkę o zacnym tytule "Patrycja" i stwierdziłam, że po prostu muszę ją przeczytać. Chcę wiedzieć jaką osobą jest główna bohaterka, nosząca moje imię. I wiecie co? Zakochałam się w tej książce! Jest lekka i przyjemna, zabawna. I mogę się w końcu pochwalić, że gdzieś także są bohaterki o imieniu Patrycja. I nie są okropnymi sukami. 
zdjęcie pochodzi ze strony ALLEGRO


throw back single.

Nowo powstały blog. Zwykle gdy zaczynamy coś pisać robimy to, bo dana chwila w naszym życiu nas do tego zmusza. I tak samo jest w tym przypadku. Autorka bloga przeżywa ponowne bycie singlem, stąd też taka a nie inna nazwa bloga. Ale mimo dosyć niemiłej sytuacji - aż chce się czytać co się dzieje. Bo jest napisane lekko, autoironicznie, cynicznie. Czyli tak, jak tygryski lubią najbardziej. Niby są dopiero trzy posty, ale mam takie dziwne przeczucie, że ten blog dopiero się rozkręca i niedługo to będzie naprawdę COŚ. Wpadajcie TUTAJ, nie pożałujecie! 
zdjęcie pochodzi ze strony WEHEARTIT


wax.

Moje włosy zaczęły wypadać, znowu, jak głupie. Coś postanowiłam z tym zrobić, zanim zostanę łysa. Póki co zastosowałam odżywkę tylko dwa razy, ale zamierzam używać jej co dwa, może trzy dni. Za miesiąc zobaczymy jaka będzie różnica między tym, co jest teraz, a tym, co będzie. Bo mam nadzieję, że będzie. Macie może jakieś sposoby godne polecenia? No wiecie, na wypadające włosy, łamiące paznokcie i tak dalej? 
zdjęcie pochodzi ze strony SHEA


zakupy.

W styczniu wydałam na nowe ubrania mnóstwo, mnóstwo pieniędzy. Ale dzięki temu w mojej szafie pojawiły się trzy nowe, koronkowe sukienki, para marmurkowych jeansów, trzy tuniki, dwa kominy i parę innych rzeczy, o których wspominać wcale nie muszę. No i, najważniejsze. Pojawiło się więcej, więcej czerwieni! Uwielbiam czerwień, dlatego też zamierzam celować w ten kolor, jeśli chodzi o sukienkę na wesele kuzynki. Bo czerwień jest cudowna.
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


słoik szczęścia.

Gdzieś na facebooku dotarła do mnie wieść o słoiku szczęścia. Początkowo jakoś nie zwróciłam na to uwagi, ale gdy wiadomość podesłała mi kolejna osoba stwierdziłam, że najwyższa pora dowiedzieć się o czym mówią. Dowiedziałam się i skorzystałam z tego. Mam teraz, dzięki temu, słoiczek szczęścia. A raczej dosyć spory, ozdobny słoik. Codziennie wrzucam do niego kartkę w innym kolorze. Dawno, dawno temu kupiłam sobie cały bloczek karteczek w dziesięciu kolorach. Teraz przynajmniej mogę je jakoś wykorzystać. Mam tylko nadzieję, że dalej będę dokładać do słoika te karteczki. Myślicie, że dam radę?
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


jedzenie fit.

Kupiłam sobie muesli. Mniej więcej... całą masę. Trzy duże, nie pamiętam ile małych paczek. Te z błonnikiem działają bardzo. Uznałam, że muszę w końcu skupić się na tym, co jem, bo jak jem inaczej, niż wymaga mój organizm, to potem bolą mnie stawy. Nie wiem ile wspólnego ma jedzenie ze stawami, ale widocznie coś ma. W każdym razie poszłam do sklepu zakupić coś bardzo niezdrowego. Skończyło się na muesli, więc trochę nie wpasowałam się w temat, ale ja to ja. No i najwyższa pora wypróbować te wszystkie mieszanki na zalewanie mlekiem czy wodą, bo zamierzam pozabierać takie paczki, jak już pojadę na obóz.
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


parafrazując...

Ostatnio nie było wyboru i trzeba było coś z tym wszystkim zrobić. Na zajęcia z poetyki piosenki musiałam sparafrazować Grawitację Justyny Steczkowskiej (nigdy więcej Steczkowskiej), natomiast na zajęcia z kanonu literatury światowej miałam napisać Pochwałę Abrahama na wzór tej biblijnej bądź tej, napisanej przez Kierkegarda. Nie było to łatwe, ale jakoś dałam radę, z jednym i z drugim. Za Grawitację mam piąteczkę, a na ocenę z kanonu jeszcze czekam. Ale wiecie, tak coś sobie czuję, że parafrazowanie nie jest moją bajką...
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


koronka.

Kocham koronkę. Nie ważne w czym, ważne, że jest. W mojej szafie coraz więcej rzeczy ma wstawki koronkowe, a nawet cztery sukienki są tylko i wyłącznie z koronki. Na wesele kuzynki też planuję koronkowe wstawki w sukience mojego projektu. Tylko najpierw muszę wybrać projekt, później muszę znaleźć dobrą krawcową, a potem będziecie mogli zobaczyć efekty na instagramie. No i może tutaj. W każdym razie koronka jest czymś cudownym i jeśli widzę coś, co mogę kupić - nawet się nie zastanawiam.
zdjęcie pochodzi ze strony WEHEARTIT


1000 zdjęć na instagramie.

To było moje postanowienie noworoczne w 2014 roku, niestety się nie udało. Brakło mi chyba pięćdziesięciu zdjęć, niestety. Ale wczoraj, na całe szczęście, udało mi się przekroczyć ten magiczny próg czterech cyfr! Teraz już z górki. Jeśli codziennie będę dodawać przynajmniej trzy zdjęcia to na pewno uda mi się przekroczyć dwa tysiące nim skończy się rok 2015. Super! Przynajmniej dla mnie. Dzisiaj napadało jeszcze więcej śniegu, więc coś na pewno się pojawi... Jeśli chcecie - możecie podać w komentarzu swoje instagramy. Na pewno odwiedzę, coś polubię, skomentuję. ;).  
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


spotkania przy kawie.

W tym miesiącu trochę częściej niż do tej pory chodziłam ze znajomymi na kawę. Nie było to tak jak kiedyś, że kawa na szybko, szybko. Pół godziny i po spotkaniu. Nie. Z Justyną prawie trzy godziny spędziłyśmy razem, a z Pawłem siedzieliśmy jeszcze pół godziny po zamknięciu kawiarni. Było warto. Takie spotkania są cudowne, wiecie? A teraz mam nadzieję, że niedługo spotkam się z moją Aleksandrą. Na kawie bądź na zwykłych babskich plotach! ;).
zdjęcie mojego autorstwa, pochodzi ze strony INSTAGRAM.


W sumie mogłabym się dalej inspirować. Wydarzyło się w styczniu naprawdę, naprawdę wiele rzeczy. W większości były to rzeczy fajne, ale wiecie, różnie to bywa. Wybrałam te najważniejsze, moim zdaniem, rzeczy. A co Was inspirowało w styczniu? Co spotkało miłego?



Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:

Czytaj dalej:
8 komentarzy
Udostępnij:

11.01.2015

zaczynam od nowa!

Dzień dobry!

Miałam znowu chwilowy zastój, ale to minęło. Styczeń i luty zapewne miną mi pod znakiem małej aktywności, ale od marca już powinnam ruszyć, w dodatku z postami mającymi związek ze ślubami. Co Wy na to? Zobaczymy jeszcze jak mi to wszystko wyjdzie. Czasowo przede wszystkim. Póki co zaczyna się okres zaliczeń i sesji, będzie dosyć ciężko, ale może damy radę. Mam nadzieję! Dzisiaj jednak przychodzę do Was z postem, który od dawna krążył mi po głowie. 

ZACZYNAM OD NOWA!


No właśnie. Ile razy sobie to powtarzacie? W życiu codziennym, w życiu internetowym? Zawsze gdzieś pojawia się ta sama myśl. Zacznę od nowa dodawać zdjęcia na instagramie - ciach, usuwamy wszystko, zaczynamy od nowa. Ta sama myśl pojawia się przy prowadzeniu bloga - kasujemy wszystkie posty i piszemy od początku. Tutaj chciałam zrobić to już kilka razy, ale zawsze myślę, że chcę wracać do starych postów, które nie miały ładu i składu, ale były. Chcę wiedzieć jak się zmieniam. Chcę móc za kilka lat usiąść przed komputerem i przeczytać co pisałam, gdy byłam na studiach. Prawdopodobnie za kilka lat ten blog nie będzie już aktywny, możliwe, że już nic nie pojawi się tutaj. Ale on będzie, bo fajnie będzie mi do tego wszystkiego wrócić. Kiedyś.

Nie mniej jednak - ja też usuwałam. Działo się to z photoblogiem, stało się także z blogiem. Nie tym, ale takim z opowiadaniem. Gdy nie umiałam ruszyć z kolejnym rozdziałem stwierdziłam, że usunę wszystkie rozdziały i zacznę od nowa. Skończyło się na tym, że zamiast dziewięciu części na blogu jest teraz tylko jedna, a ja od roku już nic nie dodaję. Obiecałam sobie jednak, że jeszcze do tego wrócę, a na blogu pojawią się wszystkie części. Nie tylko dziewięć pierwszych, ale także cała reszta, aż do epilogu. Chcę kończyć to, co zaczęłam. Bo myślę, że warto. 

Czuję, że usuwając posty z bloga usunęłabym pewną część swojej historii. No i znając moje możliwości nie byłabym już w stanie wrócić do niego z taką samą częstotliwością, z jaką obecnie dodaję posty. Co oznacza, że w końcu blog poszedłby w całkowite zapomnienie, a to byłoby, niestety, bardzo smutne. Wolałabym już go usunąć niż zostawić takiego smętnie wiszącego w sieci. 

Instagram jest dla mnie źródłem wspomnień. Mogę dodawać tam wszystkie zdjęcia, jakie zrobiłam. Pokazywać wszystko, co mnie otacza, co cieszy bądź smuci. Najwięcej tam jest, oczywiście, krajobrazów, ale zdarzają się również inne rzeczy. Różne. Tam jest wszystko. Na chwilę obecną znajduje się tam 965 zdjęć, mimo iż do 31 grudnia 2014 roku chciałam dobić do całego 1000 zdjęć. Nie udało się, ale to nie przekreśla tego, że do końca tego roku zamierzam dobić do dwóch tysięcy. Prawdopodobnie mi się to nie uda, tak jak tym razem, ale to nic. Spróbuję. Przecież za próbowanie nikomu nie zrobiono krzywdy, prawda?

Ostatnio o tym coraz częściej myślę, bo jest nowy rok, a ten rok ma być dla mnie rokiem zmian. Tylko czy potrzebuję właśnie takich zmian, jak usuwanie wszystkiego i zaczynanie od nowa? Czy nie lepiej odciąć się grubą linią od tego, co było i zacząć od nowa, bez tracenia przeszłości? Na chwilę obecną myślę, że to lepsza opcja. Więc trzymam się tego, co było i ruszam dalej, zostawiając wszystkie posty, zdjęcia i wspomnienia za sobą. Bo przecież to, że coś się zakończyło, nie oznacza, że od razu trzeba to usuwać ze swojego życia. Prawda?



A wy? Macie czasem ochotę rozpocząć coś od nowa?
Zdarza wam się czasem coś usuwać?



Od teraz można mnie śledzić także na facebooku, zapraszam:

Czytaj dalej:
8 komentarzy
Udostępnij:

05.01.2015

podsumowanie zimowego wyzwania.

Dzień dobry!

Dzisiaj przychodzę do Was z krótkim podsumowaniem zimowego wyzwania fotograficznego stworzonego przez autorkę bloga jest-rudo. Jako iż bardzo lubię fotografię to postanowiłam zebrać w końcu wszystkie zdjęcia, wrzucone w ostatnim czasie na instagram, z dopasowaniem do wszystkich trzydziestu zadań. Nie wiem czy wpasowałam się kreatywnie w to, co miałam, ale ważne, że było sporo zabawy. Przynajmniej dla mnie. Dzisiaj tworzę Wam drobne podsumowanie i zaznaczam, że w następnym wyzwaniu mój udział będzie bardziej aktywny niż w tym. ;).

1. w oknie

Zdjęcie parkingu na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, zrobione w piątek koło 13, z okna sali na trzecim piętrze. Jak to nazwała Ilona - TETRIS. Coś w tym jest, ale stają krzywo, by się przypadkiem linijka nie skasowała. Lubię zdjęcia w tym stylu. Mają swój klimat i bywają używane częściej niż raz.

2. kubek

Potargowa kawa w My Coffee Heaven razem z Pawłem. To tam doszliśmy do wniosku, że do następnego spotkania muszę przeczytać całą pierwszą serię Percy'ego Jacksona. Oczywiście słowa dotrzymałam i już na następnej kawie pożyczałam od niego kolejne pięć tomów. Na powyższym zdjęciu kawa z zimowej serii - pomarańczowe latte.

3. płomień

Moja ulubiona świeczka. Dostałam ją w prezencie jakieś pięć lat temu i jeszcze dwa lata temu zmieniała kolory. Teraz już chyba jej bateryjki wysiadły, ale ogień dalej ten sam. Piękny. Kocham świeczki.

4. blisko

Bardzo dawno temu, na kole fotograficznym w pierwszej klasie liceum. Sześć lat temu. Zmieniłam się, ja uważam, że na plus, nie wiem jak inni. Blisko z kucykiem, wtedy jeszcze nie byłam pewna czy aby na pewno chcę mieć jakikolwiek kontakt z końmi. Mimo iż piękne zawsze wydawały mi się odrobinę przerażające. A potem jeden z nich podbił mi oko...

5. na okrągło

Jazz club Hipnoza. Katowice, plac Sejmu Śląskiego. Czasem puszczają te koła w ruch, nieźle idzie się zahipnotyzować, wiecie? Zdjęcie z jakiegoś tam spotkania z Iloną i Magdą.

6. w bieli

Moja bombka 3D, jeszcze odkryta. Słabe światło, ale w bieli jest, jak najbardziej. Teraz już została zamknięta w swojej plastikowej otoczce i mogłabym tutaj wrzucić zdjęcie. Ale już nie wyglądałoby tak żywo jak to powyżej. Jestem dumna z tej bombki, to moja druga taka. Może w końcu zacznę je robić częściej? Więcej?

7. jak słodko

Słodka pani Mikołajowa z tegorocznych świąt. No sami powiedzcie, czy to nie jest przepiękny, przesłodki wygląd?

8. tylko zimą

Tylko zimą jest śnieg. Ponoć. Chociaż nie tak dawno temu był nawet na Wielkanoc. Ale powyżej piękny biały śnieg. W dodatku w Wiśle, dwa lata temu. Fajny to był czas, miłe to były wspomnienia. Lubię zimę, ale tylko wtedy, kiedy nie ma naprawdę wielkiego mrozu albo kiedy nie muszę stać na przystanku w śniegu po kolana.

9. kształty

To chyba było moje największe pole do popisu. Kształty. Tak naprawdę to zdjęcie mogło być wszystkim. Wszystko jest kształtem. Książka, szczotka do włosów, zeszyt, znak drogowy, kubek, jakiś kosmetyk. To mogło być wszystko. A ja wybrałam zmieniacz czasu z Harry'ego Pottera i lampki na choinkę. Kształty i kolory.

10. przy tobie

Przy tobie. Dawno, dawno temu zajmowałam się małą, która ciągnęła do mojego telefonu. Ostatecznie skończyło się na tym, że mamy taki "rodzinne" zdjęcie. Dziecięca słitfocia z rąsi.

11. autoportret

Nigdy nie byłam mistrzem zdjęć z ręki. W ogóle jestem mało fotogeniczna, co można zauważyć na wszystkich zdjęciach, na których się znajduję. Prawda

12. cicho-sza

Stare zdjęcie, jeszcze z czasów gimnazjum. Ostatnio je znalazłam, przywołało wspomnienia. To była właśnie taka cicho-sza.

13. błysk

Gwiazd naszych wina to jedyna książka, podczas czytania której płakałam jak małe dziecko. Sześć ostatnich rozdziałów sprawiło, że nie umiałam się uspokoić. Gdy robiłam kiedyś zdjęcia z lampkami choinkowymi w roli głównej, postanowiłam uwiecznić ostatnie, najważniejsze słowa z książki. Błysk.

14. na talerzu

Tort czekoladowo-ajerkoniakowy. Nieskromnie powiem, że takie dobre ciacho to mi już dawno nie wyszło. Owszem, było słodkie i zapychające (no ale taki tort być powinien!) ale również było mocno nasączone alkoholem, takie... idealne.

15. płatki

Gdybym miała w domu jakiekolwiek płatki śniadaniowe, to może zrobiłabym im zdjęcie. Niestety, pozostały tylko płatki śniegu na choince. I całe szczęście, że zdążyłam zrobić im zdjęcie, bo już nie ma. Rozpłynęły się pod wpływem czterech stopni na plusie i lekkiej mżawki. Takiej zimy to ja NIE lubię.

16. przytulnie

Mój mały, słodki przytulas. To chyba najpiękniejsze zdjęcie, jakie jej zrobiłam, a zostało ono zrobione całkowicie przez przypadek, gdy czekałyśmy przed sklepem. Różowa landrynka i niebieskie oczątka. Uwielbiam ją. <3.

17. w drodze

Powrót samochodem ze wsi. Trasa między Szczekocinami a Katowicami, zachód słońca i samochody na drodze. Uwielbiam tę trasę, uwielbiam wracać na wieś, uwielbiam tam przebywać.

18. poczuj

Perfum C-117 z Lou-pre, zakupione u mojej Natalii. Zapach przepiękny, chociaż sama nie wiem do czego go porównać. Ale to taki typowy mój zapach. Dosyć mocny, intensywny, ale rześki. Taki mój.

19. bez pośpiechu

Tato, możesz po mnie przyjechać? Wtedy zadałam to pytanie chyba po raz ostatni, bo w drodze z uczelni władowaliśmy się w taki korek, że zamiast o 17 w domu byłam koło 18:30. Ale się tata wtedy złościł, nie na mnie, ogólnie. No bo ile można mieć pecha, żeby w ten sam dzień na jednej trasie było jedenaście kolizji i dwa remonty?

20. przyjemności

Spore i smaczne przyjemności. Szarlotka z lodami na ciepło i bananowe cafe latte. Cudowne, chociaż krótkie, spotkanie z moją Basią, na moment przed świętami. Pierwszy raz odwiedziłam tę kawiarnię, ale coś czuję, że to nie była ostatnia wizyta tam. A ciacho smaczne. Jak wygląda - tak smakuje.

21. detal

Czerwone maki na Monte Casino. Uwielbiam makro fotografię, a odkąd nauczyłam się edytować zdjęcia tak, by tylko jeden fragment był w kolorze - jestem wniebowzięta. Tutaj detalem jest czerwień.

22. odświętnie

Odświętnie wypijam na Sylwestra wino z kryształowej koniakówki. Misz-masz. Ale wino było dobre, bo domowej roboty, bo słodkie, bo wiśniowe.

23. czerwienie

Zniszcz ten dziennik. Hit świąt 2014 roku, ja ponoć jestem za stara na takie zabawy, ale jednak sądzę, że jest to cudowne oderwanie się od rzeczywistości. Człowiek może się trochę rozerwać, wykonując kreatywną destrukcję. Moja jest krzywa. Jak ja.

24. do twarzy

Jedno z nielicznych zdjęć, które lubię. Znaczy z tych, na których jestem ja. W dodatku z moim ulubionym, czarnym kubkiem, z niebieskim wnętrzem. Kubkiem, który zakupiłam X lat temu w sklepie "Wszystko po cztery złote".

25. choinka

Moja mała choineczka, która jest świecznikiem. Kilka lat temu, kiedy tylko zobaczyłam ten świecznik, zakochałam się. Idealna na święta i do mojego malutkiego pokoju, w którym nie ma miejsca, by postawić zwyczajną choinkę. A tak stawiam tą, przystrojoną wszystkim, na którą jedynie nakładam lampki choinkowe. Trzeba sobie radzić. No nie?

26. na zewnątrz

Moja ulubiona miejscówka do robienia zdjęć - przystanek autobusowy na moim osiedlu. Mój przystanek autobusowy. Zawsze rano widzę wschód słońca, dzięki czemu mogę robić takie, a nie inne zdjęcia.

27. skupienie

Sówka Jadzia z pokazów sokolniczych podczas Kulawego Mikołaja, organizowanego przez Uniwersytet Śląski. To piękne stworzenie. Niesamowite było to, jak potrafiła w miejscu wystać, tak zupełnie bez niczego, w jednym miejscu, w bezruchu.

28. ludzie

Wspomnienia. Zdjęcie grupowe z obozu w Chorwacji, z 2010 roku. To był pierwszy, a zarazem ostatni taki obóz. Było nawet fajnie, wiele się zmieniło. Teraz tylko studenckie obozy, bez pilnowania ciszy nocnej i patrzenia na ręce.

29. ślady

Spacer w śniegu po parkingu. To był jeszcze dzień, gdy był śnieg. Przedostatni dzień roku, 30 grudnia 2014. Śnieg i słońce, cudowne połączenie. I ślady. Mnóstwo śladów stóp, kilka śladów samochodów. Czyż to nie piękny widok?

30. drobne przyjemności

Najpiękniejszy, ręcznie malowany prezent autorstwa Pauliny z Fussy Blood Art. Torba, poszewka na poduszkę, zakładka, kartka świąteczna i książka - kolejna do kolekcji, autorstwa Marty Fox, o której więcej wiadomości będzie już niedługo.


Ach, lubię takie wyzwania. Rozbudzają moją kreatywność.
Czy ktoś jeszcze brał udział w tym wyzwaniu? 
A może macie jakieś inne, godne polecenia?


od teraz zapraszam także na stronę na facebooku:

Czytaj dalej:
5 komentarzy
Udostępnij:

01.01.2015

postanowienia noworoczne.

Dzień dobry!

Za nami rok 2014. Nie wiem jak Wy, ale ja przyjęłam to z wielką ulgą. Skończył się ten rok, który okazał się jednym z gorszych. Sporo się zmieniło i myślę, że ja także się zmieniłam. Pewne podsumowanie zrobiłam w poprzednim poście, gdy robiłam podsumowanie postanowień na 2014. Dzisiaj również przychodzę do Was z postanowieniami. Tym razem są one na 2015, niektóre są takie same jak w roku poprzednim, ale jest to tylko niewielka część tego, co bardzo bym chciała. Nie wiem czy mi się uda. Nie uważam, że wyznaczając sobie ileś tam postanowień wszystkie muszę spełnić. Muszę, nie ma wyjścia. Nie, to tylko plan, że chciałabym to spełnić. Że taki mam plan. Jak będzie w tym roku? Pewnie także nie spełnię tych wszystkich postanowień. Zobaczymy, czy wykonam więcej niż w tym roku. ;). 


POSTANOWIENIA NOWOROCZNE


1. Wypełnić wszystkie wyzwania książkowe, jakie ustanowiłam sobie na rok 2015.
2. Zaprojektować najlepszą z możliwych sukienek i uszyć ją.
3. Zrobić wszystko, by spotkać się w tym roku z kilkoma najważniejszymi osobami dla mnie.
4. Starać się uwieczniać na fotografiach wszystko to, co jest dla mnie najważniejsze.
5. Wciąż nie poddawać się w kwestii bloga i dalej trwać, nawet jeśli pomysłów brak.
6. Zebrać się w sobie i częściej pisać rozdziały na wyidealizowanych.
7. Na moim instagramie dobić do DWÓCH tysięcy zdjęć, co tym razem może być naprawdę trudne).
8. Nie oddalać się od bliskich, nawet jeśli uważam, że to lepsza opcja.
9. Częściej gotować i piec, wypróbowując więcej nowości.
10. Mniej się będę przejmować różnymi rzeczami, a częściej będę się uśmiechać.
11. Dużo częściej będę chodzić do kina, nawet jeśli będę musiała chodzić na seanse sama.
12. Więcej kreatywności, mniej komputera.
13. Książka sama się nie napisze, sama się nie wyda. Motor napędzający: Rick Riordan.
14. W końcu zacznę brać udział w konkursach.
15. Robić więcej rzeczy handmade i sprzedawać je.
16. Będę miała najlepszy staż na świecie. 
17. Mimo niepowodzeń - nie będę się poddawać.
18. W moim życiu będzie więcej koloru, radości, miłości.
19. Odnajdę "wewnętrzną księżniczkę" w sobie.
20. Będę szczęśliwa.

Mogłabym napisać jeszcze sto innych postanowień. Bo to przecież nie problem wymyślać kolejne. Tylko po co mi setka postanowień i spełnione trzy? Wolę te dwadzieścia najważniejszych postanowień, nie tak, jak w zeszłym roku. A pozostałe... Przecież to, że nie zostały napisane tutaj, nie znaczy, że nie mogę ich dalej spełniać. Prawda?

W tym nowym, 2015 roku, życzę Wam wszystkim przede wszystkim szczęścia i tego, aby ten rok był dużo lepszy od poprzedniego. Jeśli jesteście bloggerami to życzę Wam, aby Wasze blogi miały swoje pięć minut, setki obserwatorów, tysiące wejść, dużą popularność. Całej reszcie życzę spełnienia najskrytszych marzeń i wytrwania w swoich postanowieniach. Radości i miłości, zdanych egzaminów, dobrej pracy, pociechy z dzieci. Każdemu życzę tego, czego najbardziej potrzebuje. 

Szczęśliwego Nowego Roku! 

 

Czytaj dalej:
7 komentarzy
Udostępnij:
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.