29.11.2014

dziś dzień wosku ci ukaże, co ci życie niesie w darze.

Dzień dobry!

Nawet nie wiem co bym dokładnie miała Wam napisać na wstępie. Długo nie pisałam. W listopadzie pojawiły się tylko trzy posty. W październiku także trzy. Nie, żebym nie miała pomysłów. Czasu też myślałam, że nie mam, ale jak się chce to zawsze można go znaleźć. Dlaczego więc nie pisałam? Przyznam, że sama nie wiem. Częściowo zwalam to na brak czasu. Częściowo także dlatego, że ostatnio nie mam siły. Wracam późno to i nie zajmuję się pisaniem, chociaż przyznam, że bardzo mi tego brakuje. W listopadzie nie pisałam, bo ten post miał być czymś wyjątkowym. Miał być napisany z pompą, pełen kontrowersji. Bo to jest SETNY post. Piękna, okrągła liczba, na półtorej roku bloga. Niestety mój pomysł spalił na panewce, bowiem nie umiem go ująć w odpowiednie słowa. Nie chciałam go zepsuć, więc postanowiłam napisać do Was coś innego, a ten wyjątkowy post dokończyć następnym razem. No i od wczoraj mam na telefonie aplikację blogger i dzięki temu mogę do Was pisać z każdego miejsca na Ziemi, o ile jest tam dostęp do internetu. Może dzięki temu częściej będziecie dostawać nowe posty? Zobaczymy!

Dzisiaj podrzucam Wam post na Andrzejki. Pewnie takich postów będzie wysyp, jak przy każdej innej okazji. Podrzucę Wam kilka wróżb i pomysłów. Zobaczymy, może coś z tego Wam się przyda. 

ANDRZEJKI


Andrzejki to wieczór wróżb odprawianych w nocy z 29 na 30 listopada, a więc w wigilię świętego Andrzeja. Dzień ten jest specjalną okazją do zorganizowania ostatnich hucznych zabaw przed rozpoczynającym się adwentem. Zwykle podczas trwania takiej imprezy robi się różnego rodzaju wróżby, bowiem kiedyś Andrzejki były traktowane bardzo poważnie, a przeznaczone były tylko dla niezamężnych dziewcząt. Każda z wróżb ma za zadanie pokazać dziewczynom, biorącym w nich udział, która pierwsza wyjdzie za mąż, jak będzie miał na imię przyszły partner bądź jak wyglądać będzie nasza przyszłość. Obecnie już nie traktuje się ich tak poważnie, są raczej formą niezobowiązującej zabawy, w dodatku gromadzącą młodzież obojga płci, a nie tak jak dawniej - tylko dziewcząt. Pochodzenie andrzejkowych wróżb matrymonialnych nie jest do końca znane - niektórzy autorzy wskazują na starożytną Grecję, podkreślając podobieństwo imienia Andrzej (Andress) i greckich słów aner, andros, oznaczających męża, mężczyznę. Inni natomiast odwołują się do kultu starogermańskiego boga Freja, dawcy bogactw, bóstwa miłości i płodności. Bez względu na pochodzenie - wszystko sprowadza się do jednego. Do małżeństw.


LANIE WOSKU

Jedna z najpopularniejszych zabaw andrzejkowych. Potrzebna nam będzie świeczka, miska z zimną wodą, garnuszek i klucz. Na kuchence stawiamy garnuszek ze świeczką, tak, aby całkowicie się roztopiła. Płynny wosk przelewamy przez dziurkę od klucza, wprost w zimną wodę. Gdy wystygnie, wyjmujemy świeżo powstały kształt i ustawiamy przy lampie tak, by zastygły wosk rzucał cień na ścianę. To, co widzimy, staje się naszą wróżbą. Może to jakiś nietypowy kształt, wzór, a może zwierzę? Wszystko zależy od interpretacji!
źródło zdjęcia: www.google.pl

SERDUSZKO

Najlepiej z bloku technicznego wyciąć duże serce. Po jednej stronie wypisuje się imiona męskie, po czym celuje się igłą i przedziurawia, mając nadzieję, że trafi się na jakieś imię. To, co trafimy, ma być imieniem naszego przyszłego partnera. Jest to zabawa zarówno dla dziewczyn jak i dla chłopców, bowiem można wyciąć dwa duże serca - jedno na imiona męskie, drugie na żeńskie. Ciekawa zabawa zarówno dla najmłodszych, jak i dla tych starszych. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

BUTY

Od każdej dziewczyny, znajdującej się w pokoju, bierze się jeden but, dokładniej lewy. Powoli ustawia się je od samej ściany, jeden za drugim, przekładając je aż do drzwi. But, który pierwszy przekroczy próg, należy do osoby, która jako pierwsza wyjdzie za mąż. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

KLEKS

Potrzebna nam będzie kartka papieru oraz atrament albo gęsta farba. Kartkę zginamy na pół, ale tak, aby później mocno było widać zgięcie. Następnie rozkładamy ją i na samym środku robimy kleksa, nie musi być on duży, ponieważ ponownie zaginamy kartkę i mocno dociskamy obie połówki do siebie, dzięki czemu plama odciśnie się na całej powierzchni. Powstały w ten sposób kształt jest wróżbą na następny rok. Co nam wyszło?
źródło zdjęcia: www.czytajniepytaj.pl

KARTECZKI

Jedna z najprostszych wróżb. Robimy małe karteczki, na których wypisujemy różne wróżby, nie mogą być one jednak złośliwe. Kartek powinno być tyle, ilu uczestników, ponieważ każdy losuje po jednej. Można na nich napisać tak naprawdę wszystko. Przykłady: unikaj koloru czerwonego, zakładaj czapkę, bo choroba jest blisko, jutro będzie burza, jeśli jutro spadnie deszcz - będziesz mieć pecha, etc. Prawda, że można napisać wszystko?
źródło zdjęcia: www.google.pl

GROSIK

Przede wszystkim potrzebujemy więcej miejsca. Po jednej stronie ustawiamy linię, której nie można przekroczyć. Może to być zwykły sznurek, kartka papieru, linijka czy kreska narysowana ołówkiem. Po drugiej stronie, nie za blisko linii, ustawiamy jakiś pojemnik, może to być miska, ale nie za duża. Uczestnicy zabawy po kolei stają przed linią, biorą grosik do ręki, myślą o jakimś swoim marzeniu, chuchają na grosik i rzucają. Ci, których moneta wpadnie do pojemnika - w przyszłym roku spełni się ich marzenie. Ci, którzy nie mieli tyle szczęścia, będą musieli jeszcze trochę poczekać. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

JABŁKO

Potrzebujemy jabłka i obieraczki. Spokojnie obieramy jabłuszko, jak najbardziej się da. Musi to być jednak obieranie ciągiem, wokół jabłka. Później rzucamy za siebie, przez lewe ramię, ostrużyny z jabłka, a z ich zawijasów staramy się jakoś odczytać literę, bowiem ma ona oznaczać pierwszą literę imienia naszego przyszłego męża/żony. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

IMIONA

Tutaj również musimy przygotować sobie kilka albo kilkanaście karteczek, na których wypisujemy imiona męskie. Wieczorem kładziemy je pod poduszkę, a rano, pierwsze co robimy, sięgamy po jedną z nich. Tak jak w przypadku pozostałych wróżb - wylosowane imię ma być imieniem naszego przyszłego partnera. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

OBRĄCZKA

Najlepiej pożyczyć obrączkę od mamy. Potrzebna nam będzie jeszcze nitka, aby móc ją zawiązać wokół obrączki. Powinna mieć długość około piętnastu centymetrów. Przyda nam się jeszcze szklanka, do połowy wypełniona wodą. Siadamy przy stoliku, opierając łokcie o jego blat. Szklanka powinna znajdować się pomiędzy naszymi rękami. To wróżba na cierpliwość, ponieważ nie powinniśmy się ruszać, czekamy jedynie aż lekko zaczną nam drżeć ręce, w których znajduje się sznurek. Obrączka zacznie delikatnie uderzać o ścianki szklanki. Każde uderzenie oznacza jeden rok. Ilość wszystkich uderzeń to wiek, w którym wyjdziemy za mąż. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

FILIŻANKI

Potrzebujemy aż siedem filiżanek, jednakowych i nieprzezroczystych. Oprócz tego potrzebne nam będą: różaniec, obrączka, chusteczka, moneta, laleczka i liść. Każdą z tych rzeczy wkładamy pod jedną z filiżanek, w ten sposób, aby jedna z nich została pusta. Osoba, która jest ciekawa swojej najbliższej przyszłości, podnosi jedną z filiżanek. Co ją czeka? Różaniec - stan zakonny, obrączka - małżeństwo, moneta - pieniądze, laleczka - dziecko, chusteczka - łzy, listek - staropanieństwo, pusta - będzie po staremu. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

WODA

Panna powinna tuż przed snem zjeść coś bardzo słonego, ale pod żadnym warunkiem nie popijać tego wodą. Dzięki temu w nocy na pewno będzie chciało jej się pić i powinien przyśnić jej się mężczyzna jej marzeń, podający jej szklankę wody. 
źródło zdjęcia: www.google.pl

WIŚNIA CZY CZEREŚNIA

Panna, która pragnie wyjść za mąż, powinna w dzień świętego Andrzeja ściąć gałązkę wiśni bądź czereśni i włożyć ją w domu do wody. Jeśli do Wigilii gałązka zakwitnie - można spodziewać się dosyć szybkiego zamążpójścia. Trzeba tylko mieć cierpliwość i poczekać 25 dni aż gałązka zakwitnie.
źródło zdjęcia: Patrycja Kolibaj art.


W Polsce w same wróżby wierzy zaledwie jedenaście procent ludzi. Przynajmniej tak wynika z sondażu Newsweeka, który został przeprowadzony w 2012 roku. No tak, ale kto by się przyznawał do wierzenia we wróżby i horoskopy? Nikt nie wierzy, wszyscy czytają, prawda? No cóż. Ja w tym roku zamierzam się pobawić we wróżby, z tym, że trochę później niż w nocy z 29 na 30 listopada. Myślicie, że jeden dzień coś zmieni? A Wy jak obchodzicie Andrzejki?

Czytaj dalej:
3 komentarze
Udostępnij:

18.11.2014

zimowa w oknie kato.

Dzień dobry!

Ten tekst powinien pojawił się już dawno temu, ale jakoś nie było okazji. Jest to relacja z koncertu, pisana dla projektu Kultura Działa, gdzie opublikowana została wersja stworzona przez kogoś innego. W związku z tym, ja mogę spokojnie swoją dodać tutaj. Więcej zdjęć autorstwa mojego oraz Magdy pojawiło się na profilu Studenckiego Koła Twórczych Dziennikarzy Kulturalnych. Zapraszam do polubienia i śledzenia na bieżąco naszej działalności. ;)


ZIMOWA W OKNIE KATO


Zimowa w KATO, 30.10.2014 rok.


Okno KATO ponownie tętni życiem. Tym razem 30 października odbyło się kolejne spotkanie muzyczne w pubie na Mariackiej. Koncerty w KATO mają to do siebie, że nie skupiają tłumów, są raczej dla koneserów muzyki alternatywnej, trudnej do sklasyfikowania gatunkowego. Ze względu na chłodną, październikową atmosferę, wszyscy siedzieli w lokalu, a nie pod chmurką, jak to było w czasie trwania letniego grania. 

Publiczność powoli zaczęła się zbierać przed osiemnastą, bowiem o tej porze rozpocząć się miał koncert. Zespół zaczął próby, a wszyscy czekali, aż wybije pełna godzina. Po dziesięciu minutach na facebookowym wydarzeniu zmieniona została godzina rozpoczęcia - z osiemnastej na dziewiętnastą. Część publiczności zaczęła się niecierpliwić, ale jednak zaczęło się schodzić więcej ludzi. Pół godziny po siódmej wieczorem Zimowa w końcu wyszła na scenę. Po krótkiej muzycznej rozgrzewce rozpoczął się koncert. Sala pubu zapełniła się ludźmi, teraz nie tylko miejsca siedzące były pozajmowane, ale także wiele osób stało pod ścianą. Wszyscy chcieli posłuchać występu. 

Zimowa to kameralny zespół dwuosobowy (na koncertach czteroosobowy), w skład którego wchodzą: Aneta Maciaszczyk (wokal, klawisze), Michał Mentel (klawisze, gitara, wokal), Jakub Buczek (bas, sampler) oraz Michał Husak (gitara). Ich muzyka składa się, przede wszystkim, z dużej ilości dźwięków i w małym stopniu ze słów. Grają noise pop, a więc połączenie popowej melodii z efektem overdrive i gitarowym hałasem. To gatunek muzyki, który trafia tylko do prawdziwych koneserów. Dla zwykłego słuchacza muzyka ta może być trudna do przesłuchania, gdy dźwięk zagłusza wokal, gdy instrumenty chwilami wydają się być zbyt rozstrojone, by dźwięki współgrały ze słuchaczem. Niektórzy nazywają to alternatywną, inni nowoczesnością. Mnie na myśl przychodzi tylko słynne stwierdzenie zwane KOCIĄ MUZYKĄ. Zdecydowanie Zimowa nigdy nie trafi do mas i nie zostanie muzyką popularną. Są jednak zespołem, który ma swoją rzeszę fanów - w końcu sala podczas koncertu została całkowicie zapełniona, a gdy doszło do końca - pojawiła się prośba o bis. Dla mnie bis był już za dużą dawką tego zespołu. 

Zimowa swoją muzyczną karierę rozpoczęła w 2013 roku. Obecnie wydali swoje demo, które można było nabyć tuż po zakończeniu występu. Niedługo wchodzą jednak do studia, by nagrać pierwszą płytę. 

Był chaos, były instrumenty zagłuszające wokal, była duża ilość ludzi i dosyć duże spóźnienie. Był koncert, a pub KATO znowu zatętnił muzycznym życiem.


Zimowa podczas trwania próby, 30.10.2014 rok.

Czytaj dalej:
2 komentarze
Udostępnij:

07.11.2014

nade(j)szła chwila na jesień z grilla.

Dzień dobry!

Już listopad się rozpoczął, a pogoda za oknem tylko nas zachęca do spacerów i zdjęć. Szkoda jednak, że mam tak niewiele czasu na zdjęcia - co najwyżej w weekendy, ale i te ostatnio są nieźle wypełnione zajęciami. Znajduję więc chwilę pomiędzy zajęciami, ciesząc się, ze odwołali mi poetykę historyczną i dzięki temu mam czas, by cokolwiek tutaj sklecić. A jest to kolejny post z serii pytań i odpowiedzi znajomych, którym bardzo dziękuję za czynny udział w tworzeniu tego bloga! O jesieni pisałam już raz w poście i nadeszła jesień. Teraz jednak prócz zdjęć (a więc tego, co poprzednio) pojawią się także odpowiedzi i skojarzenia.


NADE(J)SZŁA CHWILA NA JESIEŃ Z GRILLA



O tym jak można spędzać jesienne wieczory pisałam kilka postów temu. Jesień jest jednak taką porą roku, o której mogłabym pisać cały czas, bez przerwy. Naprawdę. Wielu ludzi nienawidzi właśnie tej pory roku, bo zimno, bo plucha, bo ponuro. Ja jednak widzę w niej mnóstwo pozytywów, a już na pewno dużo więcej niż w zimie, o czym zresztą zaraz Wam opowiem. 

Jesień to trzecia z czterech pór roku. Jest, przynajmniej moim zdaniem, najbardziej magiczną z pór. Polska złota jesień jest piękna, zwłaszcza w słonecznych dniach. Kolorowe liście - żółte, brązowe, czerwone. Chodniki pełne spadających liści, klimat rodem z bajki. Gdybym miała trochę więcej czasu - pewnie w niedzielę wybrałabym się na zdjęcia. Boję się jednak, że jesień ze swoją nieprzewidywalnością może mi trochę pokrzyżować plany w ten weekend, dlatego też dodaję zdjęcia stare i te, które powstały na spacerach z psem, ale tylko robione telefonem - mój pies nie toleruje aparatu, a nie ma sensu go denerwować. 

Postanowiłam zapytać znajomych co sadzą o jesieni. Z mojej strony padło pytanie, dostałam kilka odpowiedzi, chociaż wszystkie na swój sposób się ze sobą łączą. Wszystkie są prawie takie same, ale inaczej ubrane w słowa.

Z czym kojarzy Ci się jesień? Jaki masz do niej stosunek?


Przepytałam znowu grono moich znajomych, wybrałam kilka odpowiedzi, które najbardziej do mnie przemówiły, ale wszystkim jestem wdzięczna za chęć pomocy. Większość z wiadomości, które do mnie docierały, to było jedno, dwa, może trzy zdania. Stąd moje pytanie do Was, czytelników - czy naprawdę tak trudno wypowiedzieć nam się na temat jesieni? Ja mogłabym mówić i pisać o niej godzinami, a i tak nie wyczerpałabym całego tematu!

Pierwsza odpowiedź należała do Marysi, była krótka, ale zawierała wszystko:

Jesień kojarzy mi się z ogromną pracą, zmęczeniem i z obowiązkami, ale też z pięknem, dostrzeganym przez nielicznych. 

Kolejna krótka odpowiedź była autorstwa Magdy:

Z pięknymi mgłami. Kocham jesień, bo jest piękna i można usiąść w ciepłym domu z kubkiem herbaty i np. poczytać lub obejrzeć coś ciekawego, na co w lecie nie ma za bardzo czasu. 

Ludwika z kolei napisała do mnie odpowiedź, która, moim zdaniem, jest typową, neutralną odpowiedzią. Ani pozytywna, ani negatywna:

Jesień jest porą piękną, pełną melancholii. Porą zmuszającą do myślenia o tym, którzy nas opuścili, o przeszłości.

Natomiast wypowiedź Kasi nie pozostawia złudzeń - jesień jest zła!

Z błotem i zimnem, niestety. Przyroda umiera, liście spadają, kolory bledną, ludzie też są coraz bardziej smutni i ospali. Generalnie nie lubię jesieni, wszystko jest szare i okropne.

Karolina także nie pała optymizmem na myśl o obecnej porze roku:

Nie znoszę jesieni. Wszystko jest smutne, szare, bez wyrazu. Ostatnio zrobiła się na nią moda, której kompletnie nie rozumiem. Nagle pojawili się sami zwolennicy jesieni, a przecież to taka ponura pora roku. Wiosna, lato czy nawet zima, mają swój charakter, są w pewien sposób radosne, a jesień to czas depresyjny i nudny. Byle przetrwać.

Jeszcze jedna odpowiedź należała do Grzesia i była raczej neutralna, chociaż trochę skłaniająca się w kierunku negatywnym:

Jesień kojarzy mi się głównie z deszczowymi wieczorami, mogę wtedy usiąść na parapecie, a rzadko to robię, i posłuchać tej pięknej melodii. Jednak niestety jesienią miewam doły, które potęgują moje niedowartościowanie.

Ostatnia, zdecydowanie pozytywna (i najdłuższa!) odpowiedź, należała do Justyny, ale również musiałam się na nią najdłużej naczekać:

Jesień przede wszystkim kojarzy mi się z kolorowymi liśćmi, wiatrem i spacerami w takim typowym jesiennym słońcu. Z drugiej strony, jako typ domownika uwielbiam szare dni, kiedy jest ponuro na dworze, wtedy mogę usiąść sobie na parapecie, popatrzeć przez okno z herbatą w ręce, ewentualnie zacząć czytać po raz kolejny jakąś z moich ulubionych książek przy lampce na ścianie. Jesień jest fajna i zawsze można znaleźć w niej coś pożytecznego, nawet jeżeli mamy aktualnie najsmutniejszy miesiąc w całym roku. 

Myślę, że ilu ludzi tyle opinii. Ja uważam jesień za jedną z barwniejszych pór roku, pod warunkiem, że nie pada deszcz. To właśnie jesień jest obfita w piękne, różnobarwne liście - złoto, czerwień, resztki zieleni i niesamowicie niebieskie niebo. Tylko teraz pogoda może być niesamowicie bajkowa, a temperatura nigdy nie przekracza 25 stopni Celsjusza i jeśli już - trzyma się między piętnastoma a dwudziestoma stopniami, a więc jest idealnie. W pochmurne dni można w końcu zająć się tym, na co nigdy nie mamy czasu - możemy obejrzeć zaległe filmy, przeczytać książki, napisać coś czy poprawić zdjęcia. Możemy usiąść i coś namalować albo zwyczajnie spędzić czas z rodziną. Możemy, ale najważniejsze jest to czy chcemy.

A teraz coś ode mnie - dawka jesiennych zdjęć, żywcem ściągniętych z instagrama.

 
 
 
 
 
 Zapraszam: sonsadanoite.

Miłego wieczoru!

Czytaj dalej:
2 komentarze
Udostępnij:

02.11.2014

halloween a wszystkich świętych.

Dzień dobry! 

Ja dzisiaj, jak zwykle, z opóźnieniem. Zaczął się listopad, do końca roku już tylko 60 dni, mamy 305 dzień w roku. Post, który dzisiaj piszę, miał pojawić się wczoraj, ale w ostatnim tygodniu mam tak zapchany grafik, że nie do końca wiem co mam ze sobą zrobić, nie mówiąc o tym, że wracam do domu i maksymalnie o 22 idę spać, gdzie do tej pory nigdy mi się nie zdarzało zasypianie wcześniej niż przed północą. Zmęczenie materiału, ja tak to nazywam. Ale dzisiaj nie o tym! Dzisiaj o tym, co było wczoraj i przedwczoraj. 


HALLOWEEN A WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH!



O święcie zwanym Halloween w Polsce jest głośno dopiero od kilku lat. Wcześniej nie było o nim mowy, by miało rację bytu, jednak zaczęliśmy powoli wchłaniać to, co amerykańskie. Wiadomo, że w Polsce nigdy nie będzie miało takiego popytu jak w Stanach Zjednoczonych. Nie ma takiej siły, by nagle na ulice wylęgły się setki czy nawet tysiące ludzi poprzebieranych za różne postacie z filmów, bajek czy książek, za duchy i kościotrupy, za wiedźmy. Dla mnie to niesamowita zabawa, że w jeden dzień w roku mogę bezkarnie się przebrać, mocno umalować albo zrobić sobie jakąś charakteryzację, iść na nocny maraton do kina czy zwyczajnie zrobić sobie taki maraton w domu. Jest mnóstwo cudownych dekoracji, które nadają niesamowity klimat nam, naszemu domowi, naszej okolicy. Nie zmienia to jednak faktu, że ze strony katolików jest duża nagonka na tych, którzy chcą świętować amerykańskie Halloween. A dlaczego? Ponieważ jest uznawane za coś złego. Pogańskiego. Dlaczego prawdziwy katolik nie może bawić się w dniu poprzedzającym Dzień Wszystkich Świętych? Bo powinniśmy tylko i wyłącznie święcić to, co nakazane przez kościół, a nie to, co uznawane za pogańskie. Ale to przecież tylko zabawa i, moim zdaniem, jedno nie wyklucza drugiego. Tym bardziej, że pierwszy listopada, niestety, jest bardzo sztucznym dniem. To dzień, gdy trzeba się pochwalić co się ma, a nie dzień, w którym chcemy być przy tych, którzy byli dla nas ważni, ale odeszli. Dlatego więc dzisiaj postanowiłam zapytać kilku znajomych o ich zdanie na temat tych dwóch dni. 


Halloween a Święto Zmarłych, czy jedno nie wyklucza drugiego? Jakie jest Twoje zdanie o nich?



Odpowiedzi dostałam sporo, ale, wiadomo, nie na wszystkie mogę wrzucić tutaj, bo to nie na tym polega. Wybrałam kilka, moim zdaniem najlepszych i oto są. Za pozostałe również bardzo wszystkim dziękuję, jesteście kochani! A pierwsza odpowiedź należała do Pauliny i brzmiała tak:

Jedno nie wyklucza drugiego. Halloween to jak dla mnie fajny pretekst do zabawy. Święto zmarłych następnego dnia, a nie w Halloween. Co do sprzeciwów i pretekstów, że jeśli się jest katolikiem, to nie powinno się świętować 31 października, to moim zdaniem przesada. Jestem katoliczką i uważam że jeśli nie wywołuje się duchów i nie wygłupia na cmentarzach to jest to zupełnie w porządku. My, jako Kościół mamy swoje święta i oczekujemy, by je szanowano, więc szanujmy pozostałe.
Podejrzewam, że zmarli nie mają nic przeciwko Halloween.

Kolejna odpowiedź należała do Marysi i zostało w niej wspomniane o jeszcze jednym święcie, o którym już prawie nikt nie pamięta:

Co do Halloween, nigdy mi nie przeszkadzało. Nigdy nie obchodziłam, moja rodzina tego nie lubi, aczkolwiek ja szanuje amerykańska tradycję i, gdybym mieszkała lub była w tamtym okresie w USA, to na pewno bym obchodziła. Tak samo, gdybym była w Chinach świętowałabym chiński nowy rok, a w Meksyku - el día de los muertos. Uważam, że Halloween wyklucza Wszystkich świętych, ponieważ te święta mają zupełnie odmienne charaktery: jedno jest refleksyjne i smutne, a drugie zupełnie wesołe i tradycyjne (wszakże w Polszy jedynie idzie się do kościoła i na groby, w innych krajach ludzie się przebierają, dekorują domy i świetnie się bawią)

No właśnie. A czy ktoś z Was wie czym jest el día de los muertos? W kilku słowach mogę Wam powiedzieć, że jest to jedno z najstarszych świąt i swoje początki ma przeszło trzy tysiące lat temu. Jest połączeniem Wszystkich Świętych i Dnia Zaduszek, ale w kulturze meksykańskiej jest ono uważane za coś pozytywnego, radosnego. Nie tak, jak u nas, w Polsce.

Z kolei od Ludwiki dostałam krótką, ale bardzo treściwą odpowiedź:

Nie rozumiem czemu te dwa święta mają się wykluczać. Jedno to święto polegające na zabawie, drugie zaś jest wspominaniem bliskich. Oczywiście mamy swój folklor i tradycje, ale świat się zmienia. Musimy wpuszczać trochę nowoczesności.

Kolejna odpowiedź dotarła do mnie od Karoliny"

Halloween absolutnie nie wyklucza Święta Zmarłych. 31. bawimy się, chodzimy po domach, przebieramy i jemy "straszne" smakołyki, a 1. odwiedzamy groby i poprzednie świętowanie nie wyklucza pamięci o zmarłych. Zresztą uważam, że nagły tłum pierwszego listopada jest strasznie sztuczny, bo nagle wszyscy przypominają sobie o zmarłych, których nie odwiedzają cały rok.

A ostatnia odpowiedź, jedna z najdłuższych, należała do Magdy:

Święto zmarłych swoją drogą, Halloween swoją. Tym, co odeszli należy się szacunek, owszem. Od tego jest 1. listopada. Halloween moim zdaniem nie jest jakimś wielce pogańskim rytuałem, tylko fajną okazją żeby się przebrać i dobrze bawić. Niektórzy twierdzą, że próbujemy robić z siebie na siłę Amerykanów - według mnie to tak jakby mówić, że robimy się na Niemców ubierając choinkę w grudniu. Halloween pogańskie? Bo Dziady odprawiane X lat temu niby nie były. Poza tym, mało kto chyba przebierając się za zombie, wampira etc chce mieć kontakt z "ciemną stroną mocy".

No właśnie. W naszym kraju bardzo dużo rzeczy kopiuje się od innych krajów, a później uznaje za własne. Taka jest prawda, niestety. Dlaczego więc Halloween jest tak negowane przez dużą część ludzi? Wprowadzajmy nowoczesność, nie stójmy ciągle w miejscu. Skoro Walentynki się przyjęły to dlaczego Halloween by nie miało? Jedno i drugie nie należy do nas. My mieliśmy swoje piękne święto, które zostało przez większość zapomniane. 

Karolina wspomniała o sztuczności pierwszego listopada. Ja do tego mogłabym dorzucić rewię mody i chwalenie się swoimi możliwościami finansowymi. Ale to temat na osobny post. I osobną rozmowę. 

Jaki Wy macie stosunek do obu świąt?

Jesteście na TAK czy na NIE?

Czytaj dalej:
6 komentarzy
Udostępnij:
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.