09.09.2014

"ludzie listy piszą zwykłe, polecone; piszą, że kochają, nie śpią, klną, całują się..."

Pamiętacie słynną piosenkę, którą śpiewali Skaldowie? Ja pamiętam, a dzisiaj jakoś szczególnie piosenka ta chodzi mi po głowie. Może to dlatego, że pogoda się popsuła, a ja w końcu mam czas, by odpisać na listy nowych znajomych? Możliwe. Dzisiaj postanowiłam więc opowiedzieć Wam co nieco o pisaniu listów. To taki... ciąg dalszy ARCHAIZMU XXI WIEKU, a więc postu, który pojawił się kilka miesięcy temu. Pamiętacie go? Jeśli nie, to zachęcam do zapoznania się z nim. 


Świat ma co najmniej tysiąc wiosek i miast
list w życiu człowiek pisze co najmniej raz.

Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie
zamknij gaz, to co, że za granicą wujka masz
Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie
hamuj bo rower ten każdy tutaj dobrze zna
dostaniesz od wujka list

Ja wiem, kto w życiu myśli nie pisze nic
kto bardzo kocha pisze długi list

Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie
ciężka jest od listów torba listonosza dziś.
Ludzie zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie
może ktoś na ten list czeka kilka długich lat
dostanie go właśnie dziś

Ludzie listy piszą zwykłe polecone
piszą, że kochają, nie śpią, klną, całują się
ludzie listy piszą nawet w małej wiosce
listy szare, białe, kolorowe...
kapelusz przed pocztą zdejm - o o o o o o o.


No właśnie, ludzie listy piszą. A raczej pisali, zanim w życiu codziennym pojawiły się komputery i laptopy, a światem zawładną wszechobecny internet. Kto teraz woli wydawać pieniądze na znaczki, kiedy można raz dwa wklepać całą treść w komputer i wysłać e-Mailem poprzez jedno kliknięcie słowa "wyślij"? Zabiera nam to przecież dużo mniej czasu, a czas tutaj jest bardzo, bardzo ważny! No i po co pisać list, skoro w każdej chwili możemy zadzwonić, napisać SMS-a czy 'poklikać' na facebooku? Listy powoli zaczęły odchodzić do lamusa i kiedy już myślałam, że nigdy więcej do nikogo listu nie będę mogła napisać - pojawiło się światełko w tunelu. 

Przyjaciele z listów - Akcja promująca pisanie listów w XXI wieku! Grupa, którą znalazłam kompletnie przez przypadek, kręcąc się po facebooku. Szukałam czegoś dla siebie, czegoś, co mnie zainteresuje, co mnie wciągnie, co zajmie mi czas. Kiedy jednak dołączyłam do tej grupy, nie czułam się pewnie. Podeszłam do tego trochę sceptycznie. No bo podawać adres obcym osobom? A co będzie, jeśli wyślę masę listów i nie dostanę na nie żadnej odpowiedzi? Stracę pieniądze i nic z tego nie będzie. Obserwowałam więc calutką grupę, czytałam posty i powoli sama się w to wdrążyłam. Napisałam swój post i czekałam na odzew. Najpierw odezwały się dwie osoby, zaczęłam z nimi pisać. Później pojawiały się kolejne i kolejne. Kiedy ostatnio wspominałam Wam o tej grupie, liczyła ona zaledwie 328 członków. Było to w kwietniu, ale myślałam wtedy, że tyle osób to i tak sporo. Najczęściej to są osoby w wieku pomiędzy trzynaście a osiemnaście lat, ale osoby w moim wieku również się znajdują. Są ludzie z różnymi zainteresowaniami i pasjami, ale prawda jest taka, że można znaleźć przynajmniej pięć osób, które mają bardzo zbliżone zainteresowania do Twoich. Gdy po raz pierwszy pisałam ten post, grupa liczyła 1297 osób, a więc dużo więcej osób niż te niecałe cztery miesiące temu. To duży postęp. 

Jaki jest największy dylemat przy rozpoczęciu korespondencji? Pierwszy list. Sądzę, że to jest najtrudniejsze, a jest to spowodowane zwyczajną niewiedzą. Nie znamy tej drugiej osoby, do której piszemy. Nie wiemy też w jaki sposób rozpocząć korespondencje i co zawrzeć w tym pierwszym, najważniejszym liście. A przecież musi być idealny, bo od niego zależy nasza listowa znajomość.

Cóż, ja najczęściej zaczynam od krótkiego przedstawienia własnej osoby, by korespondent mógł mnie lepiej poznać i mógł chociaż trochę wiedzieć o czym możemy dalej pisać. Piszę co lubię, czym się zajmuję, ile mam lat, jaką mam pasję czy zainteresowanie, jakiej muzyki słucham, no i zadaję pytania, by korespondent wiedział co może mi odpisać. Zazwyczaj staram się szukać sobie korespondentów, którzy są mniej więcej w moim wieku, albo mają zainteresowania zbliżone do moich, bym miała o czym z nimi pisać. Obecnie również rozpoczęłam korespondencje mailowe, ze względu na okropny brak czasu, by przysiąść do zwykłych listów.

Jak zazwyczaj wyglądają moje listy? Staram się, by każdy był inny, inaczej ozdobiony. Powód jest jeden - każdy z nas jest wyjątkowy, niepowtarzalny. Do ozdabiania kopert używam taśm washi tape, zakupionych na stronie postallove, gdzie również serdecznie zapraszam. Poza tym oznaczam wielkie litery kolorowymi cienkopisami, a każda z kopert ma ozdobną naklejkę związaną z priorytetem, również zakupioną na stronie internetowej, prowadzonej przez panią Ewę - postallove. Ostatnio jednak, z okazji początku roku szkolnego, można było zakupić takie taśmy w Biedronce, o czym, jak zwykle, dowiedziałam się na końcu, kiedy już nie było po co sięgać. Koperty są białe albo kolorowe, to zależy od mojego dobrego humoru albo dnia. Mam koperty w dziesięciu kolorach + zwykłe białe. Czasem zdarzy się również jakaś paczuszka, chociaż tymi zazwyczaj wymieniam się z przyjaciółką, wysyłając jej różne rzeczy (w ostatnim czasie - głównie ubranka czy rzeczy dla dziecka).

Lubię pisać listy, powoli skupiam się na kaligrafii. Moim największym wrogiem jest jednak czas, którego mam coraz mniej i przez to musiałam się przenieść w głównej mierze na pisanie maili. Mam jednak kilku korespondentów, z którymi wolę wymieniać się w sposób tradycyjny i zawsze wyczekuję na listonosza, bo mam nadzieję, że coś trafi do skrzynki. Czasem bawię się również w postcrossing, ale to temat na inny post.



Kochani, jeśli czujecie, że chcielibyście podjąć się pisania listów - nie wahajcie się! Zapisujcie się do grupy, twórzcie swój opis i wybierajcie korespondentów. Na początku - zawsze można napisać do mnie. Nie gryzę. ;)
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

9 komentarzy:

  1. Spora kolekcja :) Też piszę listy i jestem w tej grupie, ale moja "kolekcja" na razie skromniejsza :D Fajna pasja i ciekawe zajęcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko część mojej kolekcji, ale pewnie byłaby większa, gdybym częściej mogła pisać listy. No i gdybym nie postanowiła połowy korespondencji przenieść na pisanie mailowe. ;).
      SIA, a może chcesz pisać również ze mną? ;)

      Usuń
  2. Hejka! Bardzo podoba mi się twój blog. Nominuję cię u siebie na blogu do LBA :D
    Zapraszam do mnie:
    www.vita-saltatores.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, też zawsze marzyło mi się pisać listy. Ludzie w moim otoczeniu stronią jednak od tego i tak oto do tej pory nie miałam ku temu zbyt wielu okazji. Mimo wszystko troszeczkę waham się przed pierwszym krokiem w stronę korespondencji z nieznanymi mi osobami. Potrzebuję chyba silnej motywacji i nieco więcej pewności siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ludzie w moim otoczeniu również stronią od pisania lisów, jedynie moja najlepsza przyjaciółka czasem coś odpowie, ale głównie piszę z ludźmi, których poznałam w internecie. Polecam zajrzenie na grupę, o której mówię. Albo chętnie sama rozpocznę korespondencję z Tobą. O ile będziesz chciała ;)

      Usuń
    2. Nooo gubi się, gubi :D To po prostu idzie na szybko i jest nastawione na ilość zamiast jakości.
      O tym, jak bardzo się gubi, poirytowana tym faktem napisałam nawet post (http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl/?p=105) .
      Ale tak już jest i nic na razie nie zapowiada zmiany na inne,wolniejsze....

      Usuń
  4. "Obecnie również rozpoczęłam korespondencje mailowe, ze względu na okropny brak czasu, by przysiąść do zwykłych listów." I tak właśnie skończyła się tradycyjna korespondencja :D
    Ale ja się pytam: czy jest w tym coś złego? Słuchasz kaset na magnetofonie? parzysz herbatę w imbryku na piecu-kozie? Korzystasz z telefonu stacjonarnego z kółkiem? Pewnie nie. Ja te wszystkie "technologie passe" pamiętam :) Listy też; fakt, było to fajne, ale ile razy człowiek marzył o tym, by w końcu COŚ powstało innego, nowego, co przyśpieszyłoby komunikację międzyludzką. I powstało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie skończyła się tradycyjna korespondencja, bowiem dalej piszę i maile i listy tradycyjne. Z tym, że nie byłam w stanie pisać listów ze wszystkimi, no i kilka osób chciało przenieść korespondencję. Z powodu czasu bądź kosztów. W korespondencji mailowej nie ma niczego złego, jest dobra, bo szybsza od tradycyjnej. Ale to jednak nie to samo. Te, jak to nazwałaś, "technologie passe" również pamiętam. Wciąż mam bardzo dużo kaset złożonych w piwnicy, ale już nieużywanych, bo moja wieża stereo postanowiła się zbuntować. Cóż, to COŚ innego jest dobre, ale coraz więcej technologii sprawia, że człowiek się gubi.

      Usuń
  5. Oo kupowałam tą jedną taśmę w kropki dla dziewczyny, z którą właśnie wymieniam się listami :)
    Ogółem piszę je tylko z dwoma osobami i opisujemy tam normalnie co u siebie itp. i piszemy, bo mieszkamy od siebie daleko a nie dla 'szpanu' :D
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.