05.08.2014

wyzwanie: 5 dni do lepszego bloga - dzień 1: historia nazwy mego bloga.

Cześć, cześć, cześć!

Dzisiaj przybywam, jak obiecałam. Zaczynamy pięciodniowe wyzwanie blogowe i mam nadzieję, że moje postanowienie o rozpoczęciu i dokończeniu tego wyzwania się uda. Co dzisiaj? Dzisiaj dzień pierwszy i, mimo iż może się tak wydawać, wcale nie było to takie proste, pięciominutowe zadanie. Spróbujcie sami, a się przekonacie!

Dzień pierwszy:

historia nazwy mego bloga. 



No właśnie. Dlaczego właściwie CANTUS CYCNEUS? I co tak naprawdę oznaczają te dwa słowa? Cóż, od zawsze chciałam uczyć się łaciny. Sentencje łacińskie czy zaklęcia z Harry'ego Pottera to była dla mnie magia sama w sobie. Kiedy więc zaczęłam uczyć się łaciny na studiach - naprawdę pokochałam ten język, mimo iż nie do końca łapałam jego gramatykę. Kiedy postanowiłam założyć bloga chciałam, by nazwa była ładna, krótka, całkiem łatwa do zapamiętania, a przy okazji z nutką tajemnicy. Wpisałam więc w wyszukiwarkę Google sentencje łacińskie i zaczęłam je przeglądać. Te, które mi się podobały, w przetłumaczeniu na polski najczęściej miały jakiś związek z miłością, a przecież nie chciałam pisać tutaj o miłości i związkach tylko o wszystkim, co przyjdzie mi do głowy. Skreśliłam więc te sentencje łacińskie, które zawierają w sobie coś, co mówi o uczuciach i zaczęłam szukać dalej. Było dużo pięknych wyrażeń, ale były za długie. Aż w końcu trafiłam. CANTUS CYCNEUS, wymawiany jako kantus cykneus. W przetłumaczeniu na polski - ŁABĘDZI ŚPIEW. Postanowiłam poszukać jeszcze trochę, by poznać znaczenie tych słów. Bo, tak naprawdę, czy ktoś z Was wie czym jest łabędzi śpiew? 

Szukałam dosyć długo aż w końcu trafiłam. Cantus cycneus czyli Łabędzi śpiew to ostatnie słowo, myśl czy ostatni przejaw czyjejś działalności w jakiejś dziedzinie. Słowa te należały do Cycerona, najlepszego mówcy. Stwierdziłam, że będą pasowały do mojego bloga. Bo w końcu będą tutaj ostatnie słowa moje w danej sprawie. Wystarczyło tylko założyć bloga z tym adresem. W taki oto sposób powstał właśnie TEN blog. 

A nazwa? Przez długi czas na belce obok favikony było po prostu tłumaczenie adresu - Łabędzi śpiew. W końcu jednak stwierdziłam, że to w ogóle nie przyciąga ludzi, zresztą, nawet mnie to odpychało. Chciałam coś zmienić, chciałam dołączyć do łacińskiego adresu łaciński tytuł. I w ten sposób, bo długich poszukiwaniach, pojawiło się VINCIT QUI PATITUR, w przetłumaczeniu na polski ZWYCIĘŻA TEN, KTO WYTRWA. Słowa będące idealnym odzwierciedleniem tego, co czuję. Dlaczego? Bo tylko ten, który się nie poddaje potrafi zwyciężyć. Nie ważne czy jest to poddawanie się w walce, w sporcie czy w zwykłym blogowaniu. Ten blog właśnie, ten łabędzi śpiew, jest moim zwycięstwem, moją walką. Właśnie tak to ma wyglądać, a przynajmniej mam nadzieję, że tak to będzie - tworzę tego bloga, nie zwracając uwagi na nic, na reakcje ludzi, na mojego anonimowego komentatora, który nie ma w sobie na tyle odwagi, by przyznać się kim jest. Piszę tego bloga po to, by się sprawdzić. By robić coś, co lubię, nawet jeśli nie zawsze mi to wszystko wychodzi.

I zamierzam być tym, który zwycięży. ;)



A skąd wzięła się Wasza nazwa bloga? ;)
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

6 komentarzy:

  1. Ciekawa historia :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa historia o nazwie ^^ Widzę, że mam do czynienia z kimś bardzo ważnym ^^

    Zapraszam serdecznie na http://the-sound-of-your-heart-beating.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym napisać, że to ciekawa historia, ale szczerze mówiąc, chyba jest zupełnie normalna ;) Ja, na przykład, uwielbiam język fiński, dlatego na początku szukałam różnych zwrotów na nazwę właśnie w tym języku. Wydaje mi się, że sporo osób w ten sposób szuka inspiracji, ale przyznaję, że chyba nigdy nie spotkałam się z nazwą łacińską ;) A "łabędzi śpiew" oczywiście znałam już wcześniej, humanistyczne zainteresowania i przyszłość na filologii polskiej się kłania ;d
    dzisbeznazwy.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To świetny pomysł na zrobienie takich postów :) Uwielbiam twój nagłówek! *o*

    Na moim blogu SPIKED-SOUL.BLOGSPOT.COM organizuję giveaway, w którym do wygrania jest crop top i shopper bag! Zapraszam i życzę miłego wieczoru :)

    Elwira

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja nazwa wzięła się hmm.. po pierwsze od imienia :) A reszta jakoś tak sama doszłą :P
    http://agnieszka-bawi-sie-w-bloggera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.