28.07.2014

cały mój świat potrzebuje psychologa.

Dzień dobry. 

Dzisiaj trochę inaczej niż do tej pory, chociaż pewnie kiedyś już pisałam posty w tym stylu. Ale niewiele. Postanowiłam to nadrobić. To takie moje przemyślenia na dany temat. Dzisiaj więc o czymś, co gryzie mnie od dłuższego czasu, ale nawet nie wiem z kim mogłabym o tym porozmawiać. No cóż. Dzisiaj trochę "dorosło". Zobaczymy czy to Wam się spodoba. 


wszyscy politycy dziennikarze
wszyscy policjanci piłkarze
każda, każda ręka i noga

cały mój świat potrzebuje psychologa

cały mój kraj potrzebuje psychologa
cały mój świat, żeby stanąć na nogach
oj!


happysad zrobił kawał dobrej roboty tworząc utwór, z którego pochodzi powyższy fragment. Psychologa to piosenka mająca już jedenaście lat. A z każdym rokiem jest coraz bardziej aktualna, przynajmniej moim zdaniem. Nasze społeczeństwo, a przynajmniej jego spora część, nie zdaje sobie sprawy, że naprawdę potrzebuje psychologa, potrzebuje pomocy, bo nie jest w stanie sam sobie poradzić. Nie zdają sobie z tego sprawy albo zwyczajnie to bagatelizują. Uważają, że zmiana nastroju jest przejściowa, że ciągły płacz przejdzie, że nerwy to związane są z pracą albo szkołą, że jakby tak zmienić otoczenie to wszystko przejdzie. Może coś w tym jest, ale to tylko malutka prawda. Bo zmiana otoczenia i owszem, pomaga. Ale pomaga tylko wtedy, kiedy dołączona jest do tego jakaś terapia, rozmowy, jakaś pomoc z zewnątrz.

Ludzie nie mówią o tym, że potrzebują pomocy i nie korzystają z niej, bo się boją. Boją się, bo co ludzie powiedzą. Bo jak to tak, do psychologa? Do psychiatry? Przecież to "ten od głowy". Przecież to ten od chorób psychicznych. Nie potrzebuję psychologa, nie jestem osobą psychiczną! Ale psycholog i psychiatra nie są tylko od chorób psychicznych. Są po to, by pomóc człowiekowi. Zapominamy o tym, ponieważ nasze społeczeństwo nie jest tolerancyjne pod tym względem. Od razu patrzą na człowieka krzywo, od razu zaczyna się szeptanie po kątach, że ten czy tamten to właśnie był u psychologa czy psychiatry, pewnie jakiś chory. W tym przypadku, niestety, chore jest tylko takie myślenie. W Ameryce co drugi czy trzeci człowiek ma swojego psychoterapeutę. Nikt nie wstydzi się powiedzieć, że chodzi do psychologa, psychoterapeuty, psychiatry. Że chodzi na jakieś terapie. Nie ma czego się wstydzić. Tam ludzie na spokojnie rozmawiają między sobą do którego lekarza warto iść, a na którego lepiej nie marnować czasu. W Polsce człowiek podchodzi do okienka i ledwo wymruczy "chcę się zapisać na terapię", czego pani w rejestracji oczywiście nie jest w stanie usłyszeć i kilka razy musi poprosić o powtórzenie. Ale czego tu się bać? To ludzie jak każdy, a są właśnie po to, żeby nam pomagać. Poprawiają nasze samopoczucie, dbają o to, żeby nie pojawiały się stany depresyjne. Pomagają podnieść się po załamaniu nerwowym czy utracie bliskiej nam osoby. Nie są źli. To my, jako społeczeństwo, nie potrafimy ich zaakceptować. Trzymamy się dawno utartego stereotypu. A przecież stereotypy są takie krzywdzące i w większości niesprawiedliwe...

Postanowiłam zasięgnąć języka u innych osób. Pomyślałam chwilę nad tym, jak ułożyć pytanie i napisałam do paru znajomych z prośbą, aby przedstawili mi swoje opinie. A teraz Wy możecie je przeczytać i jakoś się do nich odnieść.

Co sądzisz o chodzeniu do psychologa/psychiatry i jak Twoim zdaniem społeczeństwo odbiera osoby, które z takiej pomocy korzystają?


Justyna odpowiada:

Nie mam nic do psychologów, ani psychiatrów. Sama chciałam być, chce nadal być psychologiem i pomagać ludziom. Nie miałam do czynienia z taką pomoca, ale wiem, że potrafią pomóc. Moja znajoma ma depresję na podstawie stanów lękowych i psychoterapeuta jej pomaga, widać znaczne postępy. Uważam jednak, że nasze społeczeństwo nie dorosło jeszcze do przyznawania się, że potrzebują pomocy. Aczkolwiek z pewnością się to zmienia. Chociaż jeszcze kilka lat temu spotkalibyśmy się z o wiele większą ilością "hejtu" bo jak psycholog - to do czubków. Taki jest stereotyp w Polsce i nie specjalnie wiem, czy zmienia się to w stopniu umiarkowanym, czy może stoi w miejscu.


Marta napisała odpowiedź:

Uważam że takie wizyty mogą bardzo komuś pomóc ponieważ nie każdy ma przyjaciół czy kogoś komu może się wygadać i powiedzieć co mu leży na sercu ale jednak każdy potrzebuje rozmowy z kimś. Ludzie często się z tego śmieją i uważają że jak ktoś chodzi do psychologa to jest 'inny' i wgl. smutne ._.

Andzia stwierdza:

Chodzenie do psychologa bądź psychiatry jest czymś zupełnie normalnym, jak chodzenie do lekarza rodzinnego, ortopedy czy dentysty. Nie ma w tym nic złego ani nienormalnego. Chodzenie do takiego specjalisty świadczy tylko o tym, że człowiek sam zdaje sobie sprawę, że nie potrafi sobie z czymś poradzić. Nie trzeba być od razu chorym czy być wariatem, a jakby tak na to patrzeć to każdy powinien korzystać z ich pomocy, bo każdy z nas jest wariatem na swój sposób ;). Niestety nasze społeczeństwo polaczków cebulaczków nie traktuje poważnie osób korzystających z porad psychologa czy psychiatry, śmiejemy się z takich ludzi, poniżamy... Za to w krajach wysoko rozwiniętych, praktycznie każdy, kto tylko odczuwa potrzebę idzie do specjalisty i się z tym nie kryje! Bądźmy bardziej wyrozumiali, bo każdy z nas ma jakieś swoje nawyki, które niekoniecznie są normalne, a nie zauważamy ich w normalnym życiu.

Martyna dodała swoje zdanie:

Chodzenie do psychologa jest rzeczą normalną w dzisiejszych czasach, uznawaną za trend. Do lekarzy chodzą całe rodziny, tłumacząc się mottem "lepiej zapobiegać niż leczyć". Są to przeważnie ludzie, którzy wcale tej pomocy nie potrzebują. Ci ludzie uznawani są jak jacyś wzorce do naśladowania, którymi wcale nie są. Ludzie, którzy mają największe problemy, wcale do psychologów się nie wybierają, i właśnie oni są odrzucani przez społeczeństwo. Psychiatra to już rzecz całkiem inna. Do psychiatry nie chodzi każdy i chyba nikt z nas nie chciałby się tam znaleźć. To już nie są osoby, które czasem się potną i popłaczą w samotności, lecz osoby, które znalazły się już na samym dnie, a z odpowiednią pomocą innych mają szansę się podnieść. Dlatego nie warto szydzić z osób, które mają problemy, tylko starać się im pomóc, bo być może nie mają oni dość samozaparcia, by wybrać się do lekarza, a dzięki naszej pomocy ich życie może stać się lepsze.

I w ten sposób dotarliśmy do końca i do podsumowania. 


Nie ma zdań podzielonych, przynajmniej jeśli chodzi o tę część moich znajomych, z którymi na ten temat rozmawiałam. Mój wniosek nie jest wysuwany na podstawie tylko powyższych czterech komentarzy plus jednego mojego, który jest podstawą całego postu. Nie. Powyżej przedstawiłam tylko te, które uznałam za najlepsze. I moją, której oceniać nie będę, bo to nie do mnie należy. Podsumowując jednak całość - chodzenie do psychologa nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie. Gdy zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy pomocy, jesteśmy już krok do przodu, by wyjść z obecnego stanu. Polska jednak jest krajem na tyle zacofanym, że nie potrafi zaakceptować takiego stanu rzeczy i wciąż uważa psychiatrów i psychologów za największe zło. Żeby to się zmieniło - sami musimy to zwalczyć.

Tolerujmy i pomagajmy, bo bez naszej pomocy świat się nie zmieni.
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

5 komentarzy:

  1. Fajny post, daje do myślenia :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Post jest świetny, a temat został wyczerpany, gratuluję :)
    Happysad to jeden z moich ulubionych zespołów :)
    Pozdrawiam,
    http://gruszka-aguszka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypadkiem trafiłam na twojego bloga, ale będę tu częściej wpadać, bo uwielbiam takie blogi.

    colorfulnut.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się postać, w jakiej napisana jest notka.
    Poruszyłaś dosyć ważny temat i chwała Ci za to. To prawda, ludzie w naszym kraju i nie tylko, bardzo negują pomoc psychologiczną.
    Ale jest też druga strona medalu - "emo" dzieci Aska, chwalące się tym, jakie to one są cierpiące i co powiedział im psychiatra. To niepokojące zjawisko i wcale nie stawia owej psychologicznej czy też psychiatrycznej pomocy w lepszym świetle, niż postrzegają to ludzie. Naprawdę, szkoda, że w taki sposób to w naszym kraju wygląda.

    http://barbar-scrapbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako studentka psychologii muszę z ciężkim sercem przyznać,że na prawdę nie ma w naszym społeczeństwie otwartości względem tego zawodu. Psycholog nadal kojarzy się tylko z ciężkimi patologiami i chorobami psychicznymi. Nawet jeśli ktoś decyduje się na to, by z jakiegokolwiek powodu spotykać się z psychologiem zwykle nie informuje swoich bliskich o tym, bo jeszcze pomyślą, że jest z nim coś nie tak... Potrwa to jeszcze trochę zanim wizyta u psychologa przestanie napawać ludzi przerażeniem.

    http://blogdlaopornych.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.