08.06.2014

moje życie w internecie.

Miałam napisać w swoje urodziny. Jak widać są cztery dni po urodzinach i dopiero dzisiaj piszę. Jestem zabiegana przed Grecją, nie mam głowy do niczego. Mam nadzieję, że uda mi się wrzucić jeszcze jeden post przed wyjazdem. Jeśli nie to cóż, dopiero po 22 czerwca. Tym razem zamierzam stworzyć coś na wzór relacji z wyjazdu. Ciekawe czy mi się to uda. Ale dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o czymś, co może Was zainteresuje. 

moje życie w internecie


W dzisiejszych czasach bardzo trudno znaleźć kogoś, kto nie byłby na swój sposób uzależniony od internetu. Każdy musi zajrzeć na facebooka, na pocztę, na bloga. Każdy ma inne miejsce, które, w swoim uznaniu, musi sprawdzić, by czegoś nie przegapić. Nie wyobrażamy sobie dnia bez internetu, wyłączony prąd jest dla nas katorgą, a jeśli gdzieś wyjeżdżamy to od razu poszukujemy najbliższego połączenia do sieci wi-fi. Nie pomyślimy o tym, że ten wyjazd ma być naszym odpoczynkiem, odcięciem od internetowego świata, pomocą w powrocie do rzeczywistości.


Kto z Was śmiało może powiedzieć, że bez problemu wytrzyma całe wakacje bez internetu? Że wi-fi jest niepotrzebne do szczęścia? Coraz mniej osób potrafi to powiedzieć. Jeszcze kilka lat temu wszyscy spędzali czas na placu, nie przed komputerami. Później nastąpił jakiś przełom i coraz mniej osób można było zobaczyć na dworze aż w końcu nastało to, co obecnie - prawie w ogóle nie widać dzieci, które bawią się na placach zabaw. Uwielbiałam swoje dzieciństwo - zabawy na placu, gry w chowanego, klasy, skakanie na skakance, skakanie przez gumę, malowanie kredą po ulicach, chodnikach i ścianach. Wymyślało się grę za grą, cieszyło wszystko. Było więcej szczęścia - bo nie było internetu w każdym domu, nie potrzebny był komputer, a na obiad rodzice wołali przez okno, a nie dzwoniąc na telefon komórkowy. A teraz? W większości spotykamy się z ludźmi w internecie - na różnych czatach, gadu-gadu, facebooku. Zdobywamy setki internetowych znajomych zamiast tych realnych, z którymi możemy porozmawiać twarzą w twarz. Spędzamy mnóstwo czasu na rozmowach z ludźmi, których nigdy nie spotkaliśmy i możemy ich nigdy nie spotkać. Skupiamy się na tym, co odległe zamiast na tym, na czym powinniśmy. 

Internet jest teraz miejscem, w którym możemy znaleźć wszystko. Mało kto w dzisiejszych czasach zagląda do encyklopedii, atlasów, do słowników. Wszyscy wszystko potrafią odnaleźć w google czy innej wyszukiwarce. Po co poświęcić trochę czasu na poszukiwania skoro można wszystko wklepać w internet. Również w internecie można odnaleźć książki, nie trzeba iść do księgarni czy biblioteki, wszystko już jest w formacie ebook i znajduje się w internecie. Videoteki, kiedyś tak bardzo popularne, teraz straszą pustkami. Ludzie wolą nielegalnie ściągać filmy i mieć je dla siebie. Wolą korzystać z darmowych stron internetowych i nie musieć wychodzić z domu. Internet odebrał wszystkim prawdziwą radość z życia, z którego już nie korzystamy w pełni. 


Internet to również miejsce, które zmienia ludzi. W internecie można być każdym. Osoba po drugiej stronie nas nie widzi. Możemy więc wysyłać zdjęcia, które znaleźliśmy w internecie i podszywać się pod tę osobę. Nie musimy być sobą. Możemy stać się tym, kim chcemy. Możemy opowiadać to, co chcemy i wcale nie musi to być prawdą. To, że Ty piszesz prawdę do drugiej osoby nie znaczy, że ona odpłaca się tym samym. Kiedy Ty opowiadasz o swoim życiu - o nieszczęśliwej miłości, złych ocenach w szkole, trudnej sytuacji rodzinnej - osoba po drugiej stronie może odpowiadać na to w różny sposób - może pisać prawdę bądź może kłamać. Jeśli kłamie to może to robić znowu na dwa sposoby - opisywać, że ma jeszcze gorszą sytuację od Twojej bądź chwalić się jak to jest mu w życiu cudownie, aby Cię dobić. Może powiedzieć wszystko - że najlepszy przyjaciel jest gejem bądź przyjaciółka lesbijką. Że ulokował bądź ulokowała uczucia nie w tej osobie, w której powinna. Że zdała wszystkie egzaminy z najlepszymi wynikami mimo iż ledwo udało się przekroczyć granicę minimalną. Można być każdym. Jak to się mówi - Kozak w necie, dupa w świecie. Ktoś, kto nie potrafi na żywo się odezwać do innych osób, nie potrafi się z kimś pokłócić, nie wylewając hektolitrów łez w internecie może kozaczyć jak mało kto, przeklinając, wyzywając i kozacząc. 

Co by było, gdyby nagle odcięto internet? Zastanawialiście się nad tym?
Nie? To teraz macie okazję się zastanowić!

Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

3 komentarze:

  1. Super post zostałaś nominowana do LBA :) http://tyska-love.blogspot.com/?spref=tw JAK SPODOBA CI SIE MÓJ BLOG TO SKOMENTUJ I ZAOBSERWUJ :) JAK TAK TO NAPISZ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgodzę się z tym pierwszym akapitem, zresztą ogólnie z tą notką :)
    Tak się zastanawiam co by było bez Internetu i powiem tylko tyle - MASAKRA :O
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.