06.05.2014

tabula rasa.

Mooooooorning!


Chociaż poranek to nie bardzo, ale co tam! Dzisiaj dosyć krótko, bo ostatnio zaczęłam się nad wszystkim zastanawiać i tak nie umiem przestać o tym myśleć, jak i o kilku innych sprawach, ale je pomińmy. Chodzi mi jednak o kwestię czysto blogową. Zwróciłam ostatnio uwagę na to, co dzieje się na innych, tych najczęściej odwiedzanych, blogach. Ewentualnie to tylko ja na takie wpadam, ale mianowicie chodzi mi o rozpoczynanie pisania bloga na nowo. Jaki to ma sens? 

Przyznam, że kiedy wpadłam na kolejny blog, który czytam, a który został rozpoczęty od nowa, zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy sama nie powinnam zacząć pisać łabędzia od początku, wiecie, do pierwszego posta. Przekreślić poprzedni rok, 58 postów na tym blogu, wszystkie 10 tysięcy wejść, 339 komentarzy, 132 obserwatorów, którzy powoli przychodzili tutaj, dołączali, znając całą historię bloga od początku, a mimo wszystko postanowili tutaj być, za co im bardzo dziękuję. Chodzi jednak o to, że zastanawiałam się nad tym, bo jednak trochę się zmieniłam przez ten rok, podeszłam do wielu spraw w inny sposób, postanowiłam inaczej prowadzić tego bloga, niż rozpoczęłam. Ale czy warto przekreślać swoją pracę co jakiś czas, gdy człowiek się zmieni? Czy nie lepiej jest po prostu móc kiedyś usiąść i zobaczyć to, jak człowiek się zmieniał przez te miesiące, czy może nawet lata. Nie mówię, że mój blog będzie prowadzony przez wiele lat, może równie dobrze przestanę go pisać za dzień, miesiąc, dwa. Prawda jest taka, że nigdy nie możemy być pewni, co niedługo nas czeka. Wiem to na swoim przykładzie. 

Nie mniej chodzi jednak o to, że zaczynanie bloga, to trochę tak, jakby ktoś rozpoczął na nowo pisanie zeszytu z polskiego, bo w ciągu ostatniego semestru zmieniło mu się pismo, więc wszystko musi przepisać. A ja lubię wracać do tego, jaka byłam rok temu, dwa, pięć. Ostatnio postanowiłam przeczytać moje opowiadanie, pisane ledwo dwa lata temu. Ręce mi opadły! To było nie tak dawno temu, a jednak miało tak niski poziom, że kiedy je czytałam, to mimo tematu, który nie był śmieszny, ja śmiałam się jak dzika.

Rozumiecie o co mi chodzi? Nie warto przekreślać całej swojej pracy tylko dlatego, że się zmieniamy. Chociaż prawda jest taka, że teraz o tym mówię, a nie wiem czy w czerwcu nie powitam was z pierwszym postem, albo na pierwsze urodziny bloga nie zrobię czystki totalnej i nie zacznę go prowadzić od nowa, bo bardzo mnie do tego ciągnie, tak prawdę mówiąc. Ale... jednak szkoda mi będzie przerywać to wszystko - usuwać post o homoseksualizmie i adopcji, który wzbudził kontrowersję, skasować felieton o Walentynkach, przypomnienie o wyzwaniu 100 szczęśliwych dni  czy ostatni post o niekończącym się spamie i pustych obserwacjach. Usunięcie któregokolwiek z tych trzech postów, z których, prawdę mówiąc, jestem najbardziej dumna, byłoby dla mnie dosyć trudne i sama nie wiem czy byłabym w stanie to zrobić. 

Ale! Mimo wszystko postanowiłam coś tutaj zmienić. I tym czymś jest właśnie tytułowa czysta karta.

TABULA RASA = CZYSTA KARTA


U mnie czysta karta będzie jednak mocno zmodyfikowana. W wersji pełnej powinnam właśnie usunąć wszystkie posty i rozpocząć pisanie łabędzia od początku. Modyfikacja jednak będzie polegała na tym, że, mam nadzieję, od tego postu zauważycie zmiany, jakie zajdą w prowadzeniu bloga i w pisaniu postów tutaj. Nie chcę robić tego, co do tej pory - dostosowywać się do ogółu społeczeństwa, dodawać tylko to, co ludzie uważają za odpowiednie, unikać tego, co nie podoba się ludziom. Mimo wszystko jednak chciałabym, prócz tego, co będę pisać, bo poczuję taką potrzebę, poznać wasze opinie, wasze zdania, wasze pomysły. Chciałabym wiedzieć co najlepiej wam się czyta, na co czekacie, co byście chcieli tutaj zobaczyć. 

Skąd te zmiany? Odpowiedź jest prosta - JA się zmieniłam. A jak człowiek się zmienia, to rzeczy dookoła niego również tym zmianom ulegają. Specjalnie ostatnio usiadłam i przejrzałam swoje POSTANOWIENIA NOWOROCZNE. I wiecie co? Sporo się zmieniło. Nie chodzi o to, że zaczęłam je spełniać, bo gdybym tak napisała to niestety bym skłamała. Chodzi o to, że rzeczy, które wtedy zapisałam i które wydawały mi się tak bardzo ważne, istotne, zmieniły znaczenie. Zrozumiałam, że dopiero po czasie jesteśmy w stanie rozróżnić coś istotnego - co jest dla nas ważne, a co ważniejsze. Zresztą, już teraz możecie spojrzeć na tamte postanowienia i zobaczyć co zostało skreślone - a to nawet nie jest połowa roku! A za niecałe osiem miesięcy zrobię pełne podsumowanie.

Moja czysta karta nie oznacza całkowitego początku. Nie. Ona oznacza początek czegoś nowego.


Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

2 komentarze:

  1. W sumie taki ''nowy początek'' może być fajnym pomysłem :)
    Powodzenia ^^
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawie piszesz :)
    http://autografy-patrycji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.