01.05.2014

czy potrafisz być szczęśliwy 100 dni z rzędu?

Cześć!

Na miły początek majówki - miły post. Miało być co innego, wyszło, jak zwykle, co innego. Do napisania akurat tego postu naprowadziła mnie trochę Karolina, gdy podesłała mi wczoraj jedną stronę. Najpierw popatrzyłam na to wszystko sceptycznie, jak przystało na mnie. Później jednak postanowiłam się nad tym trochę bardziej zastanowić, aż w końcu stwierdziłam, że co mi szkodzi, mogę zaryzykować. I przy okazji mogę Wam wszystkim trochę o tym opowiedzieć!

Czy potrafisz być szczęśliwy 100 dni z rzędu?


Ludzie mają tendencję do pesymizmu i nie cieszenia się z rzeczy małych, może trochę niewiele znaczących. Dużo z nas uważa, że nie można cieszyć się z małych rzeczy jak dobry napis pod kapslem z Tymbarka, miły komentarz na blogu czy uśmiech obcej osoby. A przecież to sprawia nam dużo więcej radości niż nowy laptop, wycieczka dookoła świata czy jeszcze coś innego, materialnego, na co trzeba zbierać pieniądze przez dłuższy czas. Zapominamy o tym, że powinniśmy się cieszyć z małych rzeczy, jak śpiewa w swojej piosence Sylwia Grzeszczak



Ktoś jednak pomyślał o tym, by przypomnieć ludziom o radości z małych rzeczy - stworzył wielojęzyczny projekt w internecie, w którym udział może wziąć każdy, kto ma chociaż odrobinę dobrej woli, czasu i jakikolwiek aparat - nawet ten najsłabszy w telefonie. Wystarczy tylko zarejestrować się TUTAJ i codziennie dodawać jedno zdjęcie na któryś z wybranych portali - facebook, instagram, twitter, tumblr - bądź zwyczajnie wysyłać codziennie zdjęcie na podany adres e-Mail. A czego ma dotyczyć zdjęcie? Tego, co w danym dniu sprawiło Ci radość. 

Wchodzimy na stronę wydarzenia 100happydays i wypełniamy krótką ankietę po czym klikamy żółty przycisk GO i rozpoczynamy nasze wyzwanie szczęścia! Możemy również wpisać swój własny hashtag, by wasze zdjęcia widzieli tylko ludzie z waszego grona przyjaciół bądź zwyczajnie wysyłać na maila - wtedy o tym, co sprawia wam radość, wiedzieć będziecie tylko Wy i organizatorzy. Ale czy nie lepiej zdecydować się na udostępnianie tego na co dzień?

Na samym dole ankiety widnieje niewielka ramka, w której możemy wpisać co nas motywuje do uczestniczenia w zadaniu. Co motywowało mnie? Prawdę mówiąc chciałam pokazać nie tylko znajomym, ale również samej sobie, że potrafię cieszyć się z małych rzeczy, które dla jednych są nieistotne, ale dla mnie mogą być największą radością. A jaka będzie Wasza motywacja?

Ja zaczynam je od dzisiaj. Zdjęcia będę codziennie wrzucać na instagram, zapraszam do zaglądania tam codziennie, sprawdzając co takiego może sprawiać mi szczęście. 

A co wam sprawia szczęście?
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

9 komentarzy:

  1. Nie zgadzam się z tym, że komentarz pod blogiem, lub napis pod kapslem od tymbarka może bardziej ucieszyć od podróży dookoła świata.

    Ale ogólnie projekt bardzo fajny i warty zaangażowania się w niego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, że ludzie mają tendencję do pesymizmu :) Mam taką koleżankę, że cokolwiek by się nie działo - ona i tak jest nieszczęśliwa. Wiecznie żale, smutki, czy ma z czego się smucić czy nie. Ja od takich ludzi odciekam z dala, ponieważ zawsze staram się otaczać pozytywnymi ludźmi. Staram się cieszyć z wszystkiego i nawet jak mnie bierze jakiś dołek, robić wszystko by i tak się uśmiechać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. True, wiele osób uważa, że żeby być szczęśliwym, trzeba realizować się we wszystkich dziedzinach życia i tylko rzeczy wielkie przynoszą satysfakcję. To jedno wielkie kłamstwo, z którym żyjemy świadomie lub nieświadomie. Niemniej, grunt to być optymistą.
    Ja rzuciłam sobie podobne wyzwanie we Wrześniu ubiegłego roku i prawdę mówiąc, ma to swoje plusy. Sprawia, że świat wygląda troszeczkę lepiej i w ogóle, ale po prawdzie, nie jest to realne. Można cieszyć się z małych rzeczy, ale w pewnym momencie kryzys dopadnie każdego. Są dni by się uśmiechać i są dni, by płakać:) Nic tego nie zmieni.
    Dlatego narzekanie nie jest najgorsze z możliwych, ale bezustanne narzekanie - owszem.
    "Uśmiechaj się chociażby przez łzy, bo nigdy nie wiadomo, kto zakocha się w Twoim uśmiechu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś z tym uśmiechem jest! Wiadomo jednak, że nie chodzi o to, by całkowicie przestać narzekać i zacząć się uśmiechać bez względu na humor. Nie. Chodzi tylko o to, by starać się znaleźć złoty środek między uśmiechem a narzekaniem. ;). Póki co, mam nadzieję, udaje mi się to. A jak będzie później? Zobaczymy! ;)

      Usuń
  4. Fakt, większość ludzi faktycznie ma tendencję do pesymizmu..Ja staram się jednak być optymistką w każdej sytuacji, choć czasami chyba jak w każdym coś we mnie pęknie..Jednak najważniejsze jest ciągle się uśmiechać, nawet przez łzy :)
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrycjo, to świetny pomysł!
    Kiedy tylko przeczytałam Twój post od razu założyłam osobne konto na instagramie specjalnie pod ten projekt :) Zaczęłam od wczoraj i może też napisze o tym na swoim blogu. Im więcej nas tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, że im więcej osób tym lepiej, im dalej ta akcja zostanie rozpowszechniona tym szczęśliwsze będziemy mieli towarzystwo dookoła! ;).

      Usuń
  6. Powiem Ci, że podjęłaś się napisania dosyć ciekawego tematu. Bardzo spodobało mi się to pytanie na górze. Myślę, że tak - ludzie "uwielbiają" myśleć o smutku i byś pesymistami. Nie cieszymy się z małych rzeczy, chcemy być zawsze jak najlepsi.
    Bardzo fajny blog, jestem tu pierwszy raz i obserwuję :D
    Pozdrawiam zapraszam do mnie,
    www.megmyfashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.