05.04.2014

projekt uśmiech.

Dzień dobry!

Coś w tym tygodniu nie wyszło mi pisanie co dwa/trzy dni i opuściłam was na cały tydzień roboczy. To nie tak, że nie miałam co wam napisać, ale wpadł mi do głowy swego rodzaju projekt, bądź doświadczenie, trudno to określić jakąś jedną nazwą. A jak doświadczenie to potrzeba na to kilku dni, więc nie było sensu pisać w między czasie jakiejś... zapchaj dziury. A dzisiaj, po trzecim dniu przeprowadzania projektu, mogę powiedzieć wam co i jak i jakie są tego wyniki!

Projekt uśmiech.




Pomysł wpadł mi do głowy już jakiś czas temu, ale wciąż nie umiałam się za niego zabrać. Postanowiłam sprawdzić to, jak ludzie reagują na osoby przypadkowo się uśmiechające. Miałam nadzieję, że wszystko będzie w porządku, że reakcja będzie w miarę fajna. Właśnie, nadzieja. Nie powiem, by wszystko przebiegło tak, jak myślałam. Spodziewałam się różnych reakcji, mniej przychylnych i bardziej, negatywnych i pozytywnych, spokojnych i gwałtowniejszych. W sumie można się było spodziewać wszystkiego, tak naprawdę nikogo raczej nie powinno dziwić, że obca osoba się do nich uśmiecha. No właśnie, nie powinno.

Może ja jestem jakaś dziwna, ale lubię, gdy obca osoba się do mnie uśmiecha. To napawa mnie dziwnym optymizmem, że ktokolwiek może uśmiechnąć się do mnie bez powodu, ot tak, bo sam ma dobry humor. To od razu sprawia, że i mój humor staje się dużo lepszy na cały dzień, a przynajmniej na kilka godzin. Uśmiechałam się więc przez kilka dni do obcych ludzi - na przystanku autobusowym, w autobusie, na mieście, idąc na uczelnię. Uśmiechałam się do każdego, tylko dlatego, że sama miałam dobry humor. Ludzie reagowali różnie, czasem odwzajemniali uśmiech, aczkolwiek jedna kobieta zapadła mi w pamięć, bowiem gdy ja się uśmiechałam, ot tak, nie do konkretnej osoby, ona spojrzała na mnie niczym bazyliszek i zastanawiałam się za ile zacznie na mnie krzyczeć. Jeszcze nikt nigdy nie patrzył na mnie takim wzrokiem, nawet wtedy, gdy cała nasza grupa nie przeczytała jednego tekstu na zajęcia i zostaliśmy wyrzuceni z sali. Nawet wtedy prowadząca zajęcia nie patrzyła na nas TAKIM wzrokiem.

Nauczona doświadczeniem, ale pragnąca to doświadczenie pogłębić, postanowiłam zapytać się kilku moich znajomych co sądzą właśnie o osobach, które się do wszystkich uśmiechają. Jak reagują, gdy zostają obdarzeni uśmiechem przez obce sobie osoby w jakimkolwiek miejscu publicznym, bez względu na to czy jest to przystanek autobusowy, jakaś miejska komunikacja publiczna jak tramwaj czy autobus, czy może jest to po prostu w drodze na uczelnię czy do domu. Odpowiedzi były różne.

Justyna na moje pytanie odpowiedziała tak:

Pierwsze wrażenie? Zdziwienie. I to totalne. No bo w rzeczy samej, która normalna, obca osoba, uśmiecha się do każdego nieznajomego jakiego widzisz? Ale w zasadzie, sama tak czasami mam, może to dziwne, ale się zdarza. Oczywiście, częściej uśmiecham się do znajomych. Wydaje mi się, że w takim momencie człowiek po prostu odwzajemnia uśmiech, no, ja bym odwzajemniła. Jakoś dzień wtedy wydaje się pogodniejszy, prawda? Bardzo miłe uczucie, chociaż z pewnością zaskakujące i niespodziewane na co dzień.

Również Angelika miała całkiem podobną opinię do tej powyższej, należącej do Justyny:

Poprawia mi się humor, ponieważ to wspaniale mieć świadomość, że na świecie są jeszcze takie osoby, które potrafią być życzliwe wobec innych osób i które pamiętają, jak wielką magią jest szczery uśmiech. Najprawdopodobniej odwzajemniam uśmiech, żeby okazać tej osobie, że ten zwykły gest sprawił mi wielką radość i naprawdę go doceniam.

Inaczej wyglądała jednak opinia Michała, który w ogóle okazał się rodzynkiem wśród osób odpowiadających:

Zależy jakiej płci jest ta osoba jeśli to facet to mogę odebrać go za podrywającego mnie Geja a że jestem homofobem to bym się lekko wkurzył. Jeśli była by to Kobieta pewnie by mi to poprawiło humor uśmiech u mnie to taki prawie że fetysz potrafię ocenić kobietę po jej uśmiechu czy mi się podoba czy nie i olać ładną "sex bombę" z powodu że mi się jej uśmiech nie spodoba nawet jakby miała bardzo duże cycki.

Pojawiła się także najkrótsza odpowiedź z możliwych, ale zawierająca w sobie wszystko to, co ważne. Ta odpowiedź należała do Karoliny:

Odwzajemniam uśmiech i zastanawiam się, czy aby na pewno jestem w Polsce.

Następnie wyczekiwałam na odpowiedź od Szmarti, przy okazji trochę analizując poprzednie odpowiedzi, za które zresztą wszystkim bardzo dziękuję. Szmarti wyraziła się następująco:

Szczerze mówiąc robi mi się bardzo miło. Uśmiech kogoś całkiem obcego oznacza, że w jakimś sensie spodobaliśmy się drugiej osobie. Może przez ładny ubiór, fryzurę lub promienny wyraz twarzy. A przecież każdy człowiek potrzebuje akceptacji ze strony środowiska. Warto wtedy odwzajemnić uśmiech, będzie to dla drugiej osoby miły gest. Lecz niestety istnieją również natarczywe uśmiechy, przez młodzież nazywane ostatnim czasem mianem "Trynkiewicza". Gry ktoś obdarza nas wręcz nienaturalnym uśmiechem. Zbyt przesadzonym można się wystraszyć... Te sytuacje na szczęście zdarzają się rzadziej niż miły uśmiech skierowany do nas w autobusie czy na chodniku, który potrafi rozpromienić nawet najbardziej pochmurny dzień.

Kolejna odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie została wysłana przez Martę:

Odwzajemniam uśmiech. Jak dla mnie uśmiechanie się do nieznajomych jest jak najbardziej na tak. Sama tak robię i cieszę się, jak ktoś odwzajemni uśmiech. To jest tak jakby przesłać do kogoś odrobinkę szczęścia.

Nadeszła również ostatnia odpowiedź od mojej ukochanej Andzi z marchewkowego nieba, która była najdłużej i najbardziej wyczekiwaną opinią:

Kiedy ktoś obcy uśmiecha się do mnie - odwzajemniam uśmiech! Sama bardzo często uśmiecham się do ludzi w tramwajach, autobusach czy na spacerze wśród ludzi. Lubię to i często spotykam się z tym, że ludzie odwzajemniają mój uśmiech, zwłaszcza inne mamy z dziećmi czy wózkami. Uważam, że to bardzo miłe i świadczy przede wszystkim o naszym nastawieniu do życia i świata. Nawet kiedy jesteśmy smutni, warto się uśmiechać do innych, może dzięki temu uśmiechowi ty poprawisz komuś humor, bądź ktoś się w tym uśmiechu zakocha ;).

Cóż, każda z tych odpowiedzi ma w sobie jakąś prawdę. Niestety, co jest okropne, w Polsce przypadkowi ludzie nie uśmiechają się do obcych, a raczej robią to tak sporadycznie, że innych to dziwi. Za granicą wszyscy uśmiechają się do siebie i to jest normalne, fajne. Gdy byłam w tym roku na wakacjach we Włoszech, co chwilę ktoś obdarowywał mnie uśmiechem, mimo iż mnie nie znał. To było cudowne! Ja sama czułam się wtedy cudownie i bardzo chętnie odwzajemniałam ich uśmiechy. To od razu sprawiało, że dzień miałam jeszcze lepszy niż poprzedni!

Ja uśmiecham się, bo mogę i uśmiecham się, bo lubię. A jak jest z wami? Jak reagujecie na uśmiechy obcych ludzi? Może sami uśmiechacie się do innych, nie mając większego powodu? Podzielcie się swoimi uśmiechniętymi doświadczeniami!

Miłego weekendu!
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

6 komentarzy:

  1. Moje opinia na ten temat jest na górze, więc raczej nie będe pisała drugi raz tego samego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że takie uśmiechanie się do innych może serio poprawić humor, dlatego też często uśmiecham się do innych, a reakcje hmm są różne ;)

    colorfulnut.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojj..Takie uśmiechanie się do innych bardzo może poprawić humor, naprawdę :)
    Uśmiech to cudowna sprawa <3
    Hahahaha kocham Osła ze Shreka :D
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie był to z mojej strony eksperyment, ale pewnego dnia tak sobie właśnie postanowiłam, że jeżeli mam ochotę to się do ludzi uśmiechnę. Chciałam też w ten sposób podbudować trochę pewność siebie i...pomogło! Wydaje mi się, że jestem nieco bardziej otwarta. Co do ogólnego uśmiechania się do obcych mam różne doświadczenia. Jak już ktoś wspomniał - polska mentalność. My chyba lubimy być smutasami i często jak ktoś się uśmiecha to patrzymy na niego jak na dziwaka. Ja osobiście lubię takich wesołków na ulicy i odwzajemniam. Polska wydaje się wtedy trochę mniej szara ;) Choć z reakcjami różnie...od wspomnianych "bazyliszkowych spojrzeń" po serdeczność :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uśmiech, uśmiech i jeszcze raz uśmiech! róbmy to, świat będzie piękniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiech, uśmiech, uśmiech! Róbmy to, świat będzie piękniejszy! :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.