08.04.2014

happysad na nowo.

Dzień dobry!

Niby wiem, że miało nie być zdjęć z koncertu happysadu, ale ostatecznie zdecydowałam się, że kilka fotografii telefonem nie wyszło mi najgorzej i mogę zrobić krótką relację z koncertu. Mimo wszystko bardzo przepraszam za jakość poniższych zdjęć, ale mam nadzieję, że to już ostatni raz taka jakość. 

Wszystko jedno 2014 tour to cała trasa koncertowa z okazji dziesięciolecia ich pierwszej płyty studyjnej właśnie o tym tytule - Wszystko jedno. Krążek ten został wydany w 2004 roku i, jak zostało to powiedziane na koncercie, zespół nie miał pojęcia, że nagranie tych utworów i wydanie tej płyty może mieć takie, bardzo pozytywne dla nich, efekty. Koncert, na którym byłam, był ostatnim w całej tej trasie i, jak każdy z nich, był odwzorowaniem płyty na żywo, według kolejności, w jakiej utwory zostały na płytę dodane. Byłam, i dalej jestem, pełna podziwu dla Kuby, który zaśpiewał nie czternaście czy tam piętnaście utworów, które można znaleźć na płycie, ale zaśpiewał ich aż 27 plus bonusowy cover Stąpamy po niepewnym gruncie, który zakończył całą trasę. I mimo niebywałego talentu całego zespołu - już na tym bonusowym, dwudziestym ósmym utworze, słychać było zmęczenie wokalisty, chrypę i delikatny zanik głosu. Ale kto po bitych dwóch godzinach byłby w stanie śpiewać tak, jak na pierwszych trzech czy czterech utworach?

Kolejno zaśpiewane zostały utwory z pierwszej płyty - Czysty jak łza, Zanim pójdę, Hymn 78, Partyzant K, Noc jak każda inna, Jeszcze jeszcze, Czarownicy pies, Ostatni blok w naszym mieście, Ja do ciebie, Wrócimy tu jeszcze, Tak mija czas, Psychologa, Jeśli nie rozjadą nas czołgi, Wszystko jedno. Nie pojawił się jednak utwór bonusowy w postaci Marihuany, ale cała publiczność wołała, by zaśpiewali utwór, który pochodził z drugiej płyty, a mianowicie - Łydka, która została na tymże koncercie nazwana przez samego Qukę utworem komercyjnym. Ja osobiście bardzo lubię Łydkę, zwłaszcza w szybkiej wersji. Na koncercie pojawiły się jeszcze utwory z pozostałych czterech płyt - z drugiego albumu studyjnego Podróże z i pod prąd, pojawił się jeden utwór. Z trzeciego, czyli Nieprzygoda  pojawiły się dwa utwory. Z czwartego, Mów mi dobrze, zagrali aż sześć piosenek, no i z ostatniego, najnowszego albumu Ciepło/Zimno mogliśmy usłyszeć cztery utwory. W kolejności chronologicznej, po Wszystko jedno, pojawiły się - Nie będziem płakać, Mów mi dobrze, Kostuchna, Made in China, Długa droga w dół, Niezapowiedziana, Łydka, W piwnicy u dziadka, Damy radę, Nie ma nieba, Taką wodą być, Bez znieczulenia, Wpuść mnie.

Mimo iż uwielbiam happysad od bardzo dawna - nie lubię wszystkich utworów. Gdybym uwielbiała wszystkie utwory to byłoby nudne. Z tych koncertowych nie bardzo przepadam za Taką wodą być i W piwnicy u dziadka, natomiast cały koncert wyczekiwałam na Psychologa, Niezapowiedzianą i Nie ma nieba. Trochę brakowało mi 30 raz i Z pamiętnika młodej zielarki, zwłaszcza tego drugiego utworu, który był pierwszym, usłyszanym przeze mnie. To od niego zaczęła się moja przygoda z happysadem, w dodatku wszystko dzięki mojej kuzynce, która podrzuciła mi pierwsze utwory z ich płyty, tym samym mnie nimi zarażając. 

Żałuję tylko, że musiałam na koncercie stać tak daleko od sceny, bo aż pod samą ścianą, ale nie żałuję tego, że poszłam. Może przy następnym koncercie będzie już lepiej z moim kolanem i będę mogła, wraz z resztą ludzi, szaleć pod sceną. A teraz mam nadzieję, że niedługo znowu wyjdzie jakiś album, szósty już, happysadu. Uwielbiam ich!


A jakie są wasze ulubione zespoły? Może też lubicie happysad i byliście na jakimś koncercie? Pochwalcie się!
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

5 komentarzy:

  1. Ja właśnie ostatnio byłam na ich koncercie ;) I na koniec zaśpiewali utwór Marihuana :D Jedne z moich ulubionych to : Mów mi dobrze, A miało być tak pięknie, Kostuchna i w sumie mogę tak dużo wymieniać, bo na prawdę bardzo lubię ten zespół ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam 2, albo 3 razy na ich koncercie, ale to dawno temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia, daawno nie byłam na żadnym koncercie, szkoda :(
    mybeautifuleveryday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam na happysadach, też na koncercie klubowym i pomimo, że ich uwielbiam, nie powtórzę tego. Są już zbyt popularni na granie w klubach (zwłaszcza, że we Wrocławiu zawsze upatrują sobie skromny klub Alibi). Niemniej jednak, jeśli będą mieli jakiś koncert plenerowo-festiwalowy - na pewno tam będę!
    guitarowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę, byliśmy na koncercie z tej samej trasy, tylko w innym mieście. Jubileuszowa trasa związana z pierwszym albumem, a my przy tej okazji podzieliliśmy się naszą happysadową historią.
    http://gamonia.pl/pozegnanie-z-dekompresja-cz1-happysad/

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.