21.03.2014

wiosna, wiosna, wiosna ach to ty!

Bonjour. 

Jak tam po pierwszym dniu kalendarzowej wiosny? U mnie ta pora roku w pełni - śliczna pogoda, piękne słońce, upał wręcz i bardzo, bardzo dobry dzień. Obecnie bardzo powoli zrzucam zdjęcia na laptop, by móc wam cokolwiek tutaj dodawać, a przy okazji móc je w końcu przerabiać i wrzucać na swój fanpage. No i, co najważniejsze, odcinam się na ten weekend od facebooka. Zobaczymy czy to mi się uda czy nie uda, mam nadzieję, że się uda. Chwilowo jednak mam z tym spory problem, bo co chwilę zerkam czy nie dostałam jakiejś wiadomości od kogoś, kogokolwiek. Chyba jestem szurnięta.

Pierwszy dzień po chorobie na uczelni, poszłam na poetykę, która trwała krócej niż powinna (nie żebym narzekała, na takie rzeczy nigdy nie narzekam) no i barok, który był całkiem przyjemny aczkolwiek na całe zajęcia daliśmy radę zrobić aż jeden tekst (jedyny, którego nie wydrukowałam, ale to mnie nawet trochę nie zdziwiło) i od 13 wolne, więc poszliśmy sobie na dworzec z Szymonem po bilet, później na pizzę, spakować się i znowu na dworzec. A teraz jestem tutaj, w domu, zmęczona jak nigdy (jeszcze nie wiem czym) i wrzucam wam zdjęcia i post! 

Jutro jadę do rodziny na wieś i mam nadzieję, że pogoda będzie tak cudowna jak dzisiaj, bo wtedy pojawi się mnóstwo pięknych zdjęć, słonecznych i kolorowych. Wszystko jednak zależy od pogody. Jak zawsze. A dzisiaj wrzucam zdjęcia stare, bo ze spaceru sprzed roku, ale również na samym początku na wiosnę. No bo w końcu dzisiaj mamy pierwszy dzień wiosny!

Wiosna to dla mnie najpiękniejsza pora roku. Wszystko budzi się do życia, trawa zielenieje, kwitną drzewa i krzewy, pojawiają się nowe, różnokolorowe kwiaty, a pogoda jest przepiękna - słońce i wiaterek, średnio 25 stopni Celsjusza. Dla mnie - raj. Dlatego też zastanawiam się nad swoją głupotą i tym, że postanowiłam na wakacje jechać do Grecji, gdzie średnia temperatura to jakieś 40 stopni, nawet i 45. Chyba się ugotuję, ale czego nie robi się dla pięknych widoków? 


Ktoś z was był może dzisiaj na wagarach? Na studiach ponoć wagarów nie ma, chodzi się jak się chce. A ja, no cóż, powiedzmy, że również poszłam sobie jak chciałam. Nie żebym teraz żałowała nie pójścia na zajęcia, po prostu tak sobie mówię. 

Co możecie wywnioskować o mnie z powyższych zdjęć?

Czytaj dalej:
4 komentarze
Udostępnij:

19.03.2014

moja, twoja, nasza przyszłość.

Dzień dobry!

Jak mija wam ten tydzień w jego, w sumie, połowie? Szkoła, praca, uczelnia? U mnie mija raczej spokojnie, bo domowo. Leżę od poniedziałku w łóżku i próbuję się wykurować, ale wychodzi mi to coraz lepiej i chyba w piątek już pójdę na uczelnię. W sumie to nie chyba a na pewno, bo mam coś ważnego do załatwienia. No i pizza z Szymonem, chociaż pizza to, jak zwykle, kwestia umowna i wszystko pewnie wyjdzie w praniu, jak tylko się spotkamy. Ale dzisiaj nie chcę pisać o chorobie, umówionych spotkaniach czy uczelni, a chcę napisać o... wyborze przyszłości!

Moja, twoja, nasza przyszłość. Wybierz mądrze.


Zapewne większość z was już kiedyś stanęła przynajmniej przed jednym wyborem w życiu. Część może mieć za sobą ich już dużo więcej. Ale czym się kierować? Na co spoglądać gdy wybierasz swoją przyszłość - gimnazjum, liceum czy technikum, studia czy praca, praca czy miłość. Jest naprawdę wiele wyborów w życiu i za każdym razem na pewno pojawiają się różne wątpliwości czy to na pewno będzie dobry pomysł, czy dobrze postąpię, czy czasem czegoś nie zepsuję. Nie dziwię się, ja też często mam wątpliwości, nie idę na spontan, rozważam wszystkie za i przeciw. Ale to nie jest dobre! Owszem, warto się zastanowić nad wszystkim, ale takie silne rozważania mogą wiele zepsuć. Czym więc się kierować przy wyborze?

1. Kieruj się zainteresowaniami.
Większość pewnie Ci mówi, że lepiej będzie, jeśli wybierzesz coś, co da Ci przyszłość, a nie coś, co będzie Cię interesować, prawda? Ja obalam ten mit. Wychodzę z założenia, że lepiej być humanistą, który spełnia się w swoich zainteresowaniach i w tym, co chciałby robić, niż humanistą, którego rodzina zmusiła do bycia lekarzem, bankierem czy ekonomistą. Osobiście nie chciałabym być leczona przez człowieka, który tego nie lubi, którego to nie interesuje, ale robi to tylko dlatego, że chciała tego rodzina. Wyobrażacie sobie, że jest wam coś poważnego, idziecie do lekarza, a on jest tak wielką dupą wołową, że nie zauważa na badaniu EKG, że człowiek ma poważny, dosyć rozległy zawał serca? Ja sobie tego bym nie wyobrażała, gdyby nie spotkało to mojej babci. A jednak istnieją tacy lekarze. To samo tyczy się np. architektów. On powinien się na tym znać i tym interesować, a jak jest do tego zmuszony to nic dziwnego, że budując stadion w Poznaniu minęli się i zrobili z niego ślimaka, autostrady nam się rozwalają i mosty zawalają. Dlaczego? Bo konstrukcja była do bani.

2. Nie słuchaj innych, słuchaj siebie!
Gdy przychodzi do jakiegoś wyboru zawsze rodzina i przyjaciele wiedzą lepiej niż wszyscy inni. Ba! Oni wiedzą lepiej niż ty sam! Gdy mówisz "myślę o tym czy tym gimnazjum" albo "tym czy tamtym liceum" to od razu dostajesz informację, że lepiej byś wybrała szkołę X, bo słyszeli bardzo dobre opinie, a w szkole Y to mało kto zdaje maturę czy chodzą do niej sami chuligani. Tak samo jest z wyborem studiów. Wiadomo, uczelni w Polsce jest mnóstwo, kierunków jeszcze więcej. Możesz podejść do przyjaciół czy rodziny z pytaniem, co ich zdaniem powinieneś wybrać, ale nie kieruj się całkowicie według ich opinii! Ja na przykład nie słuchałam nikogo, kiedy mi mówili, że "filologia klasyczna jest trudna, lepiej wybierz coś innego, nie dasz sobie rady". Wybrałam, przesiedziałam tam rok, zmieniłam kierunek, bo okazało się, że ten po prostu nie jest dla mnie. Jest kilka przedmiotów, ciągle się powtarzających, które do mnie nie docierają. Ale nie żałuję tego "zmarnowanego" roku, który spędziłam na filologii klasycznej. Niby mogłabym być już na drugim roku jakichkolwiek studiów, ale inaczej nie poznałabym osób, które wiele zmieniły w moim życiu, dzięki którym jestem naprawdę szczęśliwa. Drugi wybrany kierunek, filologia polska, na której jestem od tego roku, była tym dobrym wyborem. I cieszę się, że poszłam teraz, bo poznałam kolejne osoby, których nie poznałabym, będąc rok wyżej.

3. Walcz o marzenia!
Jeśli marzy Ci się liceum plastyczne, technikum hotelarskie czy szkoła w innym mieście - zawalcz o to! Być może to jest coś, co sprawi Ci najwięcej radości. To, że technikum może ci nie pomóc, a tylko zaszkodzić w dostaniu się na studia, to mit. To czy się dostaniesz na studia czy nie zależy tylko od Ciebie i Twoich umiejętności czy możliwości. Technikum jedynie zapewnia Ci to, że już masz jakiś zawód, dzięki czemu nie musisz, ale możesz iść na studia. Jeśli marzy Ci się liceum plastyczne - złóż tam papiery! Nawet jeśli trudno się dostać, nie dowiesz się dopóki nie spróbujesz. Jeśli chcesz uczyć się w technikum hotelarskim - nie zastanawiaj się, złóż papiery. Chcesz uczyć się w innym mieście? Pogadaj z rodzicami. Przedstaw swoje za i przeciw, pokaż wszystkie argumenty jakie może dać Ci właśnie ta szkoła, a nie żadna inna. Pokaż, że jesteś odpowiedzialny, by rodzice nie bali się puścić cię na całe trzy czy cztery lata do innego miasta.

4. Nie poddawaj się.
Jeśli wszyscy są przeciwko Twoim pomysłom - nie poddawaj się. Nie możesz tracić nadziei i zmieniać siebie. Jeśli masz marzenia - walcz o nie i nie poddawaj się, bo znajomi czy rodzina mówią Ci, że sobie nie poradzisz, że to nie jest dla Ciebie, że nie warto się starać, bo nie dasz rady. Jeśli chcesz robić to czy tamto - rób to. Mów rodzicom jakie masz argumenty, ale pamiętaj, że muszę być one naprawdę dobre. Argument "bo tak chcę" czy "bo ta szkoła jest fajna" nie przemówi do nikogo. Dlaczego jest fajna? Co w sobie ma, że jest taka fajna? Dlaczego chcesz akurat iść do tej szkoły? Jak będziesz mieć mocne argumenty - rodzice raczej powinni się zgodzić. Większość rodziców robi wszystko, by dziecko było szczęśliwe i, co najważniejsze, dobrze wykształcone.

5. Nie bój się próbować.
Jeśli już wszystkie argumenty przeszły, rodzice się zgodzili, ale Ty nie masz tej pewności że się dostaniesz, bo testy źle poszły czy matura nie wyszła tak, jak miała - nie przejmuj się, próbuj! Jeśli tylko zdałeś, złóż papiery tam, gdzie Ci się marzy. Może się załapiesz? Może dasz radę? Musisz wierzyć i być pewnym siebie. Powiedz sobie "dam radę, dostanę się" i próbuj. Najważniejsze to nie poddawać się, nie bać. Gdybym nie próbowała - dzisiaj by mnie tu nie było.


Stajecie w tym roku przed jakimś wyborem? Macie swoje być albo nie być? Jak WY się do tego przygotowujecie? Jakie macie swoje punkty? I może jest tu ktoś, kto zgadza się z powyższymi, moimi propozycjami? Piszcie śmiało!

Czytaj dalej:
7 komentarzy
Udostępnij:

13.03.2014

wiosenny spacer.

Dobry!

Dawno mnie nie było, w tym tygodniu trochę zaniedbałam regularne posty, ale obiecuję, że niedługo się to zmieni. A przynajmniej mam taką nadzieję. Dzisiaj niestety będzie krótko, bo zaczęła się wiosna, a ja mam chyba alergię, ale jeszcze nie wiem na co, bo nic mi na testach nie wychodzi, ale mój organizm mówi DOŚĆ, bo puchnę, oczy mi łzawią, z nosa mi leci, w gardle suchość. I nie mogę wziąć żadnego leku na to, bo mam testy alergologiczne, przez co nic nie mogę brać, bo to by mogło wpłynąć na wyniki w sposób bardzo negatywny. Więc jeszcze się przemęczę, mam nadzieję, że tylko do jutra, a potem już będę mogła na spokojnie przeżywać kolejne dni. 

Weekend będę miała bardzo pracowity, bo muszę się pouczyć trochę, w końcu. No i jeszcze ważniejsze - muszę napisać listy, a mam ich do napisania sporo, bo chyba koło pięciu czy sześciu. I tylko niedziela na to, bo w sobotę idę na urodziny. A jutro wrócę do domu koło 20, może trochę wcześniej, to już mi się nie będzie chciało nic pisać, prócz dialogów z Karoliną, na której blog zresztą zapraszam (wystarczy kliknąć na jej imię). 

A dzisiaj piszę, by się pochwalić - zdałam przedmiot, z którym mieliśmy najwięcej problemów i dzięki temu mogłam oddać dzisiaj indeks do dziekanatu - oficjalnie jestem na drugim semestrze. Taki pełnoprawny student. Cieszę się niesamowicie. Poza tym jutro spotykam się z Justyną i Michałem, którego dopiero poznam. No i mam dla was zdjęcia - kilka małych zdjęć z ostatniego spaceru, jak jeszcze była bardziej zima niż wiosna. Może w niedziele pójdę na kolejne zdjęcia, dawno w sumie nie wychodziłam z aparatem na plac, brakuje mi tego. Wielu rzeczy mi brakuje. Prócz książek, tych mam pod dostatkiem.


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 







Czytaj dalej:
4 komentarze
Udostępnij:

08.03.2014

dzień kobiet || ira akustycznie.

Tyle się ostatnio dzieje, że nawet nie mam czasu, by stworzyć tutaj coś porządnego i wartego uwagi. Aż do dzisiaj, gdy znalazłam chwilę czasu. Od środy rozkłada mnie zapalenie zatok, ale mimo wszystko musiałam w czwartek lecieć na uczelnię, ze względu na zaliczenie ostatniego przedmiotu - podstaw poetyki. Mam nadzieję, że mi się to udało, ale wyniki poznam dopiero w przyszły czwartek, co oznacza, że znowu muszę tam iść. W piątek miałam mieć wolne, ale ze względu na wcześniej ustalone plany - musiałam iść ponownie na uczelnię, chociaż tylko na jedne zajęcia, bo wcześniej byłam u lekarza (potwierdzone zapalenie zatok) i na testach alergologicznych, na których w dalszym ciągu wychodzi mi histamina, ale nic poza tym. No i integracja grupowa, która nie wyszła, bo na dziesięć zadeklarowanych osób chętne okazały się... dwie. Więc zamiast na integrację poszłam na inne spotkanie, nie mogę narzekać, było naprawdę fajnie. A dzisiaj Dzień Kobiet! I z tej okazji dostałam, a raczej dostałyśmy, razem z mamą, bilety od taty na koncert IRY, ale koncert akustyczny. Ze względu jednak na to, że mój aparat cyfrowy działa jak działa, a lustrzanki wnieść nie mogłam, zdjęcia porobiłam telefonem przez co są dosyć słabe, by nie powiedzieć, że zdjęcia zostały zrobione tosterem. Wrzucę jednak kilka fotografii dla was, może nie są takie najgorsze.

Dzień Kobiet jak każdy inny dzień, czasem lepszy czasem gorszy. Dzisiaj jednak, zamiast leżeć w łóżku i kurować się na poniedziałek, od rana gdzieś biegam. Najpierw rano byłam na zajęciach plastycznych, trzy godziny rysowania i tylko dwa obrazy - pierwszy robiony tuszem kreślarskim, a więc martwa natura, coś dosyć prostego, ale stwierdziłam, że na trudniejsze porywać się nie mogę, bo mi to nie wyjdzie, a drugie to obraz malowany akwarelami, jako pierwowzór wzięłam jeden z obrazów Moneta. Nie do końca mi to wyszło, wiadomo, że nigdy nie dorównam sławnemu artyście, ale to była zabawa. No i wiadomo również, że technika malowania i czas na to poświęcony jest zdecydowanie odmienny. Ale mimo to - mnie się podoba. A wam?


Co do samego koncertu IRY to przyznam, że trochę inaczej go sobie wyobrażałam, ale nie powiem, że było gorzej czy coś. Po prostu inne od moich wyobrażeń. To był mój drugi koncert akustyczny i to naprawdę spora różnica. Ten wydawał mi się być zwykłym koncertem, ale nie mówię, by to było coś złego. No i to w końcu była IRA, chociaż przyznam, że poznałam dwie piosenki, których wcześniej nie znałam (wstyd się przyznać, no ale tak się zdarza). Nie mniej te piosenki na pewno na stałe zagoszczą w moich słuchawkach, bo utwory bardzo fajne - Bezsenni oraz Bierz mnie. Polecam posłuchać, chociaż muszę przyznać, że w obecnym wykonaniu wyglądało to sto razy lepiej niż w tych poprzednich. Wnioskując - Artur Gadowski się rozwija wokalnie.

Nawet udało mi się nagrać kilka filmików, ale wyglądają niczym z tostera, nie wiem czemu ten telefon tak mnie nie lubi no i nie chce łapać ostrości. Ona tylko nadałaby mu jakiegoś charakteru, a tak to nic nie mogę na niego poradzić. Na poprzednim koncercie akustycznym, zespołu TSA, wyglądało to inaczej. Ten wydawał się być zwyczajnym koncertem, chociaż zespół siedział na krzesłach, zamiast skakać po scenie. Mimo to taki przykład koncertu ma swój urok. Jedyny minus to postępująca gorączka, bolący kręgosłup i wysoki facet, który zasłaniał mi scenę, a co się przesunęłam - on przesuwał się za mną, jak na złość. 


Dla wszystkich Pań, które czytają tego bloga - Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!

Czytaj dalej:
3 komentarze
Udostępnij:
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.