15.02.2014

bóg mrugnął i nie otworzył oczu.

Hej, hej!

obecnie, jak widać, zmieniłam szablon. Ten obecny podoba mi się chyba jeszcze bardziej niż poprzedni. Skończyło się głosowanie na BLOG ROKU 2013. Prawdę mówiąc... mam nadzieję, że jeśli w przyszłym roku się zgłoszę, to pójdzie mi chociaż trochę lepiej, nie mniej - bardzo dziękuję tym naprawdę nielicznym za głosy. Cóż, wierzę, że w przyszłym roku będę mogła ponownie wystartować w konkursie i wyjdzie mi to znacznie lepiej niż tym razem. Ale czego się spodziewałam, prowadząc blog w kratkę, w dodatku taką szeroką, że czasem wypadały tylko trzy posty na miesiąc? Cud, że miałam jakiekolwiek głosy.

Dzisiaj raczej krótko. Najpierw chciałam w końcu napisać relację z obozu we Włoszech. Ostatecznie jednak pomyślałam, że na to potrzeba więcej czasu, bo nie dość, że relacja swoje zajmie to jeszcze warto przerobić te wszystkie zdjęcia, jakie mam. No i najpierw wybrać CO przerobić. Długo myślałam o tym, co by tutaj dodać, co napisać i ciągle nie byłam zadowolona z danego tematu. W końcu jednak, że tak powiem, z pomocą przyszły mi koleżanki i ich lekko zażarta dyskusja na temat... religii. Kontrowersyjny temat, nie powiem, ale uznałam, że to będzie naprawdę dobry temat. Lubię kontrowersje, co zresztą widać po ostatnim, Walentynkowym poście. Przyznam jednak szczerze, że miałam nadzieję na trochę większy odzew Walentynkowy, widocznie nie była to taka kontrowersja jak mój post na facebooku.


Bóg mrugnął i nie otworzył oczu.


Macie czasem takie wrażenie, że Bóg (o ile w niego wierzycie) w chwili waszych narodzin mrugnął i przegapił je, przez co teraz się wami nie interesuje i pozwala na różne krzywdy, mniejsze lub większe, które wam się dzieją? Odnosicie takie wrażenie, że w ogóle Bóg nie istnieje, a nawet jeśli istnieje to cała krzywda, jaka nas kiedykolwiek w życiu spotkała, jest tylko i wyłącznie jego winą? Czujecie, że nie jesteście w stanie zawalczyć o swoje życie, że nie jesteście panami i paniami własnego losu? Macie dosyć? Uważacie, że macie najgorzej w życiu? Że nikt nie może mieć od was gorzej?

Otóż... mylicie się.

Owszem, ja też mam czasem wrażenie, że spadło na mnie wszystko co najgorsze i na pewno nikt nie może mieć gorzej ode mnie, że wszyscy mają lepiej, że wszystkim jest łatwiej i prościej. Wiadomo, czasem wydaje się tak każdemu. Ostatnio nawet śmiała się ze mnie koleżanka za moje stwierdzenie, że

W dniu moich urodzin Bóg mrugnął, a później zapomniał, by otworzyć oczy.

No cóż, przyznam, że faktycznie trochę śmieszne. Myślę jednak w ten sposób, kiedy mam gorsze dni, mimo iż zdaję sobie sprawę i podświadomie zawsze czuję, że moje życie nie należy do najgorszych i naprawdę nie mam na co narzekać tak, jak narzekają niektórzy, bądź tak, jak narzekam mając gorszy dzień. Mam przecież kochających rodziców, mam dach nad głową i mam co jeść. Nie jestem śmiertelnie chora, nie mam raka, nie grozi mi amputacja żadnej kończyny, mogę chodzić, biegać i skakać. Może nie jestem w pełni zdrowa, ale nie mam na co narzekać. Staram się jak mogę, by całkowicie wyzbyć się marudzenia i narzekania na to, co mnie otacza, skoro otacza mnie naprawdę wiele dobrego.

Inaczej zaczęłam to wszystko postrzegać po przeczytaniu pewnej książki - Gwiazd naszych wina - która otworzyła mi oczy na moje dotychczasowe życie. Na mnie. Odwróciła mój niepoukładany świat do góry nogami, sprawiła, że zaczęłam na wszystko patrzeć zupełnie inaczej, podchodzić do wielu spraw dużo pewniej niż wcześniej bądź dużo ostrożniej niż do tej pory. John Green sprawił tą książką, że moje życie już nigdy nie będzie takie samo. JA nie będę taka sama, wiedząc, że moje problemy nieraz są naprawdę bardzo błahe, nawet nie nadają się do mówienia o nich. Są zbyt banalne, są niemoralne, są nienormalne.

Okej, czasem każdemu wali się świat, na swój sposób. Dla każdego co innego jest ważne. Dla maturzysty najważniejsze są dobre wyniki matury i dostanie się na wymarzone studia. Świat mu się wali, kiedy któraś z tych rzeczy nie wychodzi - zły temat na maturze, złe odpowiedzi, za dużo nerwów, za mało punktów, by dostać się na wymarzony kierunek. Dla takiej osoby, dla takiego niedoszłego studenta, w tamtej chwili jest to najgorsza wiadomość, która powoduje, że w tamtej chwili ma się poczucie, że gorzej być nie może i gorzej na pewno nikt nie ma. Po pewnym czasie jednak przychodzi ta myśl, że przecież nie ma się najgorzej - maturę można poprawić, na studia można startować również za rok, w między czasie można zrobić co innego. To wcale nie zamyka drzwi do kariery i wymarzonej przyszłości. Tak samo jest z pracą - jak nie ta, to zawsze jest następna. Jest wiele sposobów na to, by obejść nieszczęśliwe zdarzenie i iść dalej wyznaczoną przez siebie drogą. Gorzej jedynie może mieć osoba, która dowie się, że ma raka, bądź kobieta, której największym marzeniem jest założenie rodziny, a okazuje się, że jest bezpłodna i dzieci mieć nie może. Z czymś takim, z bezpłodnością, ciężko sobie poradzić, zwłaszcza gdy wiązało się z tym przyszłość, z dziećmi, ze szczęśliwą rodziną, a wiek sprawia, że nagle wszyscy zaczynają zadawać jedno pytanie. Kiedy dziecko, ślub, rodzina? Co w takim przypadku dana kobieta powinna zrobić? Co powiedzieć? Przez pierwsze dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata, takie pytanie może być dla niej tylko szpilą w samo serce, a pojawiające się dookoła ciężarne kobiety - obce czy koleżanki - sprawiają, że kobieta nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie wie gdzie się podziać. Nie wie jak się zachować. Czy powinna powiedzieć, w jakiej stoi sytuacji? To na pewno sprawiłoby, że ludzie przestaliby zadawać to głupie pytanie, ale wywołałoby jeszcze większą burzę i jeszcze gorszą sytuację - litość i współczucie. Nie wiem jak inne kobiety, ja na pewno nie chciałabym, by ludzie mi współczuli w takiej sytuacji. To jeszcze gorsze niż sama bezpłodność czy przekreślenie marzeń. Skakanie dookoła takiej osoby i wypytywanie, przy każdej możliwej okazji, jak się czuje, jak sobie z tym radzi, czy daje radę, widząc kobietę w ciąży. A przecież to, mimo wszystko, nie przekreśla szczęśliwego życia! W domach dziecka są setki, a nawet tysiące niechcianych czy niekochanych dzieci. Setki małych istot, które tylko czekają właśnie na taką rodzinę, która nie może mieć własnego potomka, a chciałaby mieć pełny model rodziny. Wszystko można naprawić. Wszystko może sprawić, że nasze życie dalej będzie szło dobrym torem. Naszym torem.

Nie przesadzaj. Świat się nie kończy. To tylko turbulencje. Samolot jest bezpieczny. Ma dobrego pilota. Siedzisz na właściwym miejscu. Trafiłeś po prostu na powietrzny wir. Poczekaj. To minie.

Cytat pochodzi z książki, na którą trafiłam przypadkiem i która sprawiła, że powstał ten post. W chwili obecnej zamierzam dopiero sięgnąć po książkę Reginy Brett - Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu. Mam ochotę przeczytać to i dowiedzieć się, co też ciekawego ma do zaproponowania nam pani Brett. Może któraś z tych pięćdziesięciu lekcji na trudniejsze chwile w życiu pomoże mi spojrzeć jeszcze inaczej na sprawę zamkniętych oczu Boga.

Póki co wierzę, a przynajmniej staram się wierzyć, że moje turbulencje niedługo przeminą. W końcu tak długo trwać nie mogą! A wy? Macie swoje turbulencje?

____________________
* recenzja oraz przemyślenia na temat Gwiazd naszych wina znajduje się TUTAJ.
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

5 komentarzy:

  1. W pełni zgadzam się z postem i zachęcam do wiersza "Zamiana na nieszczęścia" ( https://www.facebook.com/kcbuszman/photos/a.239092616109641.64116.239022432783326/721609241191307/?type=1&theater ) Daje do myślenia. Dlatego ja nigdy nie mówię, że gorzej być nie może. Zawsze może być gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą. Zawsze jest osoba, która ma od nas gorzej. Ale to wcale nie znaczy, że nie możemy pomarudzić na swoje problemy. Trzeba być z sobą szczerym. Czyli powinniśmy ukazywać innym swoje emocje.

    Ból domaga się byśmy go odczuwali ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, Pati, świetny post! Naprawdę jest piękny! Przeczytaj "Bóg nigdy nie mruga", bo to naprawdę cudowna książka. Ona poskładała w mojej duszy wszystko to, co się chwiało i dygotało. Tak samo jak druga książka Reginy Brett - "Jesteś cudem", którą skończyłam czytać w czwartek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ładny blog a post bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię Twój blog więc byłoby mi miło gdybyś mnie zaobserwowała :*

    paradiska-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.