04.01.2014

follow me, follow me back.

Cześć, 

jak w Nowym Roku? Dużo wolnego? Szkoła? Praca? Czy może jak ja, rozpoczęliście Nowy Rok z gorączką i kaszlem, jak przystało na dobrych obywateli po świetnej imprezie Sylwestrowej (czyt. na boso na balkon wystarczyło wyjść). Ktoś jeszcze był na tyle inteligentny co ja czy może bardziej przemyślał sprawę i chociaż buty ubrał? No nic, kuruję się przed pierwszymi zajęciami na uczelni, ale nie powiem, by mi to jakoś wychodziło, nie mówiąc o tym, że mi się kompletnie NIE chce iść na zajęcia. A tutaj do sesji już tylko krótki odcinek, bo nawet nie prosta. Pierwszy egzamin za jedenaście dni. Jak żyć? 

Ale nie o tym miałam dzisiaj pisać. Dzisiaj chciałam popisać na temat "follow me", "obserwacja za obserwację" i inne takie prośby i błagania, tak często ostatnio spotykane, że aż się człowiekowi słabo może zrobić. A co wy o tym wszystkim sądzicie? Jesteście zwolennikami czy przeciwnikami tego zjawiska? Ja jeszcze na początku tego tygodnia byłam zwolennikiem. Bo to fajne, mieć wielu obserwatorów. Później jednak przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że po co mi "puści" obserwatorzy? 100, 200 czy 1000 obserwatorów z prostej formułki "obserwacja za obserwacje" to nic takiego przecież, w końcu i tak mało kto naprawdę czyta tego bloga i komentuje, a mieć obserwatorów tylko po to, żeby mieć to się nie mieści w głowie. Dlatego też postanowiłam trochę powalczyć o wybicie mojego bloga, nie robiąc tego kosztem "follow me back, please" jak to robi mnóstwo osób.

A moja zmiana pojawiła się wraz z nowym rokiem i z faktem widocznym na instagramie, gdzie również obserwuję kilka osób, bardziej bądź mniej znanych. Wśród tych osób jest również Jasiuu, znany szerzej z filmików na youtube pod nazwą "fajne". Przyznam, że sama poznałam go dzięki tym filmikom. Obejrzałam pierwszy, drugi, trzeci aż w końcu subskrybowałam na youtubie. Później pojawiła się obserwacja na facebooku aż w końcu odnalazłam ten instagram. Czasem gdzieś polubię zdjęcie czy filmik, jeśli mi się spodoba. To samo z postami. Nie klikam "lubię to" jak potłuczona, wszystko i zawsze, tylko po to, by mnie zauważył. Nie komentuję również po to. Po co? Nic to nie daje, prawdę mówiąc. Zauważyłam jednak od nowego roku coś niemożliwego, coś, co przyprawia mnie o zawrót głowy.

Mianowicie... przeglądając niektóre, wybiórcze zdjęcia Jasia na instagramie zauważyłam, że mniej więcej 95% komentarzy od "fanów" to właśnie teksty "follow back" oraz "follow me, błagam". Ręce mi opadają, gdy czytam takie komentarze żebrzących osób. Ludzie, opanujcie się, bo te followy w komentarzach na instagramie stają się żałosne. Po co to robić? By się wybić? Nie wiem, macie nadzieję, że jeśli zaobserwuje was jakiś "fejm" to będziecie lepsi? Szybciej znajdziecie obserwatorów? Wybijecie się? Guzik prawda. 

Osobiście uważam, że Jasiuu jest jednym z nielicznych takich "fejmów", na których warto zwrócić uwagę. Nie wybił się chamstwem i głupotą, wybił się, bo jest sobą i tak naprawdę ta internetowa sława go nie zmieniła. Zastanawiam się tylko czy na listy, które tak często dostaje od fanów zdarzyło mu się odpisać chociaż raz? Czy może, jak inni, nie zwraca na to uwagi? Tak czy inaczej, nie zamierzam przestać go obserwować. Chyba, ze zmieni się na gorsze.

Czy naprawdę dzisiejsza młodzież nie myśli o niczym innym jak tylko o tym, by się wybić? Przecież to nie ma najmniejszego sensu, jeśli w internecie najbardziej sławne osoby to takie, które wybijają się swoim chamstwem i niechęcią, obrażaniem innych? Wychowywana byłam zupełnie na innych zasadach, gdzie obrażanie ludzi było najgorszym sposobem, ostatecznością. Teraz widzę, że chamstwo jest najpopularniejszą formą wypowiadania się w internecie, a także poza nim. Czy liczba obserwatorów na tych wszystkich portalach internetowych i społecznościowych jest naprawdę taka ważna? Czy nie lepiej być sobą i mieć obserwatorów dlatego, że robi się coś naprawdę ważnego, a nie dlatego, że się wyżebrało od kogoś to "follow"? Nie wiem. Czasem czuję, że dożyłam do czasów, w których nigdy nie chciałam żyć i nic nie można z tym zrobić. 

Wiecie... życie bez internetu było dużo lepsze.
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

12 komentarzy:

  1. Cała ta notka opisuje również i moją postawę w tej sprawie!! Nie rozumiem co ludziom dają te wszystkie lajki, followy. Większość zdobyta na siłę. Sławę przez internet rzadko zdobywają ludzie mili i szczerzy, częściej ci chamscy i sztuczni. Większość staje się kimś innym tylko po to aby stać się tym ''fejmem''. Całe to zachowanie ak dla mnie i jak zauważyłam również dla ciebie jest żałosne.

    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  2. hej, zgadzam się z Tobą w 100%.
    Założyłam niedawno bloga i zaczynam widzieć jak to wszystko działa.
    Mam takie samo zdanie jak Ty na temat tych wszystkich obserwacji - po co to komu? Tylko po to, aby popatrzeć sobie i pomyśleć "o ale jestem fajny/fajna mam tyle i tyle obserwacji/lików" Problem w tym, że te liczby nic nie znaczą, nic nie pokazują. Ludzie Ci i tak nie wchodzą na naszego bloga, bo mają setki takich blogów jak nasz zaobserwowanych.
    Ja wychodzę z założenia, że jeżeli kogoś zainteresuje to co robię i o czym piszę na swoim blogu sam zaobserwuje lub będzie wchodził regularnie.
    Co więcej, taka osoba dla mnie jest warta tyle co 1000 takich "pustych" obserwatorów.
    Nie zgadzając się na te warunki i ignorując takie prośby o obserwacje przynajmniej wiem, że moja liczba wyświetleń na blogu dotyczy osób, które wchodzą i są naprawdę zainteresowane mną i tym co piszę. To daje mi wiarygodne spojrzenie na bloga.
    Po co się oszukiwać?
    pozdrawiam
    Marta z creativamente
    http://creativamente-o-sztuce.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100%. Święta prawda!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm zgadzam się z Tobą, bloga założyłam ponad dwa lata temu, od tamtej pory wydaje mi się, że osiągnął sporo, choć tak naprawdę to druga połowa 2013 roku była tą przełomową, myślę, że mogę nazwać się aktywną blogerką gdyż oprócz prowadzenia bloga systematycznie organizuję również spotkania blogerek, przez rok zjeździłam kilka miast w celu poznania innych blogerek, zaliczyłam Zamość, Kielce, Nałęczów, Kazimierz Dolny i uwierzcie jadąc np do Kielc z blogerką starszą ode mnie o 10 lat (kurcze to przecież połowa mojego dotychczasowego życia) spędziłam tak wspaniałe chwile, które ciężko ubrać w słowa, po raz pierwszy wybrałam się w tak długą trasę jako kierowca i naprawdę było warto, kieleckie blogerki są cudowne :)!
    Tak więc warto walczyć ciekawymi tekstami, zdjęciami dobrej jakości i przede wszystkim samozaparciem :)!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam sie :)
    http://labelsout-lifedesigners.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo ludzie idą na ilość, nie na jakoś. Niestety. 500 lajków stało się wyznacznikiem dobrej witryny. To, że nikt nie czyta postów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. To, że nikt nie czyta postów to już nikogo nie interesuje. Ja tam wolałabym mieć 5 czy 10 obserwatorów, ale takich, którzy czytają i od czasu do czasu skomentują, a nie takich, którzy tylko nabijają statystykę. Nie na tym polega blogowanie, tym bardziej dla mnie, skoro nie zależy mi na darmowych ubraniach czy biżuterii :)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  7. Zostałaś u mnie nominowana do LBA

    http://patrycja-patrishia-klodzinska.blogspot.com/2014/01/witajcie-ostatnio-zostaam-nominowana-do.html

    OdpowiedzUsuń
  8. z gorączką to może nie ale na chirurgii owszem ;c Zdrówka !:)) wuess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog, design i posty! ; 3

    Zapraszam do siebie : )
    www.caramellovee.blogspot.com <--- Obserwacja = Obserwacja. Zacznij jak coś ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. Omm, ja do szkoły idę jutro >.< Śliczny design. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.