31.12.2013

podsumowanie roku.

Witajcie kochani,

to już na pewno mój ostatni post w tym roku. Dzisiaj Sylwester, a więc ostatni dzień roku i moment, w którym na spokojnie można podsumować te 365 dni, które już jest za nami. Też robicie takie podsumowania? Ja po raz pierwszy postanowiłam podsumować siebie i to, co się stało w ostatnim czasie i to wszystko upublicznić. (: Mam nadzieję, że o niczym nie zapomnę, a nawet jeśli zapomnę to w każdej chwili mogę to edytować, aby dodać wszystko, o czym moja skleroza nie pamiętała.


Ten rok był raczej na minusie, chociaż wydarzyło się kilka naprawdę niesamowitych rzeczy, o których będę pamiętać pewnie już do końca życia.

Pierwszą rzeczą jest niewątpliwie to, że w końcu, po pięciu latach znajomości, spotkałam się z Angeliką, najlepszą dziewczyną, jaką kiedykolwiek poznałam i najlepszą przyjaciółką. Miałyśmy jednak niewiele czasu, tylko kilka godzin, ale nie ważne. Najważniejsze było to, że ją spotkałam, po raz pierwszy i, mam nadzieję, nie ostatni. Żałuję, że dzieli nas ponad 500 kilometrów, ale to nic. Przyjaźń, ta prawdziwa, może przetrwać wszystko.

Drugą rzeczą są Włochy. Po raz pierwszy w życiu udało mi się trafić do kraju, który był moim marzeniem. Byłam w Wenecji i w Rzymie, w miejscach, które zawsze były dla mnie marzeniami nie do spełnienia, aż w końcu się udało. Nawet nie wiecie jak się cieszę. Zobaczyłam kraj, którzy był dla mnie czymś do tej pory niemożliwie nie do spełnienia i... zakochałam się. Zakochałam się we Włoszech i chciałabym tam wrócić, a może nawet kiedyś zamieszkać. Zobaczymy.

Trzecia rzecz to studia. Zdałam moją pierwszą w życiu sesję, po czym i tak w czerwcu zrezygnowałam z tego kierunku, by zapisać się na kolejny. Miałam nadzieję, że to będzie właśnie TEN kierunek. Dostałam się, złożyłam papiery, czekam na pierwszą sesję, której, niestety, nie widzę. Takiego olewactwa studentów nigdy nie widziałam. Wykładowcy w większości mają swoich studentów głęboko w poważaniu, jakby byli dla nas z łaski. Większość rzeczy do sesji musimy całkowicie sami ogarnąć. To nie jest miłe.

Poza tym, jak co roku, wiele się zmieniło. Było wiele dobrego i... jeszcze więcej złego. Zrobiłam mnóstwo zdjęć w ciągu tego roku, odwiedziłam wiele miejsc, spotkałam wiele osób, lepszych i gorszych. Poznałam "prawdziwą" przyjaźń i to, jak człowiek potrafi drugiemu uprzykrzyć życie. Zrozumiałam, że najlepiej liczyć na siebie, chociaż są również ludzie, którzy chętnie pomogą ci bezinteresownie. Zobaczyłam czym jest praca konsultanta, jak niewdzięczny jest to kawałek chleba, jak fałszywi są ludzie, jak lubią zrobić drugiemu człowiekowi koło pióra.


Przeżyłam wiele chwil, lepszych czy gorszych, ale wierzę, że ten następny, 2014 rok może być dużo, dużo lepszy niż ten poprzedni. Będę dążyć do tego, by był lepszy. A póki co...

Każdy nowy rok to zeszyt, posiadający 365 pustych kartek. Od nas zależy jak zostaną te kartki zapełnione. Wypełnijmy ją wszystkim tym, czym nie wypełniliśmy w poprzednim roku:
Słowami, których baliśmy się wypowiedzieć,
Miłością, której nie mieliśmy czasu okazać, 
Dobrocią, którą zapomnieliśmy kogoś obdarować.
Pamiętajcie, że to od nas zależy czy następny rok będzie lepszy niż poprzedni. To my zapełniamy pusty zeszyt. A w tym roku zapełnijmy go spełnionymi marzeniami, podróżami, szczęściem i miłością. Zapełnijmy go tym, czym nie byliśmy w stanie zapełnić w roku poprzednim.
Tego wszystkim Wam życzę.

Czytaj dalej:
2 komentarze
Udostępnij:

28.12.2013

święta, święta i po świętach.

Witajcie,

jak tam atmosfera po świętach? Prezenty przybyły? Niechciane kilogramy również? U mnie prezentów brak, kilogramy, niestety, pojawiły się. Ale nie na długo, zapewne za kilka dni się ich pozbędę, mus to mus. (: W tym roku robiłam paczki i własnoręczne kartki pocztowe. Wyszło mi szesnaście kartek i cztery paczki, do wysłania, oraz jedna paczka, która trafiła w ręce mojej kuzynki.

Paczki były do Sary, dziewczyny, którą wylosowałam na nasze grupowe Mikołajki; Karoliny, dziewczyny, z którą od roku piszę dialogi; Marty, dziewczyny z naszej potterowej rodzinki oraz Angeliki, mojej najlepszej, najwspanialszej przyjaciółki, którą kocham niesamowicie mocno. Z Karoliną i Martą sytuacja jest inna. Uwielbiam je, ale jednak przyjaciółka-siostra to coś innego. (:

Później kartki poszły do reszty znajomych i osób mi obcych. Ot tak. Lubię wysyłać listy i kartki. Te poniżej zrobiłam własnoręcznie. Podobają się?


 Niestety zapomniałam zrobić zdjęcie paczce, którą dostała moja kuzynka, Sandra. Nie mniej jednak zrobiłam zdjęcie temu, co tam miałam zapakować, więc nic straconego. Słaba jakoś jednak tych zdjęć, ale nic nie poradzę na takie paskudne światło, jakie akurat miałam w swoim pokoju, a nie było czasu, bym ganiała za dużo, dużo lepszym światłem:






To są trzy pary słodkiego body, wszystkie trzy beżowe, a więc neutralne, no i w misie. Dla dziewczynki, którą Sandra ma urodzić w lutym. Spodobało się, mam nadzieję, że będzie to wszystko dobre dla małej, nawet jeśli za duże, to nie ważne, maluchy bardzo szybko rosną! (:

A już po nowym roku szykuję się skoczyć do sklepu, kupić kolejne słodkie body i inne ubranka dla maluchów i wysłać do Angeliki. Bo dzisiaj Andzia moja kochana sprawiła mi jeden z najlepszych prezentów PO świątecznych - o 12:25 urodziła się mała Marcelinka. A skoro już się urodziła, to najwyższa pora skoczyć się do sklepu i kupić kilka rzeczy dla tego maluszka. (:

Zdrowia dla mamy i małej!



Czytaj dalej:
6 komentarzy
Udostępnij:

11.12.2013

świąteczne handmade.

Witajcie,

Niby zima już się zaczyna, a tutaj za oknem prawie jak na wiosnę - ani deszczu, ani śniegu, ani nawet dużo mrozu nie ma, jednak nawet ja, dziecko zdolne jak cholera, w taką pogodę potrafię zrobić sobie krzywdę. Wróciłam właśnie od lekarza, ze skierowaniem na RTG żeber i płuc, bowiem prawdopodobnie moje problemy z oddychaniem mają związek z tym, że... mam złamane żebra. Po tym, jak spadłam z dwóch schodów. Dwóch. Brawo dla mnie, nie powinnam wychodzić z domu. 

Dzisiaj przedstawiam wam moje kolejne dzieła w stylu handmade. Są to tzw. bombki 3D i stroik i świecznik w stylu zimowo świątecznym, żywy i naturalny. Wszystko to, co poniżej, zrobione zostało przeze mnie i stworzyłam je po raz pierwszy w życiu. Może następnym razem będzie tego więcej i będą one lepiej zrobione niż do te poniżej, ale póki co przedstawiam to, co stworzyłam po raz pierwszy. Mam nadzieję, że się wam spodoba.

I bombkę 3D i świecznik robiłam po półtorej godziny. Jest to dosyć czasochłonne, zwłaszcza, jeśli człowiek bardziej chce się postarać, by wyglądało to na dopracowane. Niestety poniższa bombka jest jeszcze nie skończona, bowiem nie mam kleju i nie zdążyłam jej jeszcze zamknąć i zrobić wstążeczką, ale pokazuję wam to tak, jak wygląda w chwili obecnej. Najbardziej czasochłonny był ten domek, bo trzeba go wyciąć i skleić, a swoje to, niestety, zajmuje. Mimo to warto, uwierzcie, że warto.





Poniższy świecznik jest zrobiony wyłącznie z naturalnych tworzyw. Choinka jest żywa, nie sztuczna, na całe szczęście robiony jest na okrągłej gąbce florystycznej, którą spokojnie można podlewać, dzięki czemu dłużej ten stroik pozostaje żywy i świeży. Poza tym przyozdobiony jest cynamonem, suszonymi plastrami pomarańczy, anyżem gwieździstym (pięknie pachnie!), jemiołą oraz szyszkami. Wszystko to zostało do choinki przytwierdzone klejem na gorąco (nie polecam dla tych, którzy mają taką tendencję jak ja - dwa razy się poparzyłam). No i świeczka, którą można przecież wymieniać :)









Zabawy florystyczne są, zdecydowanie, dla mnie. Lubię takie rzeczy, takie zabawy, może trochę bzdurne, ale są moim zdaniem cudowne. No i świadomość, że to, co jest na stoliku, jest twoje, a nie kupione, jest niesamowita. A jeszcze lepiej człowiek się czuje, gdy inni chwalą jego prace, nawet jeśli nie są cudowne.

A wy? Robicie własne ozdoby świąteczne?

Czytaj dalej:
Brak komentarzy
Udostępnij:

06.12.2013

instagram.

Witajcie,

miałam dodać posta zupełnie na inny temat, ale jakoś tak parę dni temu naszło mnie na zmiany. No i powstała pierwsza zmiana. Niedługo w ogóle postaram się jakoś zmienić wygląd tego bloga, chociaż bardzo lubię ten szablon stworzony przez Elfabę i bardzo mi szkoda, że nie tworzy ona już szablonów na żadnej z szabloniarni. No ale nie o tym dzisiaj miał być post.

Zapewne każdy z was już się spotkał w swoim otoczeniu z czymś takim jak instagram, twitter, nie mówiąc o facebooku. Zauważyliście pewnie, że niektórzy ludzie dodają na te dwie ostatnie strony wszystko, co momentami może być dosyć drażniące. Dlatego, moim zdaniem, powstał INSTAGRAM.

Ja osobiście korzystam z INSTAGRAMU (Instagrama?). Tam mogę wrzucić dosłownie zdjęcia wszystkiego, co mnie otacza, a nikt nie napisze mi pod tym w komentarzu, że zaśmiecam mu tablicę zbędnymi rzeczami i po co mu informacja, że, np. właśnie ugotowałam spaghetti. Tutaj mogę sobie spokojnie pozwolić na to, by wrzucać zdjęcia rzeczy, które upiekłam, ugotowałam, własnoręcznie zrobiłam. To, co kupiłam czy właśnie dostałam w prezencie. To, że jestem właśnie w kawiarni, a moja kawa wygląda w taki czy inny sposób i tak naprawdę nikt nie może się do tego doczepić, bo to jest tylko i wyłącznie moje, a nikt nie musi mnie obserwować, jeśli nie chce.

W ten właśnie sposób od lipca dodałam tam już 310 zdjęć (na chwilę obecną, tj. 6.12.2013, godz. 9:00) i nikt nie czepia się tego, co tam się pojawiło. To dla mnie, osoby, która wręcz uwielbia robić zdjęcia, jest bardzo proste rozwiązanie, a nie muszę dodawać do tego żadnych podpisów i nie wiadomo jak wielkich sentencji.

Ludzie dużo mówią o tym, że INSTAGRAM jest "hipsterski" bo tam się wszystko wrzuca. Cóż, ja nie uważam, by tak było i naprawdę wolę tam dodawać wszystkie stworzone przeze mnie fotografie. Nie ważne, czy telefonem czy aparatem cyfrowym. Ważne, że zrobione przeze mnie. To zdjęcia, które mają pokazać co robię w danej chwili, co mnie interesuje, co lubię. To nie jest profesjonalne, to jest czysta zabawa. Mogę wrzucić swoje zdjęcia, mogę wrzucić zdjęcia tego, co mnie otacza. Lubię robić zdjęcia, więc taki portal to dla mnie najlepsze co mogło zostać wynalezione.

IINSTAGRAM ma również dosyć ciekawą funkcję, którą jest edytowanie danych zdjęć i przerabianie je w różny sposób. Ja staram się za każdym razem próbować innych sposobów przerabiania, aczkolwiek staram się jak mogę, by nie używać ramek (bo również jest taka możliwość). Ogółem - instagram mną zawładnął.

A poniżej macie kilka zdjęć ode mnie.
Więcej znajdziecie tutaj: INSTAGRAM.












Miłego, mikołajkowego dnia!

Czytaj dalej:
2 komentarze
Udostępnij:
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.