02.10.2013

studenty lubią herbatky.

No cześć!

Studia, studia... Ledwie się zaczęły, a ja już mam ich serdecznie dosyć. Jak można sobie z tym radzić? Jak cierpliwie podchodzić do tego wszystkiego, co jest z nimi związane? Masa zadań, logowań, papierków, umów, podpisów, ogólnie masa zachodu. Więcej zachodu niż to wszystko, razem wzięte, jest tego warte. Wiem co mówię i piszę, bowiem męczę się z tą uczelnią już drugi rok.

Dziesięć grup, sto osiemdziesiąt osób, pełno zajęć, większość powtarzających się. Logowanie na cztery przedmioty plus lektorat językowy, a człowiek potrzebuje albo butelki wódki albo wagonu prozacu, aby spokojnie przez to wszystko przebrnąć. Ja jednak bardziej skłaniam się ku wagonowi prozacu, bo mimo wszystko czuję, że ten prozac zadziała tak, jak powinien, a butelka wódki tylko przesłoni mi racjonalne myślenie i swobodę przy trafianiu w odpowiednie przyciski.

Skoro już jestem po logowaniach, na chwilę obecną, to chociaż do poniedziałku mogę się odprężyć i powalczyć z moim permanentnym bólem głowy, jaki ostatnio mnie dorwał i nie odchodzi. Możliwe, że jest to spowodowane chorobą, jaka się przypałętała w ubiegłą niedzielę. Pierwszy raz od dawien dawna przez tydzień nie byłam zdolna wychodzić z łóżka, a głos miałam niczym stary alkoholik, który bez butelki już się nie porusza. Nie mówiąc już o tym, że mój pokój wyglądał jak jedno wielkie pobojowisko, zasypane masą zużytych chusteczek higienicznych, które znikały w zastraszającym tempie. Szkoda, że razem z nimi nie znikał także uporczywy katar i kaszel, który niedługo potem się przyplątał.

W najbliższym czasie czeka mnie pięć wizyt u lekarza. Do świąt to chyba oszaleję od nadmiaru lekarzy, badań i tabletek. Co ja mam na to poradzić, jak zdrowie nie dopisuje, a innych sposobów nie ma? Nadmiar wypitej herbatki w niczym nie pomoże. Ale jak już jesteśmy przy herbatce to pochwalę wam się herbatkami, jakie dzisiaj przybyły do mojego domu. Cała masa różnych smaków, w sam raz na jesień i zimę, bo coś czuję, że ta ostatnia to całkiem szybko u nas zagości, a ja nie mam kurtki zimowej. Butów również. Jestem bardzo "przygotowana" na nadchodzącą zimną porę roku.

Obkupiłam się dzisiaj w Biedronce co niemiara. Jeszcze chciałam kupić inne, ale już stwierdziłam, że to za dużo i kupię je przy najbliższej okazji. Aż mnie korciło by wziąć miętę i melisę, ale mama coś wspominała, że mamy w domu. Może, nigdy nie zwracam uwagi na takie rzeczy.

 ROOIBOS pomarańcza z cynamonem || 20 torebek || 2,90

 FEEL GREEN z grejpfrutem || 40 torebek || 2,49

 FEEL GREEN z ananasem || 40 torebek || 2,49

 INTENSITEA cytryna z pomarańczą || 20 torebek || 2,99

Poza tym wydałam majątek będąc ostatnio w aptece, kiedy kupowałam mamie leki. Przy okazji kupiłam też sok do wody bądź do herbaty, rozgrzewający, a więc idealny na zimne wieczory. Wydałam jednak na niego majątek, ale sądzę, że było warto. Przyda się, kiedy zmarznięta będę powracać z zajęć do domu. Będę się wtedy ogrzewać cudowną herbatą z rozgrzewającym sokiem.

HERBAPOL imbir, cynamon i goździki || 500 ml || 9,90

Majątek, prawda? Ale imbir, cynamon i goździk doskonale działają na rozgrzanie i pomagają w chorobie. Warto wydać od czasu do czasu więcej pieniędzy, byle zdrowie dopisywało. Zwłaszcza, że przede mną dziewięć miesięcy pilnej nauki na filologii polskiej. Tym razem zamierzam dopiąć swego, bo mam nadzieję, że w końcu znalazłam to, co chciałam robić od dawna. Uczyć będę się tylko trzy dni w tygodniu - poniedziałek, wtorek, środa - a w pozostałe dni mam wolne. Jak trochę się ogarnę to będę rozglądać się za jakąś fajniejszą pracą niż przy telefonicznej rekrutacji osób.

Swoją drogą - nie tak dawno napisałam relację z Targów Książki w Katowicach. Można ją znaleźć TUTAJ. Bardzo chciałabym móc napisać również relację z Targów Książki w Krakowie, ale nikłe szanse, że dam radę tam pojechać - 70 kilometrów do pokonania samemu, nie znając miasta, nie znając okolicy, nie wiedząc gdzie te targi, to mogę się zgubić i więcej nie odnaleźć, a tego to ja nie chcę. A szkoda, bo mogłabym sobie znowu jakieś fajne książki kupić.

Przy następnej okazji wrzucę tu rzeczy, jakie zgromadziłam we wrześniu - takie piękne podsumowanie września. Ale to dopiero przy następnej okazji, a więc gdzieś w okolicy soboty/niedzieli, jeśli będę miała taką możliwość i ból głowy mnie nie powali tak, jak robi to w tym momencie.

Na dzisiaj to wszystko. Trzymajcie się kochani!
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.