04.09.2013

papiery, papierki, papierzyska.

Dzień dobry, dobry wieczór!

Dopiero teraz, tak późno, skończyłam wypisywać głupie podanie na uczelnię. Uświadomiłam sobie, że nasze życie to pasmo papierów. Wszędzie trzeba wypełniać jakieś dokumenty, w większości niepotrzebne. Wszędzie, gdzie się nie obejrzymy, tam są jakieś papiery, dokumenty, masa niepotrzebnych kartek, które tylko się wszędzie walają, zajmują miejsce i, co najgorsze, gubią, kiedy są najpotrzebniejsze. Przykładów, gdzie dokumenty są ważne, jest mnóstwo. Między innymi są to:

STUDIA. Teraz jestem tego żywym przykładem, jako studentka po przejściach. Niby wszystko przez internet, ale jak przyjdzie co do czego, to trzeba biegać do dziekanatu po i z papierami. Przy przyjęciu potrzebujemy mieć wydrukowaną ankietę osobową, wypisane podanie, a także decyzję o przyjęciu. Na miejscu wypełniamy kolejne, mało potrzebne dokumenty, które swobodnie można by było wypełnić przez komputer i zaoszczędzić setki kartek. Później, w teczce, którą składamy, jest jeszcze ksero dowodu osobistego, a więc kolejna zmarnowana kartka papieru. Pojawiają się także dokumenty, takie jak prośba o przedłużenie sesji czy, jak w moim przypadku, podanie o skreślenie z listy studentów. Sensu ma to niewiele, bo równie dobrze mogę przestać chodzić na studia, a w końcu i tak mnie skreślą. Wypełnienie tych dokumentów zajmuje więcej czasu i nerwów niż to jest warte. Teraz na przykład, spędziłam pół dnia nad jednym podaniem, bo nie byłam pewna jak ono wyglądać powinno, a w internecie nigdzie nie było podpowiedzi. Jak można motywować swoją prośbę o skreślenie?

PRACA. Zanim się człowiek dostanie do pracy to już ma dosyć dokumentów. Głupie napisanie CV czy, co gorsza, Listu Motywacyjnego, jest dla większości koszmarem. Jak w paru zdaniach mamy przedstawić się jak najlepiej? Cały ten list jest, przynajmniej moim zdaniem, jakąś jedną wielką pomyłką. Od tego powinna być, tylko i wyłącznie, rozmowa kwalifikacyjna. Ale w pracy też później jest pełno dokumentów, podań, nie wiadomo czego jeszcze. Po co dodatkowo swojego pracownika denerwować jakimiś głupimi listami motywacyjnymi? Jak dla mnie to również nie ma sensu. 

ZDROWIE. Czy ktoś z was również miał kiedyś takie problemy przy jakiejkolwiek wizycie u lekarza? Potrzebujemy skierowań do specjalisty, skierowań na badania, wyniki, recepty, różne inne papiery. Kiedy na moment, z niewiadomych przyczyn, NFZ anulował moją kartę zdrowia, która cały czas powinna być aktywna, nie chcieli mnie przyjąć do lekarza. Musiałam wtedy załatwić taką ilość dokumentów, aby mnie przyjęto, że to się w głowie nie mieści - zaświadczenie o ubezpieczeniu, o tym, że studiuję, że tam też jestem ubezpieczona, a także jeszcze jakiś papierek. Łącznie poszłam na wizytę z całą teczką dokumentów, a i tak panie w rejestracji, które w mojej przychodni uważają się nie wiadomo za kogo, nie chciały mnie przyjąć. Co jak co, ale panie z rejestracji w mojej poradni rodzinnej to kompletna porażka. Są wredne, opryskliwe i chamskie. Zamiast pomagać ludziom, którzy przychodzą się zarejestrować, one popijają kawkę, jedzą ciasteczka i sądzę, że są jakimiś boginiami. Ja pokłóciłam się z nimi już nie raz, ale sama byłam świadkiem, jak kiedyś młoda kobieta zrobiła im awanturę, bowiem nie chciały uruchomić windy. Wiecie, mamy taką windę, zewnętrzną, z której można korzystać tylko z kimś z personelu. No więc przyszła taka młoda kobieta, wraz ze swoim starszym, schorowanym ojcem. Poszła na górę, poinformować jaśnie panie, że tam czeka jej ojciec, bo na specjalny dzwonek nie reagowały. I wiecie po jakim czasie zareagowały? Po pół godziny i karczemnej awanturze.

A pieniądze na te instytuty idą z naszych kieszeni. Co do służby zdrowia - jest to osobny temat, na osobną notkę, bo z racji moich dolegliwości mam z nimi dużo wspólnego, wiele nieprzyjemnego. Ale cóż, oto Polska, nic na to nie poradzimy.
Patrycja Kolibaj
Patrycja Kolibaj

Studentka filologii polskiej i sztuki pisania na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Stuprocentowa humanistka, autorka bloga humanistka na obcasach, dziewczyna z mnóstwem pomysłów na sekundę. Początkująca pisarka i felietonistka, amatorka fotografii, pasjonatka kulinarii. ARTYSTYKA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Wszystkie zamieszczane na stronie treści są mojego autorstwa (lub udostępnione są za zgodą autora). Zabraniam kopiowania ich bez mojej zgody (na podstawie Dz.U.1994 nr 24 poz.83, ustawy z dnia 4.02.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Czyli, mówiąc prostym językiem - kopiowanie jest kradzieżą intelektualną, a ta może zostać ukarana karą finansową lub karą więzienia.